Stöcksjö. Luty 2020.

ODPOWIEDZ
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48




DRUGA
Obrazek

Liv Krogg

28 lat, przyjaciółka z przeszłości. Polisinspektör Kriminalinspektör

Liv to całkiem ładna szwedka o wysportowanej sylwetce, której smukłe rysy twarzy zdobią szmaragdowo-zielone oczy, emanujące odwagą i inteligencją. Ma długie, blond włosy, które często spięte są w luźny kucyk. Jej oczy emanują pewnością siebie i inteligencją. Na prawym policzku ma drobny bliznę, która dodaje jej uroku, a jednocześnie świadczy o tym, że nie jest to osoba, z którą warto się zadzierać. Oprócz atrakcyjnego wyglądu, Liv jest silną i zdeterminowaną kobietą. Wygląda na osobę która regularnie ćwiczy i dba o formę. Jest policjantką, jednak nie jest to dla niej jedynie zawód – to powołanie. Liv trafiła na mały posterunek w swojej rodzinnej miejscowości za kontrowersyjną sytuację, która miała miejsce po jej ukończeniu akademii policyjnej. Podczas rutynowej kontroli, napotkała grupę podejrzanych, którzy byli powiązani z poważnym gangiem przemytników narkotyków. Zamiast natychmiast wezwać wsparcie, zdecydowała się podjąć ryzyko i próbowała rozprawić się z przestępcami sama. Niestety, ta impulsywna decyzja doprowadziła do nieprzewidzianych konsekwencji, a jeden z przestępców zdołał ją poważnie zranić. Mimo że Liv została ukarana za swój impuls, jej determinacja i wrodzona inteligencja były oczywiste. To właśnie te cechy wyróżniły ją w akademii, gdzie odnosiła wzorowe wyniki, co przysporzyło jej wielu przyjaciół. Po incydencie Liv została przeniesiona do małej miejscowości, co mogłoby być potraktowane jako kara, ale dla niej było to również szansa na odbudowanie swojej reputacji i zdobycie cennego doświadczenia. Pragnie udowodnić sobie i innym, że może odnosić sukcesy jako policjantka i stawić czoła wszelkim przeciwnościom. Sohalia poznała ją jakiś czas temu w Stanach Zjednoczonych kiedy brała udział w jednym z wielu kursów FBI w których uczestniczyła - Liv została tam wysłana jeszcze podczas nauki w akademii policyjnej. Mimo że Liv jest mugolem nie przeszkodziło to im się zaprzyjaźnić, i spędzać wieczory na szlajaniu się po barach i zdradzać sobie po pijaku swoje tajemnice. Teraz, gdy Sohalia odwiedza swoją przyjaciółkę, będą mogły razem przypomnieć sobie stare czasy



Jest luty 2020 roku, a zmierzająca późną nocą Sohalia wraz z Liv, wracają autem z oddalonego o ponad 80 km miasta, gdzie Liv odbierała swoją przyjaciółkę. Przejeżdżają przez malowniczą okolicę, gdzie wąska, nieutwardzona droga biegnie dnem kotliny między dwoma porośniętymi ciemnym lasem wzgórzami, które spowite są grubą warstwą śniegu. Podczas tej wyjątkowej nocy w samochodzie unosi się delikatna melodia akustycznej muzyki, której harmonijne dźwięki dopełniają przestrzeń kabiny. Liv, pełna werwy i radości, opowiada Sohalii jedną z zabawnych historii sprzed lat. Jej żywiołowe gesty i wyraziste mimiki dodają życia opowieści, wciągając Sohalię w fascynujący świat przeszłych wydarzeń. Nagle, kiedy zjeżdżają zza zakrętu, Sohalia dostrzega w blasku reflektorów samochodu sylwetkę półnagiej dziewczyny. Dziewczyna słania się na bosych nogach, błądząc po śnieżnym poboczu, kierując się ku miastu. Widok ten jest dziwny i niepokojący w tej odciętej od cywilizacji okolicy. Droga, którą podążają, jest pokryta grubą warstwą śniegu i lodu, co utrudnia jazdę i wymaga ostrożności. Liv wciąż jest zbyt zaaferowana opowieścią, aby od razu dostrzec niebezpieczeństwo. Jednak Sohalia, czujna jak zawsze, zdaje sobie sprawę, że wyhamowanie samochodu na tej śliskiej nawierzchni będzie trudnym zadaniem.

