Księżyc żniwiarzy - końcówka września 2023
: 02 paź 2023, 22:33
29 września 2023 – godziny wieczorne, okolice Hogmseade/Zakazany Las
Niewiele pamiętał z poprzedniej nocy, zresztą jak i z poprzedzającego pełnię tygodnia. Zamiast starać się ogarnąć i starać się dostarczać jak najmniej bodźców do organizmu on zalewał się wieczorami w trupa w Białym Wiwernie, zresztą w ciągu dnia osuszał zapasy alkoholu w domu, gdy tylko budził się, aby nie dopuszczać do niepożądanego stanu jakim był kac. Dzisiejszy poranek, a raczej popołudnie było zupełnie inne, niestety, ale już nie miał czym się leczyć, a nie mógł ot tak pojawić się w miejscu pracy, aby się napić, gdyż mogłoby się to skończyć tragicznie dla niego jak i dla innych. Na szczęście jego mózg jeszcze w miarę funkcjonował i blokował wewnętrzny kompas alkoholowy, o dziwo pamiętał też o tym, aby spożywać wywar tojadowy, gdyż wszystkie fiolki były rozrzucone po kuchni puste, choć kto wie jak maraton z ognistą wpłynie ostatecznie na działanie eliksiru.
Na srogim kacu pojawił się na dworcu w Hogsmeade, zdecydowanie, to niewiele pomagało wilkołakowi tuż przed pełnią, więc pół dnia spędził w Świńskim Łbie, gdzie opróżnił tylko dwie szklanki ognistej, aby choć trochę złagodzić skutki kary za przerwę w piciu.
Gdy zbliżał się wieczór Anglik oddalił się nieco od miasteczka i ruszył na skraj lasu, który to im bardziej ktoś w nim się zagłębiał, tym bardziej stawał się nieprzenikniony. Oj dobrze pamiętał ten las jeszcze z czasów, gdy uczęszczał do Hogwartu, a uczniowie nie powinni się zbliżać, gdyż skrywał on wiele tajemnic i magicznych stworzeń i… wilkołaków. Zresztą ostatni atak popleczników Greybacka miał miejsce na tym obszarze, więc dzisiejszego wieczora nie powinno tu być.
Po kilku minutach nieco krzywego marszu znajdował się już na tyle daleko, aby oddalić się od miasteczka, usiadł na ziemi i rozebrał się do naga, a ubrania i różdżkę ukrył w dziupli starego dębu.
Zza chmur wyłonił się księżyc, a jego jasne światło zaczęło przedzierać się przez gęste korony drzew. Ciało anglika wygięło się w łuk, a z jego ust wydobył się niemy krzyk. Ludzkie zęby zaczęły wypadać ustępując miejsca ostrym jak brzytwa wilkołaczym kłom, paznokcie zostały zastąpione pazurami, zaś w miejscu rozrywanej skóry pojawiało się futro.
Kilka chwil później zamiast człowieka stała bestia rządna krwi, co zostało zakomunikowane przez głośne wycie w stronę księżyca.
Łowy czas zacząć
Niewiele pamiętał z poprzedniej nocy, zresztą jak i z poprzedzającego pełnię tygodnia. Zamiast starać się ogarnąć i starać się dostarczać jak najmniej bodźców do organizmu on zalewał się wieczorami w trupa w Białym Wiwernie, zresztą w ciągu dnia osuszał zapasy alkoholu w domu, gdy tylko budził się, aby nie dopuszczać do niepożądanego stanu jakim był kac. Dzisiejszy poranek, a raczej popołudnie było zupełnie inne, niestety, ale już nie miał czym się leczyć, a nie mógł ot tak pojawić się w miejscu pracy, aby się napić, gdyż mogłoby się to skończyć tragicznie dla niego jak i dla innych. Na szczęście jego mózg jeszcze w miarę funkcjonował i blokował wewnętrzny kompas alkoholowy, o dziwo pamiętał też o tym, aby spożywać wywar tojadowy, gdyż wszystkie fiolki były rozrzucone po kuchni puste, choć kto wie jak maraton z ognistą wpłynie ostatecznie na działanie eliksiru.
Na srogim kacu pojawił się na dworcu w Hogsmeade, zdecydowanie, to niewiele pomagało wilkołakowi tuż przed pełnią, więc pół dnia spędził w Świńskim Łbie, gdzie opróżnił tylko dwie szklanki ognistej, aby choć trochę złagodzić skutki kary za przerwę w piciu.
Gdy zbliżał się wieczór Anglik oddalił się nieco od miasteczka i ruszył na skraj lasu, który to im bardziej ktoś w nim się zagłębiał, tym bardziej stawał się nieprzenikniony. Oj dobrze pamiętał ten las jeszcze z czasów, gdy uczęszczał do Hogwartu, a uczniowie nie powinni się zbliżać, gdyż skrywał on wiele tajemnic i magicznych stworzeń i… wilkołaków. Zresztą ostatni atak popleczników Greybacka miał miejsce na tym obszarze, więc dzisiejszego wieczora nie powinno tu być.
Po kilku minutach nieco krzywego marszu znajdował się już na tyle daleko, aby oddalić się od miasteczka, usiadł na ziemi i rozebrał się do naga, a ubrania i różdżkę ukrył w dziupli starego dębu.
Zza chmur wyłonił się księżyc, a jego jasne światło zaczęło przedzierać się przez gęste korony drzew. Ciało anglika wygięło się w łuk, a z jego ust wydobył się niemy krzyk. Ludzkie zęby zaczęły wypadać ustępując miejsca ostrym jak brzytwa wilkołaczym kłom, paznokcie zostały zastąpione pazurami, zaś w miejscu rozrywanej skóry pojawiało się futro.
Kilka chwil później zamiast człowieka stała bestia rządna krwi, co zostało zakomunikowane przez głośne wycie w stronę księżyca.
Łowy czas zacząć