- Jestem pewna, że zaraz nam przejdzie - powiedziała, starając się dodać siostrze otuchy. Wiedziała, że Stella zapewne włożyła masę wysiłku w swój makijaż i fryzurę, a to wszystko było teraz ukryte pod nienaturalnie wielkich rozmiarów głową wydry. Ona także nie chciała przez cały wieczór oglądać gołych kości, w końcu przyszła na bal w celu obserwacji, a jak obserwować kiedy wokoło same szkielety i zwierzęce łby? Postanowiła iść za poradą siostry i zjeść coś, w nadziei, że to przyspieszy rozkład eliksiru w jej ciele. Brała to truskawkę, to ciasteczko, pochłaniając je w zawrotnym tempie. - Zjedz jeszcze, może to pomoże - powiedziała, po czym zatchnęło jej trochę w ustach. Z drugiej strony zaś bała się czegokolwiek napić, w obawie, że jej głowa zmieni się w coś odrażającego.
Po chwili dołączyła do nich koleżanka Stelli, którą Carla kojarzyła z wyglądu, ale na pewno nie z imienia. Ray - teraz już będzie wiedziała. Panna Stark poczuła, że znalazła się w środku - albo raczej obok środka - jakiejś skandalicznej sytuacji z udziałem Marianne i jakiegoś chłopaka. Postanowiła póki co nie wrzucać swoich pięciu groszy, ale słuchała uważnie i przyglądała się wszystkiemu wokół. Gdy usłyszała, że ktoś ją bez pardonu pocałował, wyrwało jej się tylko ciche Oh my... Cóż że się stało z nietykalnością cielesną bez zgody w tej szkole?
- Jakich zdjęć i kim jest Pluskweusz? - Zapytała, sama się lekko dziwiąc, że postanowiła dołączyć się do rozmowy pomiędzy dwoma dziewczętami. Spojrzała to na Stellę, to na Marianne, zdając sobie sprawę, jak bardzo w oderwanym i innym świecie żyje na co dzień w porównaniu do swoich rówieśników. Wtedy zauważyła, że efekt eliksiru, który wypiła na wejściu zaczyna mijać, bo gołe kości Marianne i Stelli zaczęły powoli rozmywać się, a w ich miejscu pojawiać piękne, balowe sukienki. Jej siostra jak zwykle zachwycała, a jej nowa koleżanka również wyglądała olśniewająco. - Teraz, kiedy widzę już więcej niż tylko same głowy, również mogę stwierdzić śmiało, że obie wyglądacie wspaniale. Jestem pewna, że jednej z was przypadnie tytuł królowej balu - dodała, uśmiechając się do nich nieśmiało.
Na wieść o masce ze szczerego złota, Carla niemal zadławiła się truskawką w czekoladzie, którą właśnie przeżuwała. Może Marianne nie powinna mówić o tym zbyt głośno... Już chciała jej to powiedzieć, jednak dziewczyna nagle ruszyła przez salę niczym burza, z bardzo silną reakcją wymalowaną na twarzy. Carla śledziła ją wzrokiem skonfundowana, a potem przez moment widziała, jak Marianne przyciąga do siebie jakiegoś chłopaka i... całuje go? Podrapała się w głowę z niedowierzaniem. A więc to musiał być Pluskweusz. Jakież ciekawe towarzystwo! Nie miała jednak zbyt dużo czasu na przeprocesowanie tego, co dzieje się z Marianne i tajemniczym chłopakiem, bowiem pojawienie się jej brata było niczym uderzenie pioruna. Nie rozpoznała go pod maską, ale tą wielką głowę i czuprynę rozpoznała od razu. Czyżby spędzenie na balu raptem piętnastu minut wystarczyło, aby znaleźć to, po co tu przyszła? Najwidoczniej. Carla stała jak wryta widząc jak zbliża i odzywa się do nich, a na widok książki pod jego pachą, poczuła, że mięśnie jej nóg zaczynają przemieniać się w galaretę, a w głowie zakręciło się lekko. Wszystko wskazywało na to, że Stella, Marianne i chłopak się znali. Pożałowała od razu, że nie została dzisiejszego wieczoru w wieży Ravenclawu.
Carla nie do końca usłyszała, co do nich powiedział, ale poczuła, że musi szybko coś powiedzieć, aby nie wyjść na cudaka.
- Jaka świetna maska, ładne... muszelki - powiedziała, bowiem te od razu przykuły jej uwagę. Pasowały do jej felernego drinka, który cuchnął morską wodą z domieszką rybiego zapachu, podobnie jak książka w jego ręce która pachniała zapewne jak szkolna biblioteka, drugi ze składników w jej szklance. Po chwili Carla zorientowała się, że gapiła się na chłopaka bez przerwy przez bite kilka minut, zupełnie zapominając o swojej siostrze. Ocknęła się nagle i wypaliła w stronę siostry: - Czy to jest Twój partner na dzisiejszy bal? - Zapytała, bo ostatecznie nie dowiedziała się, z kim na bal przyszła jej siostra. Na pewno nie przyszła sama, Carla wiedziała, że ktoś musiał ją zaprosić.