Strona 1 z 1
Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 18 lip 2023, 21:59
autor: Elektra Fyodorova
Wszystko działo się bardzo szybko odkąd trafiła do gabinetu dyrektora Hogwartu. Najpierw zabrano jej różdżkę i sprawdzono rzucane zaklęcia, została przepytywana przez dyrektor Sprout i innych nauczycieli a później już tylko wszyscy czekali na aurorów i uzdrowiciela, który potwierdzi zgon chłopaka. Siedziała przykuta do krzesła nadal w zakrwawionej sukience i dopiero po kilku godzinach pozwolili jej się przebrać w normalne ciuchy, oczywiście cały czas ktoś przy niej był a do swojej różdżki nie miała już dostępu więc nie miała jak uciec, nawet gdyby chciała. Jednak nie chciała. Czuła gdzieś w głębi, że musi się przyznać do swoich czynów o których nawet nie pamięta. Nawet aurorzy, którzy wchodzili w jej umysł widzieli tylko część tego co się wydarzyło, coś cały czas zasłaniało jej pamięć, jakaś dziwna mroczna mgła a to aurorom się bardzo nie spodobało snując od razu teorie, że dziewczyna coś ukrywa.
- Najpierw muszę porozmawiać z dwiema osobami - powiedziała opierając się głową o ścianę kiedy kolejny z aurorów próbował z niej wyciągnąć co się stało. Dawno nie spotkali się z czymś takim żeby nie mogli grzebać w tak młodej osobie.
- Podaj nazwiska - rzucił jeden z aurorów cały czas mierząc w dziewczynę różdżką jakby ta była zdolna zaraz znowu kogoś zabić mimo, że była zakuta i miała zabraną swoją jedyną broń.
- Antanazy Fyodorov, mój ojciec - powiedziała pewnie i było to dosyć oczywiste nazwisko więc nie powinno ich dziwić za bardzo, jednak kolejne mogło być już dla nich dosyć zastanawiające - Drugie, Flora Wilson.
Hogwart Express do Londynu
Pociąg był już pełny dzieciaków, którzy szczęśliwie wracali do Londynu, jednak jeden wagon został dziwnie odseparowany od innych i pilnowali go z każdej strony aurorzy. Nikt nie wiedział dlaczego i nikt się niczego nie spodziewał. Blondynka skuta w magiczne kajdany siedziała w przedziale z dwoma rosłymi aurorami i nie odzywała się nic, oni też nie byli chętni do rozmów. Ubrana była w zwykłe dżinsy i jakiś pierwszy lepszy t-shir, który przyniosła z jej kufra opiekunka domu Puchonów. Z tego co wiedziała to ojciec ma czekać na nią w areszcie do którego właśnie była transportowana. Nie wiedziała nawet co ma mu powiedzieć i jak. Abraxas Malfoy nie żył i został zabity jej różdżką, jej rękami.
Jeden z aurorów poszedł po Florę, która gdzieś była kilka wagonów dalej i zgodnie z życzeniem Elektry mogła z nią porozmawiać, jednak tylko w obecności funkcjonariuszy. Jednak dziewczyna musiała chociaż część rzeczy wyjaśnić, a przynajmniej spróbować na tyle na ile mogła... na tyle na ile umiała. To będzie trudne dla obu stron, ale nie miała innego wyjścia. Prawdopodobnie widzieć się będą ostatni raz.
Re: Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 18 lip 2023, 23:33
autor: Flora Wilson
Niewiele pamiętała z kolejnych kilku godzin następujących po przybyciu kadry. Kojarzyła mgliście gabinet dyrektorki, rozmowę z kimś, jakieś eliksiry które jej podali. Potem chyba szła korytarzem, cały czas w swojej sukni balowej teraz naznaczonej ciemną czerwienią. Ocknęła się względnie dopiero w pokoju wspólnym, siedząc obojętnie w fotelu i wpatrując się w ogień oraz ewidentnie płonący w nim materiał jej sukienki, którą pieczołowicie przerabiała i ręcznie ozdabiała przez ostatnie kilka tygodni. Choć wieża Ravenclaw zawsze wydawała się pełna przeciągów, ona nie czuła nawet odrobiny zimna mimo że ubrana była jedynie w bieliznę. Jedyne co czuła to zapach krwi. Na jej skórze, we włosach, głęboko w nosie i w ustach. Tak jakby miała się go nigdy nie pozbyć.
