Summer Clarke - majowa pełnia

Wiek:
17
Data:
22 wrz 2005
Genetyka:
Metamorfomag
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Student: Aurorstwo (II ROK)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
10 I 3/4 cala Mahoń, Kieł Wampira, sztywna
Zamożność:
bogaty
Stan cywilny:
w związku z Rhinną Hamilton
Nevan Fraser
Posty: 162
Rejestracja: 08 maja 2023, 13:45

Nevan postanowił milczeć, bo co miał komentować, skoro Summer z jego zachowania wyciągała odpowiednie wnioski. Chłopak czuł się jakby dwa tłuczki go zaszczuły tuż nad powierzchnię boiska i nie pozwalały wzlecieć ponad trybuny. Dlaczego dziewczynie tak zależało, żeby powiedział jej o tym co jest między Rhi a nim. Czy to teraz było takie ważne? Czy nasycenie własnej ciekawości musiało być ważniejsze od losu dziewczyny, którą porwał niebezpieczny potwór. Irytowało go to, że zasypywano go pytaniami i zagoniono do schowka.
W głowie Nevna kłębiło się wiele myśli, pragnął iść do dyrektor i zgłosić się do ekipy poszukiwawczej. Pewnie i tak mu odmówi, ale musiałaby go zamknąć w Lochach, aby sam na własną rękę nie wyruszył. Przecież raz dwa się dowie, gdzie doszło do ataku i pójdzie tropem wilkołaka. To w końcu wielkie istoty, które nie poruszają się nazbyt finezyjnie i bezszelestnie.
Dopiero z tych myśli wyrwał go krzyk dziewczyny. Zatrzymał się w pół kroku i tylko obrócił głowę w stronę Summer. Nie wyszedł na korytarz, do drzwi brakowało mu jeszcze przynajmniej dwa kroki.
- I co z tego? - Głos Nevana diametralnie się zmienił. Z zaskoczonego, trochę spanikowanego tonu przeszedł w poważny, zakrawający o smutny głos. Gdyby Summer nie zagoniła go do schowka, pewnie już sowy wyruszyłyby w podróż, a on czekałby pod gabinetem Sprout. Jednak teraz tkwił w schowku na miotły i był maglowany przez koleżankę z rzeczy, które nie do końca były istotne. Nevana zaczęła ogarniać bezradność, bo cóż on mógł zrobić w pojedynkę przeciwko wilkołakowi?
Włosy chłopaka zszarzały, ciemniały z każdą chwilą. Nie było dla niego ważne, czy cała szkoła się dowie o jego miłości do Rhi, jeśli właśnie teraz tracił ukochaną i mogła ona już nigdy nie wrócić. Te myśli kierowały go nad krawędź rozpaczy, czarnej rozpaczy, która kłuła go w pierś i sprawiała, że umysł popadał w ciemność. Powoli sylwetka chłopaka zanikała w ciemności, głównie z tego powodu, że jego włosy stały się czarne, a skóra poszarzała drastycznie.
Stał plecami do Summer, więc nie mogła widzieć jego wyrazu twarzy, ani tego, że obie dłonie ścisnął przed sobą na wysokości mostka. Cholernie się przejmował, do tego stopnia aż czuł rozległy ból w piersi.
Wiek:
17
Data:
07 mar 2006
Genetyka:
Jasnowidz
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Nielot
Różdzka:
Sosna, Szpon Hipogryfa, 9", Półgiętka
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Panna
Summer Clarke
Posty: 144
Rejestracja: 26 kwie 2023, 14:27

