Strona 1 z 2
Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 18 lip 2023, 23:06
autor: Rhinna Hamilton
//Pokój Wspólny Gryffindoru, godziny nocne.
Minął tydzień, odkąd Hamilton wróciła do zamku. Zaledwie kilka dni, odkąd wyszła ze Skrzydła Szpitalnego. Wracała powoli do normalnego, codziennego życia. Starała się, jak mogła wrócić do normalnego funkcjonowania. Codziennie meldowała się w Skrzydle Szpitalnym, u pielęgniarki, gdzie dostawała eliksiry - zarówno te uspokajające jak i przeciwbólowe i na sen. Do tego jeszcze była częstym gościem u opiekunki Gryffindoru, Fessonhay. Wszyscy dawali jej taryfę ulgową, wszyscy starali się przy niej chodzić na palcach. No, prawie wszyscy.
Dzisiaj była wyjątkowo zdenerwowana. Po tym nieszczęsnym ataku paniki na VI piętrze była nieswoja. Owszem, razem z Elijahem i Marcello poszli do Skrzydła Szpitalnego - obiecała im, że z nimi pójdzie, więc poszła. Pielęgniarka nic prócz wspomocy na uciszenie nerwów nie była w stanie jej przepisać. Musiała sobie radzić sama (mimo niezadowolenia chłopaków). Dlatego resztę wieczoru spędziła w Pokoju Wspólnym, otoczona znajomymi. Nie, nie spotkała się z chłopakiem, mimo namawiania jej na to przez Warda, który chyba postawił sobie za punkt honoru o wszystkim pisać Ślizgonowi. Oczywiście wiedziała, że chciał dobrze, ale czuła się z tym wszystkim nieswojo. Nie dość, że ludzie na nią patrzyli jak na okaz w zoo, bo wróciła do zamku po porwaniu, żywa, to jeszcze to wszystko...
To było trochę za dużo dla niej. Znów nie mogła usnąć. Zbliżała się pełnia i chociaż była pewna, że nie została ugryziona, gdy tylko o tym pomyślała od razu serce jej przyspieszało. Gdy leżała już drugą godzinę i nie mogła zasnąć, postanowiła wstać. Zrobiła to po cichu, nie chcąc nikogo obudzić. Wyszła ze swojego dormitorium, w piżamie z krótkim rękawkiem i długimi spodniami do ziemi, po czym spokojnie przeszła do Pokoju Wspólnego. Na szczęście dla niej nikogo w nim nie było. Nie przeszkadzało jej towarzystwo innych osób, jednak mogła to być jedna osoba, ewentualnie dwie. Mimo pozytywnego nastawienia do ludzi aktualnie starała się ich unikać i tylko przebywać w gronie najbliższych. A dobrze wiadomo, że gdyby Rhi mogła, to przyjaźniła by się ze wszystkimi. Ale miała kilka takich osób na szczęście.
Podeszła do kanapy naprzeciw kominka i usiadła na niej, podciągając kolana pod brodę i objęła je rękami. Westchnęła cicho. Wbiła spojrzenie w ogień w kominku i tak siedziała, czekając, aż sen przyjdzie. A on jak na złość nie chciał przyjść...
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 24 lip 2023, 0:50
autor: Mortimer Barnbrook
Dzień Mortimera upływał raczej tak jak zwykle: ponuro i myśląc o śmierci. Chłopak uczęszczał na wszystkie lekcje przypisane do danego dnia, odwiedził bibliotekę, a potem spędził trochę czasu rozmyślając, siedząc na wielkim kamieniu nieopodal wielkiego jeziora i wyglądając tajemniczo. Kilku pierwszorocznych bawiących się na brzegu jeziora chichotało na jego widok, wytykając go palcami, więc przegonil ich udając wampira, a gdy Ci uciekali przed nim z krzykiem w popłochu, spostrzegł, iż godzina była już dość późna i pora udać się do wielkiej sali na kolację, toteż z trzepotem swojej czarnej peleryny na wietrze udał się w stronę zamku.