Ta sama myśl towarzyszyła jej również kiedy w końcu weszła pod prysznic i patrzyła spokojnie jak czerwone stróżki spływają koło jej stóp tworząc małe szkarłatne wiry. Drżącymi rękami mydliła ciało, nie kłopocząc się nawet z szukaniem szamponu i tym samym specyfikiem szorując twarz i skórę głowy. Do krwi, zostawiając ślady na skórze po których rano miało nie być najmniejszego śladu. Ale wciąż to czuła. Krew Malfoya. Kolejnej osoby którą miała na sumieniu. Której nie była w stanie ocalić.
Elektrze nie poświęciła jak na razie nawet jednej myśli, zbyt ostrożna i boleśnie świadoma że znajduje się na skraju załamania i to jest właśnie ten ciężar który przeważy szalę. Zamiast tego więc mechanicznie zarzuciła na siebie świeże ubrania niemal tonąc w zbyt dużym t-shircie brata i spakowała do końca swój kufer. Nie spojrzała w oczy żadnej ze współlokatorek pozwalając się objąć jak szmaciana lalka a jedyne co jej oczy wyrażały to było zdziwienie i rozczarowanie.
W pociągu udało jej się zająć przedział samej, ukrywając się przed Suzanne, Baizenem, Lauren i Anthonym. Siedziała w nim prosto jak struna większość drogi, wpatrując się w obicie siedzenia naprzeciwko i kontemplując ten wciąż obecny w jej nosie zapach krwi. Rozważała picie. Przez chwilę nawet trzymała piersiówkę w ręce ale odłożyła ją do torby czując mdłości na myśl o spożyciu czegokolwiek. I taką właśnie znaleźli ją aurorzy, którzy niezbyt subtelnie rozkazali jej podążać za sobą nie dając jej nawet odrobiny wyjaśnień gdzie. Zrozumiała dopiero jak zobaczyła Elektrę, zadrżała lekko na jej widok z powstrzymywanych cały czas uczuć. Zerknęła nerwowo na aurorów siedzących w przedziale, jakby nie chciała przy nich nic okazywać ale nie zdołała. Nawet zanim którakolwiek z nich się odezwała, łzy zaczęły płynąć po jej wciąż obojętnej twarzy.
Re: Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 19 lip 2023, 10:29
autor: Elektra Fyodorova
Czekała w ciszy ze spuszczoną głową na dziewczynę, miała nadzieje, że ta się pojawi choć Elektra czuła, że Ruda może mieć obiekcje do tego by w ogóle chcieć ją zobaczyć. Przecież to co widziała, było czymś niewyobrażalnym zwłaszcza. że doskonale wiedziała jak Florka zareagowała na zabicie wilkołaka a tu uczeń... to było coś zupełnie innego, coś gorszego. Blondynka próbowała w głowie układać jakoś logicznie zdania, które chciała jej przekazać ale wszystko wydawało się bardzo zagmatwane, zbyt trudne, ale ona była mądra, pewnie zrozumie. A co jak nie? Jak się od niej odwróci? Jak nie będzie chciała mieć z nią nic wspólnego? Z jednej strony, to dobrze, była zbyt niebezpieczna a Elektra nie chciała zrobić jej krzywdy, z drugiej zaś ona była jedyną osobą, która mogła poznać całą prawdę mimo, że w tym momencie prawda była zasłonięta przez dziwną mgłę w jej umyśle.
Uniosła głowę dopiero gdy usłyszała dźwięk przesuwających się drzwi do przedziału i widok ten sprawił, że serce ją zabolało a łzy mimowolnie napłynęły jej do oczu. Nigdy, ale to nigdy nie chciała ją widzieć w tym stanie a tym bardziej, że poniekąd ona jest sprawcą tego jak się czuła. Otworzyła usta by coś powiedzieć jednak tylko spuściła głowę na swoje ręce, które zamknięte w magicznych kajdankach miała położone na swoich udach. Aurorzy nagle wyprostowali się a ten, który wszedł z Florą stanął w drzwiach.
