► Pokaż Spoiler
Micah i Lukrecja - 12.2022
-
Micah Peverell
Wiek:
32Data:
25 lis 1991Genetyka:
CzarodziejKrew:
Ród szlacheckiZdrowie:
100Zawód:
Peverell AmuletsPozycja w quidditchu:
pałkarzRóżdzka:
bukszpan, 13 cali, smocza łuska, sztywnaZamożność:
bardzo bogatyStan cywilny:
Kawaler - Posty: 86
- Rejestracja: 30 kwie 2023, 20:55
Peverell zaniósł dziewczynę na kanapę. Wysunął się z niej bez słowa i sięgnął po chusteczki, znajdujące się na brzegu stołu. Wytarł się, patrząc cały czas kątem oka na blond piękność, która odzyskiwała oddech. Dopiero teraz dostrzegł jak młodo wygląda.


-
Lukrecja Lubieniecka
Wiek:
19 latData:
26 sie 2004Genetyka:
CzarodziejKrew:
CzystaZdrowie:
100Zawód:
pierwsza solistka w Balecie KrólewskimPozycja w quidditchu:
nielotRóżdzka:
jabłoń, 12 cali, pióro pegaza, niezwykle giętkaZamożność:
bardzo bogatyStan cywilny:
żona Micaha Peverella - Posty: 77
- Rejestracja: 07 maja 2023, 15:47
- Dojdź dla mnie.
Całe jej wnętrze się zacisnęło, a ona sama rozpadła się na milion kawałeczków, kiedy orgazm przeszedł przez jej drobne ciało w towarzystwie mimowolnych konwulsji. Jęk przyjemności, który wydobył się z jego gardła, niemalże wydłużył to uczucie spełnienia. A po nim nadeszła cisza. A cisza, to jedna z tych rzeczy, których nie znosiła najbardziej. Cisza dawała przestrzeń głowie, która rodziła coraz to nowsze myśli. A Lu nie lubiła myśleć. Zwłaszcza nie lubiła myśleć po alkoholu i po głupich decyzjach, a ta sytuacja zakreślała chyba oba te warianty.
Bez słowa odniósł ją na skórzaną kanapę, której chłód jej plecy przyjęły znów z rozkoszą. Przyśpieszony oddech Lukrecji dość szybko wracał do normy ze względu na wypracowaną kondycję. I to przecież ona go poderwała, ona tego chciała, ale nie zmienia to faktu, że teraz, tuż po wszystkim czuła się jeszcze bardziej samotnie niż przed tym wszystkim. Czuła się przegraną, która teraz powinna jak najszybciej spierdalać. I to właśnie zamierzała uczynić.
Wstała i sięgnęła do tego samego opakowania chusteczek, by również ostentacyjnie się wytrzeć. Przez włączony tryb ewakuacji miała już w nosie, że zobaczy jej przeorane eliksirami plecy. Musiała się wydostać. Szybko założyła sukienkę, poprawiła włosy nieco nerwowym ruchem i przywołała na twarz uśmiech numer pięć.
- Było miło - podsumowała zwięźle najlepszy seks w swoim życiu. Nie obyło się bez nonszalanckiego tonu, ironicznego uśmieszku i lekkiego wzruszenia ramionami. Skoro już więc uprzejmości zostały wymienione czas się ulotnić. Przyjrzała mu się jeszcze raz, dodając jego twarz do listy ludzi, których powinna w swoim życiu unikać i najzwyczajniej w świecie wyszła, by zniknąć w tłumie.
koniec psot. z/t.
Całe jej wnętrze się zacisnęło, a ona sama rozpadła się na milion kawałeczków, kiedy orgazm przeszedł przez jej drobne ciało w towarzystwie mimowolnych konwulsji. Jęk przyjemności, który wydobył się z jego gardła, niemalże wydłużył to uczucie spełnienia. A po nim nadeszła cisza. A cisza, to jedna z tych rzeczy, których nie znosiła najbardziej. Cisza dawała przestrzeń głowie, która rodziła coraz to nowsze myśli. A Lu nie lubiła myśleć. Zwłaszcza nie lubiła myśleć po alkoholu i po głupich decyzjach, a ta sytuacja zakreślała chyba oba te warianty.