Na kolacji jak to na kolacji, spożywał posiłek i opowiadał młodszym kolegom przy okazji ze szczególami o tym, jak do zakładu pogrzebowego jego ojca przywieziono ciało po ataku ghula, który nawiedzał lokalny cmentarz. Potem udał się do pokoju wspólnego Gryfonów gdzie czytał książkę o średniowiecznych maszynach tortur. Pokój powoli pustoszał, w końcu było na tyle późno, iż zostało tutaj tylko kilka osób: on i trojka młodszych dziewcząt. Niestety niefortunnie siedziały one w bliskiej okolicy na kanapie i trajkotały o jakichś pierdołach. Po kilkunastu minutach wysłuchiwania ich gadania, Mortimer zwrócił się do nich i pokazał im jedną ze stron w książce, która przedstawiała maszynę tortur gdzie torturowanego sadzano i nabijano na metalowy stożek przy pomocy odbytu.
- Chcecie posłuchać o tej maszynie tortur? Może mają nawet w książce kilka zdjęć, spójrzmy - powiedział, jednak dziewczyny już zaczęły wstawać i zbierać się, po czym udały się w stronę dormitorium. Nareszcie. Został sam. Stuknął różdżką w stojący na stoliku obok gramofon, który zaczął po cichutku grać dantejskie krzyki torturowanych w akompaniamencie horrorycznej muzyki. Odetchnął z ulgą i zaczął czytać. Siedział w ciemnym rogu pokoju wspólnego, niczym przyczajony padlinożerca czekając na okazję, z nogą założoną na nogę, z książką otwartą na kolanie przed sobą. Ubrany był oczywiście w elegacki stroj, jak zawsze - błyszące czarne buty, spodnie w kant, koszula, kamizelka, krawat. Gdy Rhinna zjawiła się w pokoju wspólnym, początkowo ani on nie zauważył jej, ani ona jego. Gdy usiadła na kanapie obserwował ją przez kilka minut po czym odchrząknął głośno, dając jej do zrozumienia, że nie jest sama.
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 24 lip 2023, 9:27
autor: Rhinna Hamilton
Pogrążona w swoich myślach, ze wzrokiem wbitym w płonący kominek całkowicie się zatraciła. Gdyby tylko się rozejrzała dokładnie, wchodząc do Pokoju Wspólnego, pewno by i dojrzała Mortimera, nawet nie do końca schowanego przed jej wzrokiem. No i usłyszałaby jednak muzykę. Jeśli to można było nazwać muzyką.
Słysząc, jak ktoś odchrząka obok, zamrugała oczami i szybko skierowała spojrzenie na chłopaka. Widać było, jak jej umysł działa ze spowolnieniem, bo dopiero po sekundzie czy dwóch jej oczy się rozszerzyły, a sama dziewczyna wydała się być zaskoczona, że ktoś tutaj jest o tak później porze.
- Oh, cześć Mortimer. Nie zauważyłam Cię. - no shit Sherlock, dało się to odgadnąć dość szybko. Spuściła nogi na ziemię i złapała za czerwoną poduszkę z kanapy, obejmując ją rękami przytulając ją do piersi. Skierowala spokojnie spojrzenie na chłopaka i uśmiechnęła się delikatnie. - Co tu robisz o tej godzinie?
Bywały osoby, które lubiły przebywać w Pokoju Gryfonów bardzo późno, ale z tego, co się orientowała - a przynajmniej jeszcze przed porwaniem - raczej pokój był pusty na noc. Zdarzały się co prawda jakieś niedobitki, które błądziły, lub którym nie chciało się wracać do dormitorium na noc, na co dziewczyna w pierwszym momencie reagowała przewróceniem oczami, potem namaiwała na udanie się do wygodnego łóżka, aż w końcu czasami machała ręka, bo to były niereformowalne osoby. I po prostu szkoda było jej czasu, by próbować ich zmienić. Skoro tak chcieli, tak woleli...