Wiek:
29
Data:
20 lis 1993
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Aktorka, Amnezjator
Pozycja w quidditchu:
pałkarz
Różdzka:
13 cali, wiśnia, włos z głowy willi, giętka
Zamożność:
zamożny
Stan cywilny:
wdowa
Sohalia Quarrie
Posty: 46
Rejestracja: 07 kwie 2023, 9:46

Początek 2020 roku był nieco przełomowy dla Sohalii i jej życia, wszak po unicestwieniu swojego męża musiała na chwilę zniknąć z życia w magicznym światku co by ci którym dała cynk o jego przekrętach działali sobie spokojnie a ona w tym czasie mogła się ukryć gdzieś z dala od tego wszystkiego, a zwłaszcza od jego walniętej rodziny, która chciała się na niej zemścić. Musiała gdzieś się zaszyć a Szwecja była idealnym pomysłem na przeczekanie, bo kto o zdrowych zmysłach będzie jej szukał wśród mugoli. Jednak aurorzy postawili jej warunek jeden, nie mogła wyjechać sama, toteż dobrze, ze Sohalia miała swoją rozbudowaną siatkę znajomości by zasugerować swojemu przełożonemu, że najodpowiedniejszą osobą do roli niańczenia Sohalii była jedna z największych badassów w Angielskiej siedzibie aurów czyli Lidia Murphy, z którą notabene też miała bujną historię szlajania się po różnych pubach zwłaszcza po tych arcyważnych szkoleniach, na które często zostały wysyłane. Za dnia, poważne panie funkcjonariuszki, nocami królowe życia w okolicznych spelunach. Lidia w dodatku biegle działała w mugolskim świecie toteż ukrywanie się kolejnej czarownicy nie byłoby zbyt większym problemem, pewnie nie jednego mugola mogłyby zagiąć swoją znajomością w dziedzinie motoryzacji.
Sohalia przedstawiła Lidie jako przyjaciółkę ze swojej jednostki, które zapragnęły urlopu od Angielskiej deszczowej pogody chcąc uraczyć się pięknymi zimowymi widokami i rozgrzewającymi wysokoprocentowymi trunkami.
W samochodzie rozbrzmiewał głośny śmiech trzech kobiet (Liv z Sohalią z przodu, Lidia z tyłu), które wymieniały się swoimi historiami oczywiście Sohalia z Lidią nieco modyfikowały swoje opowieści na tą bardziej mugolską wersję by Liv przypadkiem nie nabrała podejrzeń. No cóż, a jak nabierze to niestety trzeba będzie użyć swoich umiejętności amnezjatorskich.
Gdy tylko w trakcie jednej z opowieści Sohalia spoglądnęła przed siebie zauważyła półnagą dziewczynę koło której nie można było przejechać obojętnie. Jednak niestety droga i prędkość jaką się poruszały nie pozwalała by wyhamować nagle. Tu trzeba działać szybko, ale też bezpiecznie. Francuska chwyciła jedną ręką dłoń Szwedki a w drugiej ukryła wysunięta z rękawa czubek różdżki którą położyła na drzwiach przy szybie celując na drogę przed siebie.
- Liv, zwolnij - powiedziała spokojnie by nie siać paniki, a w myślach już rzucała niewerbalne zaklęcie rozgrzewające by nieco rozpuścić ten lód po którym sunęły.
Maybe my soulmate died, I don't know, maybe I don't have a soul.