Bez słowa odniósł ją na skórzaną kanapę, której chłód jej plecy przyjęły znów z rozkoszą. Przyśpieszony oddech Lukrecji dość szybko wracał do normy ze względu na wypracowaną kondycję. I to przecież ona go poderwała, ona tego chciała, ale nie zmienia to faktu, że teraz, tuż po wszystkim czuła się jeszcze bardziej samotnie niż przed tym wszystkim. Czuła się przegraną, która teraz powinna jak najszybciej spierdalać. I to właśnie zamierzała uczynić.
Wstała i sięgnęła do tego samego opakowania chusteczek, by również ostentacyjnie się wytrzeć. Przez włączony tryb ewakuacji miała już w nosie, że zobaczy jej przeorane eliksirami plecy. Musiała się wydostać. Szybko założyła sukienkę, poprawiła włosy nieco nerwowym ruchem i przywołała na twarz uśmiech numer pięć.
- Było miło - podsumowała zwięźle najlepszy seks w swoim życiu. Nie obyło się bez nonszalanckiego tonu, ironicznego uśmieszku i lekkiego wzruszenia ramionami. Skoro już więc uprzejmości zostały wymienione czas się ulotnić. Przyjrzała mu się jeszcze raz, dodając jego twarz do listy ludzi, których powinna w swoim życiu unikać i najzwyczajniej w świecie wyszła, by zniknąć w tłumie.
koniec psot. z/t.

I got sweet taste for men who are older
It's always been so, it's no surprise
Ah, he's in the sky with diamonds
And he's making me crazy (I come alive, alive)
-
Micah Peverell
Wiek:
32Data:
25 lis 1991Genetyka:
CzarodziejKrew:
Ród szlacheckiZdrowie:
100Zawód:
Peverell AmuletsPozycja w quidditchu:
pałkarzRóżdzka:
bukszpan, 13 cali, smocza łuska, sztywnaZamożność:
bardzo bogatyStan cywilny:
Kawaler - Posty: 86
- Rejestracja: 30 kwie 2023, 20:55
Micah sporo milczał. Nie podtrzymywał na siłę konwersacji, nie zagadywał, nie prowadził small talków... Był typowym introwertykiem, ale z dodatkiem wysokofunkcjonującego Aspergera, co dawało niezwykle wkurwiającą mieszankę dla... cóż, szczególnie kobiet. To prawdopodobnie jeden z morza powodów, dla którego nie szuka partnerki na życie. Byłby non stop przebodźcowany i zamęczany prośbami typu "domyśl się". Nie, kobieto. Nie jestem w stanie się domyśleć i nie mam na to ochoty. Nie czytam między wierszami, mów do mnie prostymi komunikatami. Takimi jak to, o: Było miło. No i pięknie, fajnie. Uśmiechnął się nawet pod nosem, jak drzwi za Lukrecją się domknęły. Szkoda, że nie chciała jeszcze zostać, bo parę minut i dałby radę jeszcze raz, na spokojniej, ale skoro chciała uciekać...
Nie zawracając sobie głowy zbędnym ubieraniem się, rozsiadł się na kanapie i sięgnął po paczkę papierosów. Odpalił peta końcówką palca, co byłoby niemożliwe w towarzystwie "mugolki" i na spokojnie, powolutku... Dokończył swój wieczór.
z/t
Nie zawracając sobie głowy zbędnym ubieraniem się, rozsiadł się na kanapie i sięgnął po paczkę papierosów. Odpalił peta końcówką palca, co byłoby niemożliwe w towarzystwie "mugolki" i na spokojnie, powolutku... Dokończył swój wieczór.
z/t







