- Dobra uspokój się panie cenzorze, proszę się nie wpierniczać w moją wolność słowa, wszystko po kolei - pacnęła go po rękach i zabrała swoją różdżkę, bo co to za naruszanie prywatności, prawie jakby ją po stopach posmyrał a to poważne przekroczenie koleżeńskiej granicy - Oczywiste że myśli o pójściu dalej, jest zraniona. Może nawet chce się odegrać - jakim cudem ona, mająca dosłownie JEDNĄ sztukę doświadczenia wiedziała więcej niż ten niby inteligentny chłopak? Miłość sprowadzała go do poziomu ameby o ujemnym sprycie, jakby napisała to co polecił już dawno Suzka by się zorientowała kto pyta.
- Aktualnie nie masz prawa głosu. Zjebałeś, Baizen i to nie ona ma się interesować tylko Ty - zmrużyła lekko oczy bo zaczynał jej działać na nerwy, ta nowo odkryta pewność siebie sprawiała że miała ochotę dać mu plaskacza na otrzeźwienie, ale w przeciwieństwie do niektórych panowała nad swoimi odruchami.
- Uspokój się i słuchaj uważnie bo dwa razy nie powtórzę. Ewidentnie nadal jej na tobie zależy, ale to Ty byłeś stroną porzucającą i ona chce chronić swoje serce, nawet jeśli to oznacza Malfoya - czuła niesmak w ustach wypowiadając to nazwisko, typ był serio jakiś taki oślizgły - Dlatego zamiast stawiać żądania, do których nie masz prawa, jedyne co możesz zrobić to zacząć ją zdobywać - uhuhuh w jej głowie pojawił się plan. Może odrobinę szatański. Bo co było główną bronią Abraxasa? Podryw. No to Rysiu teraz musi stanąć w szranki.
- Musisz zacząć od subtelnych znaków że Ci zależy, może ja wspomnę że pytałeś i że jesteś smutny. Może Lestrange coś też zrobi - postukała się palcem po brodzie mentalnie notując kolejne punkty planu - Musisz zostać kontrą dla tego blondasa, gdzie on wygląda jak dobre rozwiązanie krótkoterminowe, ty jesteś facetem z którym się żeni - wstała aż z łóżka i maszerowała przed Richardem dając mu kolejne instrukcje. W końcu jej wiedza z romansideł się przydawała!
- A w tym samym czasie musisz zarzucać wędkę żeby i fizycznie Cię chciała. I ani jednego złego słowa na temat wyborów Su i tego co z kim robi, straciłeś ten przywilej - zastrzegła z groźną miną by zaraz zatrzeć ręce w knujący sposób - A potem... Potem potrzebujecie punktu kulminacyjnego. Jakie miejsce jest dla was jako pary ważne? - jak tylko je wskazał, zabrała się za pisanie, a każde mruknięcie ze strony krukona kwitowała warknięciem. Trybiki w jej głowie kręciły się z oszałamiającą prędkością.
Su,
Dawno nie tańczyłam, byłoby dobrze gdzieś wyjść, tym razem z partnerką(!). Ale to jak Ty masz tak wyglądać to ja potrzebuję ubrania, ale dopiero po pełni. Co Ty na to żebyś poszła ze mną do ciucha w Hogsmeade, tego koło Mostku Zakochanych?
Widziałam się z Richardem, pytał nawet o Ciebie ale powiedziałam tylko że czujesz się całkiem dobrze i jesteś już w Hogwarcie. Na razie jest zamknięty w Skrzydle i wzdycha smutno. Na moje to żałuje swojego idiotycznego pomysłu więc może nie ma co tak całkiem zapominać?
Po raz kolejny powtarzam że ja tej jaszczurce nie ufam za grosz, może to znak że faktycznie wolę kobiety, ale typ jest jakiś taki NIE. Ale stoję murem za każdym wyborem, żeby nie było.
U mnie spoko, już w pełni śmigam i nadrabiam zaległości przed egzaminami. Nadal nie wiem czy uczelnia mnie przyjmie, bo przecież widzą spis, ale nie zaszkodzi mi się przygotować. Zamierzam przebić Lestrange'a chociaż w jednym przedmiocie bo mnie już denerwuje chachmęcąc książki z biblioteki.
Nadal nie wierzę że to tak oficjalnie. Znaczy jej ojciec nie może wiedzieć, obawiam się że skończyłabym jako trofeum. Ale nadal!