Wiek:
27
Data:
12 kwie 1995
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Auror
Pozycja w quidditchu:
Pałkarz
Różdzka:
Heban, 12 cali, łuska wywerny
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Narzeczona Conrada Sharpa
Lydia Murphy
Posty: 52
Rejestracja: 26 kwie 2023, 15:17

W pierwszej chwili kiedy dwudziestopięcioletnia Lydia usłyszała zlecenie "opieki" nad kimś ukrywającym się w mugolskim świecie, miała ochotę przydzwonić bombardą w półkę pełną nagród aktualnego szefa biura aurorów. Powstrzymała się, ledwo, zamiast tego zaciskając tylko zęby i przygotowując się na długie dni nudy. Można sobie wyobrazić jej zdziwienie kiedy po otwarciu akt zobaczyła znajome imię i nazwisko, zdecydowanie nie tożsame z nudą ani potrzebą opieki. Ze znacznie lepszym humorem omówiła więc warunki, spakowała manatki i wyruszyła do Szwecji. Bo taka wyprawa, nawet trwająca miesiące, z Sohalią oznaczała po prostu wakacje ze szczodrą szczyptą adrenaliny. Czy to w barach, w których mogły nieco przesadzić z alkoholem i wywołać bójkę, czy uprawiając jakiś idiotycznie niebezpieczny sport, ewentualnie jeżdżąc ze zbyt dużą prędkością tak kochanymi przez Angielkę motocyklami. Po prawdzie nawet spokojne siedzenie w domu potrafiło być w jej towarzystwie świetną zabawą.
Od momentu spotkania Liv czuła, że to kolejna bratnia dusza do ich babskiej kompanii, choć oczywiście przed tym przeprowadziła odpowiedni wywiad sprawdzając kobietę i jej ewentualne powiązania. Może i ten przydział był przyjemny oraz ufała swojej przyjaciółce w dziewięćdziesięciu procentach (nie zapominajmy o jej zdolnościach amnezjatorskich), nie znaczyło to jednak że Murphy zaniedbywała swoje obowiązki. Jedyne co znalazła to mnóstwo wspólnych cech z blondynką, zdecydowanie ułatwiając zawarcie znajomości. Aktualnie niemal brakowało jej powietrza ze śmiechu gdy słuchała jej historii, bez problemu potrafiąc sobie wyobrazić całą sytuację mimo że znały się od jakiś pięciu minut. Może dlatego nie śledziła ich trasy tak uważnie jak przyjaciółka.
Dziewczynę na drodze Lydia zauważyła może dziesięć sekund po Sohalii i oceniwszy szybko sytuację oraz mniej więcej ustawienie samochodu względem nieznajomej, zdecydowała nie liczyć na siłę hamulców, o których wiedziała ze mogą nie dać rady, tylko zadziałać na zdecydowanie mniejszy element układanki. Korzystając z tego że siedząc z tyłu jest skutecznie osłonięta przed wzrokiem Liv wyciągnęła różdżkę i prowadząc ją poza zasięgiem wzroku i lusterek kobiety wycelowała ją w nieznajomą by za pomocą niewerbalnego Mobilicorpus "przesunąć" ją z drogi, na tyle delikatnie by jej nie uszkodzić, na tyle daleko by nawet przy wpadnięciu z poślizg szansa na zderzenie była dość mała.

I was abandoned, but you swore that you'd be there for me

Carefully you touched me, now your touch will last for centuries

Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48



Hamulec. Ciche - O kurwa - z ust Liv. Sylwetka półnagiej dziewczyny na poboczu stała się ledwie zarysem w mroku. Jej niewyraźny obraz staje się odbiciem napięcia i niepewności, które wypełnia wnętrze samochodu. W miarę jak samochód zwalnia, serce Liv wali jej mocniej w piersiach. Wraz ze zmniejszaniem prędkości, staje się bardziej skupiona i zdeterminowana, by uniknąć zderzenia z dziewczyną na poboczu. Magia pomogła.