Summer zatrzymała się, nie podchodząc zbyt blisko niego. Zmiana, jaka w nim zaszła, była ogromna, co trochę ją zszokowało. Niby dostała to, co chciała, nie zaprzeczył jej słowom, ale... Właśnie do niej doszło, jak bardzo była nietaktowna.
Przez dłuższą chwilę przyglądała się jego plecom. I mimo tego cholernego półmroku widziała zachodzącą w nim zmianę. Podejrzewała, że chłopak ma talent metamorfomagii, ale nie chciała więcej z niego wyciągać więcej informacji. Już i tak przekroczyła wąską linię.
- Wybacz, to było bardzo nietaktowne z mojej strony.
Powiedziała już ciszej, biorąc głęboki wdech. Zrobiła dwa kroki w jego stronę, powoli podnosząc rękę i położyła ją na jego ramieniu. Nie chciała znów bardzo naruszyć jego przestrzeni osobistej, ale miała ochotę go przytulić. Tego nie zrobiła. Ale chciała mu pokazać, że w razie co jest obok.
- Nie znam Rhinny. Nie miałam z nią do czynienia więcej, niż na lekcjach, ale...
Zawahała się. Przymknęła powieki i odsunęła dłoń z jego ramienia.
- Nie wiem, czy chciałaby, byś pakował się w kłopoty, starając się ją odnaleźć. Zwłaszcza, jeśli jesteś dla niej ważny.
Po sobie mogła powiedzieć, że ona pewno by nie chciała. Chociaż to zależałoby od sytuacji. Nie wiedziała nic, co się dzieje między dwojgiem nastolatków, gdyby wiedziała, to powiedziałaby to z pewnością.

Won’t give up, won’t stop believing
I just keep on chasing - chasing that feeling.
Wiek:
17
Data:
22 wrz 2005
Genetyka:
Metamorfomag
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Student: Aurorstwo (II ROK)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
10 I 3/4 cala Mahoń, Kieł Wampira, sztywna
Zamożność:
bogaty
Stan cywilny:
w związku z Rhinną Hamilton
Nevan Fraser
Posty: 162
Rejestracja: 08 maja 2023, 13:45

Milczał jak zaklęty, starając się opanować targające nim emocje. Był o krok od załamania się, upadku na kolana i ronienia łez. Nie chciał tego, bo komu by to pomogło, byłby tylko w tej chwili żałosnym nastolatkiem, którego przerasta rzeczywistość. Summer bardzo mocno przekroczyła wszelkie granice. Nie byli przyjaciółmi, by móc mówić do siebie tak bezpośrednio, pytać o tak drażliwe tematy. Osaczenie Frasera pozwoliło dziewczynie zwyciężyć i dowiedzieć się o nim czegoś sensacyjnego, ale czy koszty jakie zostały poniesione były tego warte?
Słowa Summer odrobinę przywołały Nevana do rzeczywistości. Był tu i teraz, nie mógł pozwolić, by zawładnęła nim ciemność smutku. Jej dotyk nie spotkał się z niechęcią ze strony Ślizgona, możliwe że po prostu to zignorował. Westchnął głęboko, dzięki czemu opanował się, opuścił ręce wzdłuż ciała. Nie skomentował słów o znajomości Summer z Rhinną. Niewiele o niej Ślizgonka wiedziała, więc o czym tu mówić. Nevan odchrząknął, by odzyskać głos.
- Mogę coś zrobić, nie zamierzam siedzieć i czekać. - Mruknął coraz pewniejszym głosem. - Moja rodzina na pewno pomoże. Wolę znaleźć sobie zajęcie, niż tkwić w Lochach i czekać nie wiadomo na co. Nawet jeśli miałbym patrolować korytarze, albo pilnować drzwi.
Nevan nie był na tyle głupi, by lecieć na samobójczą misję ratunkową. Bo czy miał szansę przeciwko wilkołakowi w pojedynkę? Raczej marną, a co gorsza mógł zarazić się likantropią.
Wiek:
17
Data:
07 mar 2006
Genetyka:
Jasnowidz
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Nielot
Różdzka:
Sosna, Szpon Hipogryfa, 9", Półgiętka
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Panna
Summer Clarke
Posty: 144
Rejestracja: 26 kwie 2023, 14:27