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 24 lip 2023, 23:42
autor: Mortimer Barnbrook
Nic dziwnego, że Rhinna go nie zauważyła, w końcu siedział niczym przyczajony stalker w cieniu ciemnego kąta. Zastanawiał się, czy wzdrygnęła się na jego widok, widząc, że obserwował ją od kilku minut z ukrycia. Nie miał żadnych złych intencji w tym, Mortimer był po prostu dziwny i niezręczny towarzysko.
- Cześć, Rhinna - odparł, po czym stuknął różdżką w gramofon, który grał muzykę jak z horroru, która dla zwykłego ucha pewnie brzmiała niczym rzępolenie nie do wytrzymania, a jemu koiła ciało i duszę. - Czytam o średniowiecznych maszynach tortur, lekka lektura przed spaniem. Tak się składa, że nie sypiam zbyt dobrze przed godziną wilka - odpowiedzial, wyciągając z kieszeni swojej kamizelki kieszonkowy zegarek. Spojrzał nań, a ten wskazywał kwadrans do północy. Zamknął go i schował ponownie do kieszeni. Spojrzał na nią zakłopotany, nie za bardzo wiedząc, o czym z nią rozmawiać. Morimer był raczej skrytym gościem, nie miał zbyt wielu przyjaciół, więc przychodziło mu to z trudem.
- Słyszałaś kiedyś o flecie hańby? Pochodzi z Niderlandów - powiedział, pokazując jej otwartą książkę na stronie, gdzie znajdował się obrazek z tym niecodziennym narzędziem. - Za jego pomocą karano fałszywych muzykantów oraz osoby źle zachowujące się w kościele. Zabawne, co nie? - Dodał jeszcze, zabierając książkę, ponieważ uznał, że jej to chyba nie interesuje aż tak bardzo, co jego. Wiedział, że lubi muzykę, dlatego chciał jej to pokazać.
- A Ty co, nie możesz spać? - Zapytał jeszcze, zamykając książkę i kładąc ją sobie na kolanach.
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 13:07
autor: Rhinna Hamilton
Może i czasami Mortimer zachowywał się jak stalker. A przynajmniej takie słowa do niej dochodziły, jak niektóre dziewczyny z domu Godryka go przyuważały. Hamilton chyba nigdy tak nie uważała. Albo nigdy nie czuła się w ten sposób, co jakiś czas wymieniając tych parę zdań z chłopakiem. A nawet i nieco częściej, mimo, iż chłopak był dość niezręczny towarzysko. Grali w jednej drużynie, byli z tego samego roku - musieli ze sobą rozmawiać co jakiś czas. Zwłaszcza, że Rhi - jako kapitan jeszcze - starała się mieć ze wszystkimi w miarę dobry kontakt. Ktoś naprawdę musiał zajść jej za skórę, by Hamilton miała o kimś złe mniemanie.
Uśmiechnęła się słysząc, co takiego czyta Barnbrook. To raczej nie jest coś, co lekką ręką by czytali inni uczniowie. Ludzie byli różni, ale chyba nie znała drugiej takiej osoby, jak on. Zapewne nieco przez to ciężko bylo mu złapać dobry kontakt z innymi osobami.
- Lekka lektura mówisz? Pewno mało osób podziela Twoje zainteresowania, co? Pierwszy raz chyba slyszę, że maszyny tortur to lekka lektura przed snem... - powiedziała cicho, kiwając w zamyśleniu głową. Dobra, dla niej aktulnie to na pewno byłaby ciężka lektura, po tym całym porwaniu. Jednak temat, który chwilę potem zarzucił chłopak ją nieco zainteresował. Przekrzywiła głowę, kręcąc nią, gdy zapytał czy słyszała o czymś takim. Spojrzała na książkę, którą wystawił w jej stronę, ale zaraz zmarszczyła nieco nos i zamrugała zaskoczona oczami. - Flet hańby? Czemu karano nim osoby źle zachowujące się w kościele? Flet jakoś nie kojarzy mi się z kościołem, prędzej organy... Chyba, że jako jedna z piszczałek, to wtedy może widzę jakieś połączenie, ale tak...
Opadła plecami na oparcie kanapy i westchnęła. Znów pokręciła głową.