W efekcie połączonych wysiłków Sohalii, Liv i Lidii, samochód zaczyna wyhamowywać bezpiecznie, omijając zaledwie o włos półnagą dziewczynę na mroźnym i śliskim poboczu. Ta scena trwa zaledwie kilka chwil, ale dla wszystkich w samochodzie wydaje się to być wiecznością, jakby czas zwolnił bieg, a każda sekunda stała się rozciągniętym etapem dramatycznego wydarzenia. Cisza pojawia się, jakby czas się zatrzymał na chwilę, a kobiety z trudem wciąż zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Noc jest zimna i ciemna. Śnieg, który sięga po kolana, przysłania spokojne krajobrazy. Ciężkie płatki śniegu roztapiają się na przedniej szybie samochodu, zmieniając szlak widoczności w migocące światła. Dookoła roztacza się cisza, przerywana jedynie szumem lodowatego wiatru. Gwiazdy nie dają o sobie znać, ukryte za warstwą gęstych chmur.

Obie zdajecie sobie sprawę z tego, że Wasze zaklęcia zadziałały z ewidentnie mniejsza mocą, niżbyście tego chciały. Może to stres.

Nagle scena pęka. Liv wręcz wyskakuje z samochodu. Wiatr odgania chmury, zza horyzontu pojawiają się pierwsze gwiazdy. Jedna po drugiej pojawią się i migoczą na mroźnym niebie, świecąc w tej ciemnej nocy.

- Matko boska, dziewczyno... - Słyszycie głos Liv, która chyba w pierwszej chwili chciała zwyzywać nieznajomą, jednak urwała. Dwoma susami znalazła się przy niej. - Sohalia, Lidia, pomóżcie mi! - Krzyk całkowicie przywrócił Was do rzeczywistość.

Wiek:
29
Data:
20 lis 1993
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Aktorka, Amnezjator
Pozycja w quidditchu:
pałkarz
Różdzka:
13 cali, wiśnia, włos z głowy willi, giętka
Zamożność:
zamożny
Stan cywilny:
wdowa
Sohalia Quarrie
Posty: 46
Rejestracja: 07 kwie 2023, 9:46

To było dziwne, bardzo dziwne. Ta niepewność, to napięcie... Sohalii w ogóle się to nie podobało. Chwyciła się mocniej drzwi kiedy Liv zaczęła hamować a w głowie miała przygotowane kolejne zaklęcia gdyby coś miało pójść nie tak i nagle miałyby w tą dziewczynę wjechać. Ale udało się i czuła, że Lidia też podziałała w tej kwestii by jednak tej półnagiej kobiety nie dobijać.
Cisza wypełniająca samochód była niesamowita, Quarrie wlepiła wzrok w te płatki śniegu, które roztapiały się na tej szybie czując się nieco zahipnotyzowana tą sytuacją. Coś ewidentnie było nie tak, bo nie możliwe żeby dwie czarownice, które znały się na swojej robocie jak nikt inny uniknęły o włos zderzenia. Francuska zmrużyła oczy zastanawiając się o co chodzi i z tego amoku wyrwał ją głos Szwedki. Nie czekając zbyt długo schowała różdżkę głębiej w rękawie i wysiadła z auta kierując się w stronę kobiety i tej dziewczyny, jeszcze tylko rzuciła wzrokiem porozumiewawczo na Lidię dając jej znak, że wcale jej się ta sytuacja nie podoba. Byleby tylko Liv się nie zorientowała, że miała do czynienia z kimś innym niż tylko zwykłymi funkcjonariuszkami prawa. Ale cóż. Najwyżej wykorzysta się swoje zdolności amnezjatorskie, czyż nie?
Podeszła ostrożnie i ściągnęła swoją kurtkę pilnując by różdżką dalej była ukryta w rękawie swetra i starała się okryć dziewczynę zerkając na jej twarz chcąc wyczytać cokolwiek z niej.
- Co się stało, dlaczego tu jesteś sama? I... i tak wyglądasz? - zapytała podając swoje odzienie by dziewczyna nie zamarzła ale czuła, że mróz dzisiejszej nocy był nie do zniesienia, ale przecież miały plan wrócić do auta czyż nie? - Rozumiesz mnie? - dodała, bo w sumie mogła nie rozumieć po angielsku. Quarrie korzystając z okazji i z tego, że była dobra w czytaniu ludzkich umysłów starała się zobaczyć w głowie dziewczyny co się stało i czy w ogóle da się odczytać cokolwiek z racji, że magia coś nie chciała z nią współpracować.
Maybe my soulmate died, I don't know, maybe I don't have a soul.