- Flo.. ja... - zaczęła ale od razu przerwała kręcąc głową na boki i zaciskając mocno mokre już oczy. No i co ona ma jej powiedzieć? Tak Flora, to ja zabiłam Malfoya? I to Jeszcze przy aurorach, którzy tylko czekają na takie słowa by zawieźć ją od razu do Azkabanu? - Chciałabym żebyś mnie wysłuchała, uważnie, dobrze? - zapytała cicho jednak z mocnym rosyjskim akcentem unosząc wzrok na dziewczynę. Jej lodowe tęczówki były dziwnie puste odkąd stało się to w łazience... a może odkąd zginął Aris? - To moja różdżka i moje ręce to zrobiły i może to zabrzmi szalenie, ale nie byłam to ja a przynajmniej nie świadomie, nic nie pamiętam i oni też nie są w stanie dotrzeć do mojej świadomości, wszystko jest jakby za mgłą. Jedyne co pamiętam to jakby wypalało mi wnętrzności od środka, jakby coś zostało mi wyrwane z ciała i wtedy wiedziałam... wiedziałam, że Aris nie żyje - powiedziała znów spuszczając głowę - Zabierają mnie Flo, do aresztu, ja nie wiem, ja nie jestem bezpieczna dla Ciebie, w mojej głowie coś... coś dziwnego siedzi odkąd... - i tu przerwała widząc poruszenie aurorów na jej słowa - odkąd Aris odszedł, on był strażnikiem, jednak teraz... teraz jest inaczej, muszą mnie odseparować od ludzi... - mówiła mocno chaotycznie jakby nagle teraz zapomniała angielskiego i nie umiała tego sklecić tak by dziewczyna zrozumiała cokolwiek. Spojrzała na swoje ręce i zacisnęła je w pięści z głośnym westchnięciem czekając na jakąkolwiek reakcje ze strony dziewczyny. Czy przypadkiem zaraz nie wybiegnie.
Re: Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 19 lip 2023, 11:33
autor: Flora Wilson
Przed wejściem do przedziału została przeszukana, jej różdżka znajdowała się w rękach jednego z aurorów. Nawet jakby usiłowała coś zrobić, zdołaliby ją bez problemu obezwładnić, a przecież nie miała tego w planach. Do momentu jak była już puchonka się odezwała, Wilsonówna była w stanie jakoś trzymać się kupy, mimo łez spływających jej po policzkach. Czuła zawód, rozżalenie i kompletne zagubienie, nie mając pojęcia gdzie zacząć ogarnianie umysłem tego całego chaosu. Wiedziała jedno: JEJ Elektra mimo swoich umiejętności, wychowania i być może skłonności do agresji, nie chodziła po świecie zabijając ludzi. Nawet jeśli w pamięci rudej wciąż siedziały jej słowa ze Skrzydła Szpitalnego.
Ja też kogoś skrzywdziłam... i nie był to mój pierwszy raz.
Wspomnienia każdej ich chwili razem mieszały się ze sobą w jej głowie, czasem na pierwszy plan wysuwając jeden z czułych, cichych momentów spędzonych w opustoszałej klasie, a w innym momencie z zadziwiającą ostrością przypominając jej wyraz twarzy blondynki tuż przed tym jak ta ją rozpoznała podczas ataku w lesie. Różnice perspektyw między ludzkim a wilczym wzrokiem tylko dokładały się do generalnej konfundacji.
Nawet nie zorientowała się kiedy jej nogi poniosły ją do dziewczyny, klęknęła na brudnej podłodze chwytając jej dłonie w swoje, zapewne po raz ostatni w ogóle mając na to szansę zanim Rosjankę zabiorą. Zamknęła oczy i odetchnęła ciężko.