- Nie, nie mogę. Im bliżej pełni, tym bardziej zestresowana jestem. I jakoś wpływa na moje spanie, nawet eliksiry od piguły nie pomagają jakoś super. Pewno niedługo mnie zmoży, ale muszę trochę przeczekać...
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 17:04
autor: Mortimer Barnbrook
Zaśmiał się. Faktycznie, dla niewielu mogła to być lekka lektura czy lektura w ogóle. Ludzie raczej stronili od takich tematów, ale Mortimer zawsze był zafascynowany historią, a przeszłość była okrutna, szczególnie średniowiecze. Oprócz tego interesował się także balistyką, ot takie typowe chłopięce zainteresowania.
– Masz rację, raczej nie mam z kim na co dzień pogadać o tym co mnie interesuje – przyznał, wzruszając ramionami. Rozmówców miewał generalnie od święta, więc skoro Rhinna już postanowiła zabawić go konwersacją, postanowił odłożyć książkę na bok, na stoik. – Na szczęście jestem raczej elastyczny jeśli chodzi o to, co mnie zainteresuje w rozmowie – dodał.
Słysząc, że zainteresowała się fletem hańby, uśmiechnął się pod nosem. A jednak kogoś interesował ten temat, kto by pomyślał.
– Dobre pytanie! Karanie fałszywych muzykantów fletem hańby miało sens, z drugiej strony jednak złe zachowanie w kościele? Interesujące! Z trzeciej strony: jak zostawało się fałszywym muzykantem? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi – odparł, rozkładając bezradnie ręce. Zaśmiał się nawet głośno, może nawet trochę zbyt głośno, przez co wprowadzał lekko niezręczną atmosferę. – Ale to Holendrzy, kto by tam za nimi nadążył! – dodał jeszcze na koniec.
Słysząc o jej problemach ze snem, Mortimer zamilkł na chwilę. Nawet do jego uszu dotarły informacje o tym, co działo się z prefekt Gryffindoru przed kilkoma tygodniami. On osobiście uwielbiał pełnię i kochał kąpać się w blasku pełni księżyca, do tego bardzo wiele przydatnych składników można było zebrać przy pełni księżyca, ale postanowił nie dzielić się tą informacją z dziewczyną. Do tego Mortimer uwielbiał słuchać zawodzenia wilkołaków z okna wieży Gryfonów kiedy dzieci księżyca biegały w swojej zwierzęcej postaci.
– Rozumiem... A próbowałaś może przechytrzyć swoją głowę i zacząć robić coś super pozytywnego w okresie pełni? Wiesz, coś na co normalnie sobie nie pozwalasz, a co bardzo lubisz. Wtedy pełnia kojarzyłaby Ci się pozytywnie i wyczekiwałabyś jej – rozważał, zachęcając ją jednocześnie do pomyślenia o tym.
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 17:31
autor: Rhinna Hamilton
Każdy człowiek miał swoje zainteresowania. Aczkolwiek miała wrażenie, że kogoś podobnego do Mortimera to trochę ze świecą szukać. nie znała drugiej osoby, która pochłaniałaby takie lektury jak on. Dla niektórych to bylo wręcz straszne i mogło wywoływać strach. Ona tak nie myślala. Zainteresowanie Mortimera było dla niej na pewno interesujące, choć nie na tyle, by się w nie mocno zagłębić. A już na pewno nie w obecnej sytuacji.
- To w sumie dobrze, że jesteś dość elastyczny. Podejrzewam, że mało osób podchodzi w tej sposób, albo tak mówią i ciężej im to przychodzi potem w rozmowie. - stwierdziła dość pewnym tonem, kiwając powoli głową. Sama starała się być w miarę elastyczna, chociaż ona nie miała z tym najmniejszego problemu - co zresztą pokazała poprzez zainteresowanie się chwilę później tematem fletem hańby.