Nawet by jej nie zdziwiło, jeśli chłopak by zaczął płakać. Ludzie różnie reagowali w takich sytuacjach, niektórzy zanosili się płaczem, niektórzy dostawali ataków furii, jeszcze inni zamykali się w sobie. Żadna z reakcji nie była dziwna. Albo przynajmniej nie powinna być oceniana przez innych ludzi.
Czekała w spokoju, aż Fraser się odezwie. Już wystarczająco nabroiła, nie zamierzała więc więcej ciągnąć go za język. Przekroczyła granicę i była tego świadoma. Ale przeprosiła, nie zamierzała roić tego drugi razu. W spokoju wsłuchiwała się w jego słowa i pokiwała głową.
- Postawa godna pochwały. Chociaż mam wrażenie, że wychodząc tak nagle z Wielkiej Sali raczej zamierzałeś ruszyć na poszukiwania i zgładzenie wilkołaka.
Cóż, jeśli tak było, to dobrze, że zmieniło się jego podejście. Jeszcze tego brakowało, żeby kolejny uczeń wpakował się w tarapaty. A, jeśli tak było naprawdę - to Summer mimo swojej bezczelności pomogła mu się opanować. Przynajmniej tak to widziała. Odwrócila się bokiem do Frasera i uśmiechnęła nieco luźniej.
- Już myślałam, że nie interesują Cię dziewczyny, tylko wiesz..
Mruknęła pod nosem, po czym westchnęła. Zrównała się z nim szybko, aczkolwiek nie dotykając go w żaden sposób i skierowała na niego spojrzenie.
- Rhinna to szczęściara, że Cię ma. Wróci do Ciebie. To dzielna dziewczyna. Ale uważaj, bo wszystkie Ślizgonki będą jej zazdrościć, jak się dowiedzą o Was.
Powiedziała cicho, starając się go nieco rozweselić. Czy to był dobry sposób, nie wiedziała, ale chociaż próbowała. Tego sobie odmówić nie mogła.

Won’t give up, won’t stop believing
I just keep on chasing - chasing that feeling.
Wiek:
17
Data:
22 wrz 2005
Genetyka:
Metamorfomag
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Student: Aurorstwo (II ROK)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
10 I 3/4 cala Mahoń, Kieł Wampira, sztywna
Zamożność:
bogaty
Stan cywilny:
w związku z Rhinną Hamilton
Nevan Fraser
Posty: 162
Rejestracja: 08 maja 2023, 13:45

W przypadku Nevana płacz raczej byłby jasną wskazówką na totalne załamanie chłopaka. Nie było pewności w jakim stanie jest Rhinna, więc wierzył, że nic jej nie jest i wszystko dobrze się skończy. Dopóki nie zakończą się poszukiwania, nie straci nadziei, że dziewczyna wróci. Drugorzędnym było dla Nevana to, co by ktokolwiek o nim pomyślał, to nie była teraz kwestia godności, czy udowodnienia swojej męskości.
Kwestię nietaktu Summer na razie pozostawiał bez komentarza, może kiedyś jej tym dopiecze, albo i nie. Nie był z tych, którzy mścili się, zwłaszcza za głupotę.
- Chciałem iść do sowiarni, wysłać list do ojca. - Mruknął poważnie, on był chyba ostatnią osobą, która byłaby w stanie spontanicznie rzucić się w pogoń za niebezpieczeństwem, zwłaszcza że minęło już sporo czasu od wydarzeń. - Wątpię abym miał szansę pokonać dorosłego wilkołaka. - Dodał po chwili unosząc dłoń do twarzy, przetarł palcami po powiekach i policzkach.
Po chwili jednak rzucił w końcu spojrzeniem w stronę Summer. Jej słowa odnośnie jego zainteresowań sprawiły, że dosłownie się zdziwił.
- Słucham? - Odezwał się po chwili nie mogąc się powstrzymać od tego pytania. Jakoś ciężko było mu uwierzyć, że ktoś uważał go za geja.
- Jak się nie wygadasz, to się nikt może nie dowie. - Dodał po chwili, jakoś mu nie zależało teraz nad tą tajemnicą. - Ja i tak zaraz kończę szkołę, więc co to kogo obchodzi. Byleby Rhi nie miała problemów.
Wiek:
17
Data:
07 mar 2006
Genetyka:
Jasnowidz
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Nielot
Różdzka:
Sosna, Szpon Hipogryfa, 9", Półgiętka
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Panna
Summer Clarke
Posty: 144
Rejestracja: 26 kwie 2023, 14:27