Wiek:
27
Data:
12 kwie 1995
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Auror
Pozycja w quidditchu:
Pałkarz
Różdzka:
Heban, 12 cali, łuska wywerny
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Narzeczona Conrada Sharpa
Lydia Murphy
Posty: 52
Rejestracja: 26 kwie 2023, 15:17

Nawet powieka jej nie drgnęła kiedy samochód w końcu się zatrzymał, choć zdecydowanie odetchnęła swobodniej. Nie zdążyła jednak zareagować zanim pozostałe kobiety opuściły pojazd, kompletnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Nie miała najmniejszej ochoty wychodzić, gdyby to zależało od niej to pojechałyby dalej ignorując kompletnie kobietę przy drodze, jej zadaniem było utrzymać Sohalię przy życiu a nie pomagać komuś dodatkowemu. Nie ufała niczemu, bo przecież na tym polegała praca by kwestionować każdą sytuację i być przygotowaną na wszystko. Schowawszy różdżkę w specjalnej kieszeni w rękawie wyszła z samochodu i trzymając się kilka kroków z tyłu przeskanowała ich otoczenie starając się wyłapać cokolwiek co mogło odbiegać od normy, jakakolwiek ona aktualnie była. To, co dodatkowo postawiło ją w gotowości była siła jej zaklęcia, zdecydowanie mniejsza niż powinna, a przecież dobrze wiedziała co robi. Mogłoby nie trafić, ale nie zadziałać słabiej. Kiwnęła do Quarrie na potwierdzenie, że jej też coś tu niesamowicie śmierdzi, ale jej mina nie zdradzała niczego.
Ciemne oczy Lydii rozglądały się czujnie dookoła, w tym sprawdzaniu obejmując też trzy kobiety, jej różdżka wysunięta ze schowka na tyle by w tym samym ruchu mogła ją wyjąć i strzelić, wolała wyczyścić Liv pamięć niż stracić przyjaciółkę, a ta właśnie stała przy najbardziej podejrzanym elemencie tej nocy. Nie kłopocząc się próbą pomocy, spięła lekko plecy gotowa do ataku i obrony, cokolwiek miało być potrzebne.
Czy widziała dookoła ślady, jakiekolwiek inne niż napotkanej kobiety? Jakikolwiek podejrzany cień? Czy w powietrzu unosił się jakikolwiek inny zapach niż mrozu? To wszystko i więcej usiłowała wyłapać z ich otoczenia, dodatkowo rozglądając się za krwią, częściami garderoby i ewentualnymi dzikimi zwierzętami.

I was abandoned, but you swore that you'd be there for me

Carefully you touched me, now your touch will last for centuries

Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48



Liv w ogóle nie zdradziła jakichkolwiek oznak, które świadczyłyby, że zauważyła wasze czary

Napięcie w powietrzu jest wyczuwalne. Dziewczyna na poboczu, choć osłabiona i wychudzona, wciąż emanuje nieznaną aurą tajemniczości. Ma na sobie tylko jakieś prześcieradło, jej ciało poznaczone jest świeżymi małymi rankami. Całe ciało wydaje się być jakby połamane i złożone na nowo. Jej spojrzenie jest wyraźnie zagubione, a słabe drżenie jej ciała świadczy o wyziębieniu. Dostrzega waszą obecność i może nawet słyszy wasze pytania, jednak jej wzrok jest pełen mieszaniny strachu i zdezorientowania. Co jakiś czas skupia wzrok na czymś co nie istnieje jakby widziała niewidoczne, albo jej umysł przeskakiwał między różnymi miejscami.