- Słucham - odpowiedziała w końcu słabo, niepewna czy w ogóle dobrze robi wciąż szukając powodu żeby nie odwracać się całkiem od dziewczyny - Wierzę Ci, wiem że odczuwasz jego stratę. Od kiedy go poznałam dość często widywałam go w najdziwniejszych miejscach, pamiętasz? - patrzyła na nią intensywnie, usiłując jakoś przekazać "gdzie jest wejście do Komnaty Salazara?". Wiedziała o tym, wcześniej po prostu akceptując że jej wężousta dziewczyna znalazła jakąś mityczną lokalizację, teraz uważając że to jednak cholernie ważne żeby dowiedzieć się JAK tam wejść. Kiedyś rozmawiały o czarnej magii i Flora przyznała się, że jest nawet zainteresowana tematem w kontekście uzdrawiania. Naczytała się wystarczająco by nie wykluczać tej opcji, szczególnie kiedy jej słowa nie miały najmniejszego sensu, równocześnie w jakiś sposób odpowiadając na niezadane pytania. Nie było to logiczne żeby tak po prostu weszła do łazienki i zabiła ślizgona, szczególnie że nie mieli ze sobą nigdy zbyt wiele styczności. Coś musiało się stać, tym czymś była śmierć Arisa ale czy to wystarczający powód? Więź tego węża z Elektrą faktycznie bardziej przypominała więź z chowańcem niż po prostu zwierzęciem domowym, jako jedyna osoba będąca kiedykolwiek świadkiem ich relacji mogła to potwierdzić. Z czym w takim razie zadarła Elektra odnajdując tą komnatę?
Ruda otarła ręką policzki i wymusiła delikatny uśmiech. Za każdym razem jak wspominała to intensywnie żółte stworzenie czuła ukłucie bólu, normalnie nie radząc sobie dobrze z krzywdzeniem żywych stworzeń, a tych znajomych w szczególności. Powoli wyjęła z kieszeni złożony na cztery papier, który wcześniej już dokładnie przebadali aurorzy.
- Nie wiem czy pozwolą Ci to zatrzymać, ale zrobiłam w razie czego kopie - w czasie jednego z ich wspólnych wieczorów przed balem w końcu udało jej się namalować sylwetkę jednookiego węża, teraz jego wizerunek w intensywnych odcieniach żółci dumnie zdobił kartkę, zdołała nawet rzucić na obrazem zaklęcia by wił się czasem i spoglądał na patrzącego. Nie umiała ujmować świadomości w obrazach, tak jak działały te w Hogwarcie ale zrobiła co mogła. Miał to być prezent na zakończenie przez Fyodorovą szkoły.
- Co czujesz... Teraz? - spytała ostrożnie, znów ściskając dłonie dziewczyny i bez słów starając się przekazać, że każda drobna informacja jest jej niezbędna bo zamierza dotrzeć do dna tej sytuacji. Ale taka Flora była. Niesamowicie wrażliwa, jednakże potrafiąca zepchnąć swoje uczucia na drugi plan jeśli w ten sposób miała szansę komuś pomóc. Owszem, jej serce łamało się na myśl że dziewczyna którą kocha idzie do więzienia za zabójstwo, kto nie czułby się tym rozbity? Ale nie akceptowała myśli że to jedyna i cała prawda, dlatego pomoc Elektrze w dojściu do sedna i rozwiązaniu zagadki tak po prostu wskoczyła na jej listę priorytetów pod numerem jeden.
Re: Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 19 lip 2023, 12:30
autor: Elektra Fyodorova
Nie tego się po niej spodziewała. Bardziej była pewna, że jej dziewczyna widząc w niej potwora ucieknie gdzie pieprz rośnie, bo mimo swojego wilkołactwa to bardziej Elektra była tą, która mogła skrzywdzić bez zbędnego zająknięcia, jednak zawsze tyczyło się to tych złych wilkołaków a nie uczniów. Jej dłonie były tak przyjemnie ciepłe tak miło kontrastujące z jej zawsze zimnymi. Najbardziej na świecie chciała teraz się do niej przytulić, włożyć nos w te rude kosmyki, poczuć zapach jej szamponu, szeptać jej swoje uczucia do ucha. Ale nie mogła. Była uwięziona...