To się nazywa dobre podejście, chociaż część osób by się mogło z tym spierać. Niektórzy woleli myśleć negatywnie i miło się zdziwić, a tak... Nie, to nie była dobra droga do rozmyślań w tym momencie. Sama chciała wierzyć w to, ze prefekt się odnajdzie. Niezależnie, kto to był, nie życzyła nikomu źle. A na pewno nie aż tak.
- Podejrzewam, że i dorośli i doświadczeni aurorzy mogą mieć z tym problem. Mówimy w końcu o Greybacku i jego szajce. To poważna sprawa, to nie byle jaki wilczek.
Rzuciła Summer, przechylając się na bok i opierając o jedną ze ścian z miotłami. Wysunęła usta w dzióbek, zastanawiając się nad czymś. Czy było coś, co oni, jako uczniowie, mogli zrobić w tej sytuacji? Oprocz stosowania sie do zaleceń oczywiście, czego teraz będą bardzo musieli przestrzegać. Podniosła dłoń i podrapała się po policzku.
- Nie patrz tak na mnie. Można by pomyśleć, że jesteś gejem, czy coś, że nie interesujesz się dziewczynami. A tu się okazuje, że niezłe z Ciebie ziółko. Ile jesteście razem, że nikt Was nie przyłapał? Miesiąc? Dwa?
Spojrzała na niego z istnym podziwem. Fraser może i nie był super rozpoznawalny - choć jeśli dobrze kojarzyła, to do niedawna jeszcze kręcił się przy tej szajbusce Lenie i reszcie ich paczki. Stąd go kojarzyła najbardziej. Ale Hamilton to nieco inna broszka - kapitan drużyny Gryffindoru, liderka zespołu, który występował na uroczystościach i szkolnych zabawach, do tego niedawno pani Prefekt... Skubana, też była dobra w te klocki.
- Co będę miała z tego, jeśli się wygadam? Nie należę do osób, które będą Cię szantażować, jeśli tajemnica ma zostać tajemnicą.
Wzruszyła ramionami i zaśmiała się pod nosem. Szczęście w nieszczęściu, że Clarke była dość nietypową Ślizgonicą, i na pewno nie mozna było powiedzieć o niej, że jes fałszywa czy jak to się czasmi mówiła - oślizgłą wężycą. Wyprostowała się jednak w pewnym momencie i wbiła poważne spojrzenie w chłopaka.
- Problemów? Jakie problemy by mogła mieć? Ze strony szajbuski Leny i reszty?
Rzucila, bo tylko to jej wpadło do głowy. Zaraz jednak westchnęła i skrzyżowała ręce na piersiach.
- Zastanów się. Jeśli Rhinna wróc... Kiedy Rhinna wróci może ją czekać więcej czasu w Skrzydle Szpitalnym. Nie będziesz do niej chodził w ogóle? Nie lepiej, by się ludzie dowiedzieli? Przecież mamy Leo i Elijaha wśród par zielono-czerwonych, chyba krzywda Wam się nie stanie, nie?
Wtem wpadło jej do głowy jeszcze jedno pytanie. Może było to głupie pytanie, ale... Clarke uniosła brwi w górę i odchrząknęła głośno.
- Kończysz szkołę... Nie boisz się zostawiać jej tutaj samej?
Niezależnie, czy chodziło o powodzenie u chłopców, czy bardziej... Bardziej o to, z jaka tendencją Hamiltonówna wpadała w tarapaty. Miała do tego niezły dryg.

Won’t give up, won’t stop believing
I just keep on chasing - chasing that feeling.
Wiek:
17
Data:
22 wrz 2005
Genetyka:
Metamorfomag
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Student: Aurorstwo (II ROK)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
10 I 3/4 cala Mahoń, Kieł Wampira, sztywna
Zamożność:
bogaty
Stan cywilny:
w związku z Rhinną Hamilton
Nevan Fraser
Posty: 162
Rejestracja: 08 maja 2023, 13:45