- Wiesz co... Podstawowe pytanie - jak działał taki flet hańby? Masz tam to opisane w książce? Bo aż serio jestem teraz zainteresowana. Jedyne, co jestem w stanie sobie wyobrazić, to dostanie po głowie fletem... Ale tak jak mówisz, to Holendrzy, więc może po prostu faktycznie za nimi nie nadążam... - a skoro już rozpoczęli ten temat, Hmilton naprawdę było zaciekawiona, w jakis sposób niby to działało. I kto to był falszywy muzykant. Koniec, przepadł, teraz się nie wymiga od odpowiedzi.
Słysząc jego propozycję dotyczącą pełni, skinęła powoli głową. Przesunęła spojrzenie na kominek, wpatrując się w ogień przez jakiś czas. Może i miało to sens, co powiedział - ale w tym momencie ciężko jej było o tym myśleć. Westchnęła, przymykając powieki.
- Jest to na pewno rozwiązanie, ale... Chyba to wszystko, co się stało jest na razie zbyt świeże w mojej głowie. Ale może za dwie, trzy pełnie... Kto wie? - tylko teraz trzeba by wymyślić, co takiego zrobić w pełnię...
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 18:21
autor: Mortimer Barnbrook
Rzeczywiście przepadł, ale nie przeszkadzało mu to. Jeśli ktoś był zainteresowany, Mortimer dowoził więcej infomacji, o ile tylko takowe posiadał. Odchrząknął tylko, po czym kontynuował ten temat.
–
To było narzędzie służące do wykonywania tak zwanej kary na honorze – zaczął, ponownie otwierając księgę, którą odłożył dopiero co na stolik obok siebie. Odszukał szybko stronę, która go interesowała i ponownie podsunął jej przed wzrok, wskazując palcem na rysunek fletu hańby. –
Tę obręcz zakładano karanemu na szyję, a palce zamykano w tych uchwytach po boku. Przez to skazaniec wyglądał jakby grał na instrumencie, w rzeczywistości po prostu utknął w tej niewygodnej pozycji – dodał jeszcze, dając jej chwilę ku temu, aby przyjrzała się
narzędziu tortur. Gdy już nacieszyła oczy, Mortimer ponownie zamknął książkę i odłożył ją znowu na stolik obok.
–
Jeśli interesuje Cię ten temat, zawsze mogę pożyczyć Ci tę książkę – zaproponował. –
Muszę Cię jednak ostrzec, że flet hańby to raczej jedno z mniej okrutnych narzędzi, jakie stosowano. Nie polecam tej książki jeśli masz słaby żołądek – dodał jeszcze, uśmiechając się pod nosem.
–
Może jak rok szkolny dobiegnie końca to zrobi Ci się trochę lepiej. Wiesz, zmiana otoczenia i te sprawy – powiedział, postanawiając, że nie będzie wypytywał dziewczyny o szczegóły. Czytał Proroka, słyszał plotki, nie był wścibski, więc postanowił nie drążyć tematu. –
Nie mogę się doczekać lata i powrotu do Carlisle. W tym roku ojciec zabiera mnie na kilkudniową konferencję branży pogrzebowej do Massachusetts. Mamy w planach także odwiedzić Salem, skoro już będziemy blisko. Moja rodzina jest wielkimi fanami Nowej Anglii i tamtejszych nawiedzonych miejsc oraz historii o duchach – dodał.
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 19:01
autor: Rhinna Hamilton
Gdy pokazał jej książkę, a dokładnie obrazek jak takowe narzędzie tortur wyglądało, Rhinna faktycznie wbiła swoje spojrzenie w konkretną stronę. To, co mówił brzmiało dość dziwnie, specyficznie, ale nie oszukujmy się - same narzędzia tortur brzmiało... okropnie. A to, co ludzie wymyślali, naprawdę było czasem istną czarną magią.
- No faktycznie mocno niewygodna pozycja... Jak to ogarnąć, współczuję ludziom, którzy tego doświadczyli... Chociaż według niektórych zapewne im się należało, tak jak mówisz - ale i tak, to dla mnie niepojęte, takie techniki. Znaczy... No wiesz, sama gram i śpiewam i nie wyobrażam sobie, że gdybym miała zaśpiewać coś fałszywie, ktoś mnie zakuje we flet hańby. Brrr, w życiu! - aż ją ciarki przeszły.