Sohalia, nawet bez większego wysiłku, jesteś pewna że nic nie wyciągniesz z jej umysłu. To mieszanina strachu, czarnobiałych obrazów, niezrozumienia, i bełkotu składającego się z liter, dźwięków i prostych uczuć.

Tymczasem, patrząc naokół, Lydia zaczynasz dostrzegać subtelne oznaki, że coś jest nie tak, a może tylko coś było nie tak, ale wy coś przegoniłyście? Naśnieżone drzewa, których gałęzie spoczywają na ziemi, wydają się skrzywione i zdeformowane w dziwny sposób. Mimo że widoczne są tylko ślady dziewczyny, czujesz że coś tutaj było. W tym mroźnym otoczeniu, gdzie deszcz i śnieg się zlewają, w powietrzu unosi się zapach obcy, coś nieznanego, ale jednocześnie subtelnie znajomego. Zapach magii. Jednak jesteś pewna że teraz to już odeszło.

- Bierzemy ją do samochodu, ok? - przemawia Liv. - Trzeba wziąć ją do szpitala i przesłuchać. - Ciągnie dziewczynę za rękę, a ona bezwiednie podąża do samochodu. - ucyzeisk an ej csejz yba yzco moiceizd ecajareizdyw ikjab z oldyzsarts ein ot - Usadzona na tylnym siedzeniu kobieta przemówiła. Jej głos jest cichy, a chyba słowa, wypowiadane szybko. Nic nie rozumiecie. To jakiś obcy język? - ttireram etsrev ttid lit rilb remmørd go tu sørts dnas - Łza pojawiła się nan jej policzku. - ebugz i ezorg ecasoin omdiw enporko. - Liv przypatruje jej się, chyba też nie rozumie.

Wiek:
29
Data:
20 lis 1993
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Aktorka, Amnezjator
Pozycja w quidditchu:
pałkarz
Różdzka:
13 cali, wiśnia, włos z głowy willi, giętka
Zamożność:
zamożny
Stan cywilny:
wdowa
Sohalia Quarrie
Posty: 46
Rejestracja: 07 kwie 2023, 9:46

Quarrie przypatrywała się kobiecie i próbowała coś z niej wyczytać, dostać się do jej umysłu ale widziała tylko strach i niezrozumienie. Dziwne... bardzo dziwne. Pokręciła głową w kierunku Lidii dając jej znać, że czytanie w umyśle tej zranionej dziewczyny nie było dobrym pomysłem. Widziała te świeże rany na ciele i w normalnych okolicznościach pewnie od razu by użyła jakichś zaklęć leczących jednak nie mogła w obecności mugolki, która kompletnie nie wiedziała o tym kim te dwie kobiety tak naprawdę były.
Skinęła niepewnie głową Liv na pytanie czy biorą ją do samochodu i ruszyła tuż za nim jednak coś ją tknęło że może powinny się tu rozejrzeć. Cichym zaklęciem rozwiązała sobie swoje buty.
- Idźcie, ja zaraz dołączę - powiedziała i schyliła się do swoich ciężkich butów obracając się w kierunku lasu. Kiedy to ręcznie zaczęła je wiązać, ukrytą różdżką już rzuciła kolejne zaklęcie - Revelio - w stronę lasu, który był obok. Może coś się tu ukrywa, coś co nie powinno tu być i ją zraniło?
Maybe my soulmate died, I don't know, maybe I don't have a soul.