Bezsilność straszliwie dokuczała w tej chwili Nevanowi. Mógł mieć jedynie nadzieję i liczyć na starszych czarodziei w kwestii odnalezienia i pomocy Rhinnie. Miał jedynie nadzieję, że później będzie mógł do niej pojechać, a jeśli będą jakieś ale, to po prostu na własną rękę się wybierze do Londynu. Nie dbał o to, czy ktoś będzie zdziwiony, czy nie.
Rozmyślania Summer wcale nie pomagały zachować optymizmu. Nevan skrzywił się na samą myśl o Greybacku. Że też musiał się tutaj pojawić, zranić uczniów i porwać Rhi.
Jednak temat zszedł na trochę inne tory, dzięki czemu Nevan przestawał być czarnowłosym chłopakiem o szarej skórze. Zdumiały go te domysły o jego orientacji.
- Długo... - Mruknął nie uściślając ile to czasu był z Rhinną. Po co to Summer wiedzieć, nie miał jakoś ochoty się zwierzać. - Nie wiem skąd te domysły, ale to nie powinno nikogo interesować.
Wzruszył ramionami, po prostu starał się nie dać po sobie poznać, że kogoś ma. A póki co to nie miał potrzeby się tym chwalić. Tym bardziej, że Lena zaatakowała Rhi, teraz wolał to wciąż trzymać w tajemnicy, aby Ślizgonce nie wpadło do głowy go gnębić.
- Będę wdzięczny. - Kiwnął głową, o ile mógł ufać Ślizgonce, że dotrzyma słowa.
Po słowach Summer o Lenie Nevan spróbował zachować spokój, przecież już raz Lena zraniła Rhinnę i mogła to zrobić ponownie. Grunt, by nikt się o tym nie dowiedział.
- Oczywiście, że będę. Wiesz co... w tej chwili to mi wszystko jedno. Oby Rhi wróciła, cała i zdrowa. - Zirytował się odrobinę słowami Summer. Nie to teraz było istotne, aktualnie to miał tych wszystkich tajemnic po dziurki w nosie. A podawanie innej pary jako przykład na pewno nie zachęciło Nevana do ujawnienia się. Za długo chyba w tym tkwili.
Jednak ostatnie pytanie Summer ostudziło Nevana. Spojrzał na nią i ściągnął brwi, widać po nim było, że będzie się cholernie o Rhinnę martwił.
- A jak myślisz? - Odpowiedział pytaniem na pytanie. - Będę się cholernie martwił. - Westchnął cicho.
Wiek:
17
Data:
07 mar 2006
Genetyka:
Jasnowidz
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Nielot
Różdzka:
Sosna, Szpon Hipogryfa, 9", Półgiętka
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Panna
Summer Clarke
Posty: 144
Rejestracja: 26 kwie 2023, 14:27

Clarke za żadne skarby nie mogła porównywać swojej sytuacji do sytuacji Nevana. To nie ona mogła stracić jedną z najbliższych jej osób. Ba, nawet nie zamierzała sobie wyobrażać, jakby mogła się czuć w takiej sytuacji. Poza tym, chyba już wystarczająco zdołowała Frasera. Jakoś tak teraz do niej to wszystko dochodziło, co się tutaj zadziało.
- Sorry, że zapytałam.
Mruknęła cicho, przewracając oczami i wzięła głębszy wdech. Dobra, Nevan był drażliwy na tematy związków. I chociaż gdzieś tam ją temat jeszcze ciekawił, tak w tym momencie nie zamierzała o nic pytać. Na jego słowa, że będzie wdzięczny tylko skinęła głową. Może i nie wiedział, czy mógł jej ufać, ale ona była szczera. Nic by to jej nie przyniosło, gdyby komukolwiek powiedziała. Zresztą, bo to jedną tajemnicę trzymała dla siebie? Niektórzy mogliby stwierdzić, że czeka na odpowiednia okazję, by tylko to wykorzystać. W końcu byla Ślizgonką, a mało osób im ufało. Nie przejmowała się tym w najmniejszym stopniu.
Ściągnęła usta i skinęła głową. Oby Rhinna wróciła, tak. Tego też wolała nie komentować, bo szanse na to były... no cóż, znikome, a dobrze byłoby trzymać się tej myśli, że dziewczyna lada dzień się odnajdzie i wróci do zamku, jak gdyby nigdy nic. Musiała też odezwać się do Prince. On na pewno też odchodził od zmysłów.
- Jeśli będziesz studiował na uniwersytecie Dumbledore'a, na szczęście będziesz blisko niej.
Kto wie, może nawet dziewczyna spędzi parę nocy u chłopaka w akademiku? Może jest jedną z tych osób, która nie dba za bardzo o zasady? Co by w sumie było dość śmieszne, biorąc pod uwagę, że została prefektem. Przymknęła powieki i ruszyła do drzwi, otwierając je. Przytrzymała je dłonią i spojrzała na chlopaka w środku. Teraz chociaż przypominał siebie wyglądem. Uśimechnęła się do niego, najbardziej beztrosko jak potrafiła, by zatrzeć złe wrażenie swojej osoby.
- Wyglądasz w końcu jak Ty. Nie dziękuj.
Machnęła ręką na pożegnanie i zostawiając drzwi otwarte, ruszyła w stronę korytarzy. Po kilku sekundach zniknęła za zakrętem.

/zt

Won’t give up, won’t stop believing
I just keep on chasing - chasing that feeling.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Retrospekcje”