Spojrzała na książkę, którą chłopak odłożył na stolik. Przez chwilę nawet kminiła, czy by jej nie pożyczyć, ale może jednak nie w tym momencie? Starała się unikać teraz ciężkich tematów.
- Może nie w tym momencie, ale... Zobaczymy, jak będę ogarniać w przyszłym roku. Jeśli będzie dobrze, to kto wie - może poproszę Cię o pożyczenie nowej lektury do czytania przed spaniem? - uśmiechnęła się w jego kierunku, przesuwają spojrzenie z książki na chłopaka. Ciężko jej było powiedzieć, czy teraz czytanie o torturach byłoby dla niej wskazane. Pewno nie, więc wolała nie prowokać losu.
- Może. Chociaż jeszcze nie wiem, co będę robić w wakacje. Nie zdziwię się, jeśli ojciec mnie nigdzie nie puści i zamknie pod kluczem, wiesz? Już nawet nie chciał mi pozwolić wrócić do szkoły, Fessonhay go przekonała tak naprawdę... - Hamilton przewróciła oczami i westchnęła cicho. Nie mogła się przyzwyczaić do nowego ojca. Miała powoli go dość. Ale to nadal był jej ojciec. Chwilę potem jednak chłopak zdradził swoje plany na wakacje co ją odciągnęło od złych myśli. - [/color]Oh! Nie wiedziałam, że są konferencje w branży pogrzebowej! O czym wtedy na nich rozmawiacie?[/color]
Re: Mortimer i Rhinna - 2/3.06
: 25 lip 2023, 19:24
autor: Mortimer Barnbrook
Mortimer zaśmiał się wyobrażając sobie jak zakuwają Rhinnę we flet hańby, znowu może nieco zbyt głośno jak na fakt, że dookoła było raczej cicho.
– Przysięgam, ludzie w średniowieczu to był inny typ. Ktoś musiał wpadać na takie oryginalne pomysły. Wyobraź sobie, że ktoś musiał być naprawdę marnym śpiewakiem żeby zakuli go w takie coś – dodał, nadal chichotając. Ludzie w średniowieczu mieli zero tolerancji dla kiepskich muzyków najwidoczniej! Nie to co teraz, gdzie każdy mógł wyrażać siebie dowolnie i to bez krytyki.
– Jasne, nie ma problemu. Mam też inne książki: machineria batalistyczna, sztuka bitewna, folklor, okultyzm... Czego dusza zapragnie – odparł, dając jej do zrozumienia, że interesują go nie tylko maszyny tortur. Mortimer miał dość szerokie zainteresowania, ale wszystkie chociaż trochę ocierały się o tematykę śmierci.
– No co Ty, przecież w Hogwarcie będziesz bezpieczna – powiedział, po czym natychmiast tego pożałował. W końcu dziewczyna została zaatakowana nigdzie indziej jak właśnie w Hogwarcie. Ale poza tym to szkoła była naprawdę bezpieczna, więc miał nadzieję, że domyśli się o co mu chodziło. Zapytany o konferencję branży pogrzebowej, uśmiechnął się. Mógłby o tym opowiadać jej do rana, ale z racji ze był to temat raczej depresyjny, postanowił dać jej skondensowaną wersję.
– No wiesz, chodzimy na różne wykłady na temat balsamowania i przygotowania zwłok do pochówku. Zazwyczaj jest też lekcja pokazowa gdzie pokazują najnowsze trendy i innowacyjne narzędzia do przygotowania zwłok – powiedział, patrząc na nią ostrożnie, ponieważ nie wiedział jak zareaguje na takie rewelacje. – Oglądamy trumny, urny, uczymy się o różnych obrzędach pogrzebowych w różnych kulturach. Dobijamy targów z dostawcami trumien i innych rzeczy, składamy zamówienia i takie tam – powiedział, pomijając masę innych rzeczy, którymi zajmowali się na konferencji pogrzebowej. Ich branża była bardzo rozbudowana i był pewny, że szczegóły zanudzą Rhinnę.