Wiek:
27
Data:
12 kwie 1995
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Czysta
Zdrowie:
100
Zawód:
Auror
Pozycja w quidditchu:
Pałkarz
Różdzka:
Heban, 12 cali, łuska wywerny
Zamożność:
Klasa średnia
Stan cywilny:
Narzeczona Conrada Sharpa
Lydia Murphy
Posty: 52
Rejestracja: 26 kwie 2023, 15:17

Jakby oceniała scenę przestępstwa, tak samo i skatalogowała w swojej głowie wszystko co zauważyła nadając obrazom numery i krótkie opisy. To co najbardziej jej śmierdziało, niemal dosłownie, była magia w powietrzu, zdecydowanie nie pochodząca od nich dwóch. Zabezpieczając tyły wpatrywała się jeszcze chwilę w ciemność jakby przeciwnik wciąż tam był, jej zmarszczone brwi i zmrużone lekko ciemne oczy zdradzały zmartwienie, ale akurat stała obrócona tak by nikt tego nie widział.
Obróciła się przyjmując neutralny wyraz twarzy akurat żeby zauważyć znaki przekazywane przez Sohalię. Niemal naturalnie przybrały role oparte na ich silnych stronach, Lydia jako atak i obrona, korzystająca ze swoich zdolności śledczych, a Quarrie czytająca w myślach i kontrolująca narrację.
- Mam tam butelkę z wodą, może chociaż się napije, na pewno jej potrzeba - kiwnęła krótko głową przyjaciółce i dała jej przestrzeń do sprawdzenia terenu.
W samochodzie kobieta zaczyna swój bełkot, nie brzmiąc na żadny znany Murphy język, nawet nie rozumiejąc ani słowa powinna być w stanie chociaż wycelować co to może być, nawet jeśli błędnie. Westchnąwszy wyciągnęła z kieszeni pomięty paragon ze sklepu, całkiem zdrowych rozmiarów i z bocznej kieszonki w drzwiach samochodu długopis.
- Może jak to napisze to ktoś na komendzie zidentyfikuje język - podała nieznajomej przedmioty na migi pokazując "pisanie". W międzyczasie wygrzebała ze swojego plecaka obiecaną butelkę wody i położyła ją pod ręką ofiary.
- Jedziemy? - rzuciła w kierunku Sohalii.

I was abandoned, but you swore that you'd be there for me

Carefully you touched me, now your touch will last for centuries

Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48



Revelio nic nie wykazało. Zimny las. Jeżeli coś tu było to zniknęło. Może to tylko strach ma wielkie oczy.

Kobieta w ogóle nie reaguje na przekazane przedmioty. Nawet ich nie łapie. Patrzy się w przestrzeń i szepce niezrozumiałe dla Was słowa.

***

Podróż do Stöcksjö przebiegła już bez większych rozmów, Liv co jakiś czas zerkała jedynie w lusterko patrząc na bełkoczącą kobietę. Trafiłyście do małego szpitala w centrum miasteczka.

Jesteście teraz w niedużej sali szpitalnej oświetlanej jarzeniówkami. Kobieta leży na łóżku, a Liv kończy tłumaczyć lekarzowi co się stało.

- Zaraz przeprowadzę oględziny Liv, Ty rób swoje. - Tubalnym głosem przemawia wysoki rudobrody lekarz. Liv wcześniej Was sobie przedstawiła i wiecie że to doktor Nielsen, ordynator i jeden z 3 lekarzy pracujący w tym małym ośrodku zdrowia. Towarzyszy mu mała pielęgniarka o imieniu Inga.

- Nie wiem co ona mówi dziewczyny, musicie mi pomóc się tym zając. - Zaczyna o razu Liv kiedy tylko lekarz przystępuje do badania. - Musimy sprawdzić ją z bazie, może jest na jakiś listach zaginionych osób… kurde. Musimy ją przesłuchać. Boję się że została zgwałcona… - Widzicie, że Liv naprawdę się przejmuję. - Jak macie jakiś pomysł to słucham doświadczonych koleżanek. Ten jej bełkot... to musi coś znaczyć.

***

Niezależnie od waszych poczynań po jakimś czasie od lekarza dostajecie protokół z badania.

► Pokaż Spoiler
ODPOWIEDZ

Wróć do „Retrospekcje”