- Tak, on lubił lochy, głębokie, niedostępne, tam gdzie było zawsze wilgotno i ciemno, dobrze to wpływało na jego łuski - powiedziała w odpowiedzi lekko unosząc kąciki ust do góry trąc delikatnie kciukami dłonie dziewczyny, jej obecność trochę ją uspokajała i to, że nie uciekła tym bardziej sprawiała, że nie mogła dłużej ukrywać tego wszystkiego co ukrywała od wielu miesięcy przed światem. Ale jak to jej przekazać by od razu aurorzy nie zaczęli węszyć? Czuła, że zbyt agresywne działania mogły się źle skończyć, tak jak w przypadku sytuacji w zakazanym lesie. Nikt nie zginął, ale mało brakowało...
Obrazek, który wyciągnęła mocno ją zaskoczył, zmarszczyła brwi spoglądając na nią pytająco i kiedy tylko rozłożyła go zobaczyła malowaną wersje jej węża. Jakaś pojedyncza łza popłynęła po jej policzku widząc jak bardzo dobrze odwzorowała to jak wyglądał. Ona była taka zdolna i dobra... a Elektra? Morderczyni... Gdy wąż nagle się poruszył blondynkę coś szarpnęło od środka a jej oczy na moment pociemniały.
- Ja jestem narzędziem tego, który wieki zbierał moc by powstać z martwych. - Jej głos był mroczny, obcy, przepełniony agresją i bólem, jakby Elektra nie mogła jednocześnie sprzeciwić się wypowiadaniu dziwnych słów. - Ja jestem jego różdżką, jego oczami, jego umysłem i siłą. Gdy czaromagiczny artefakt znajdzie się w jego posiadaniu, nadejdzie czas zagłady, jakiego żaden czarodziej ni czarownica nie widzieli nigdy wcześniej. - Oczy zaszły jej piaskowym kolorem, jakby pustynne odmęty szalały w jej spojrzeniu. Nagle jednak, dziewczyna przebudziła się z dziwnego letargu i rozejrzała pospiesznie, zaskoczona tym, gdzie jest i co się z nią dzieje. - Słodka Helgo, Flora, nie mam dużo czasu, bo on... On... Siedzi mi w głowie! - Syknęła ze złością. - Ta komnata to klucz, słyszysz mnie?! Flora, znajdź tę pieprzoną Komnatę w zamku. Ale nie sama! Trzy osoby! TRZY KLUCZE! Trzy dusze! Tam są odpowiedzi! On mnie nie puści, nie puści, póki mu nie pomogę! Musisz mówić tak jak ja, inaczej, inaczej wszystko przepadnie- Chwyciła się za głowę, jakby mając zamiar rwać z niej włosy. Kilka sekund później jej oczy znów zabłysnęły piaskowym czarem, a choć Elektra nie przemówiła ponownie dziwnym tonem, wydawała się kompletnie nie pamiętać tego, co przed chwilą powiedziała i sugerowała. Patrzyła się tempo w obrazek, który dała jej dziewczyna a jej oczy wracały już do normalnego lodowatego koloru. Aurorzy wyciągnęli różdżki w gotowości jednak blondynka nie zrobiła nic niepokojącego.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? - zapytała spokojnie jakby nigdy nic przed chwilą się nie wydarzyło, jakby znów jej świadomość uleciała gdzieś. Uśmiechnęła się pod nosem przypominając sobie te gorące chwile, które spędziły razem na poddaszu i spojrzała w jej szare tęczówki w których tak bardzo tonęła - wracałam tam wielokrotnie poczytać, Ty też powinnaś... było tam wiele ciekawych książek i dzienników, w różnych językach - powiedziała nie odrywając od niej wzroku. Nie mogła mówić wprost, nie mogła zdradzać wszystkiego, nikt nie powinien posiąść tego dziennika jej dziadka dzięki któremu znalazła komnatę za pierwszym razem.
Re: Elektra i Flora - powrót z Hogwartu 01.07.2023
: 19 lip 2023, 13:40
autor: Flora Wilson
Wiedziała że to ich ostatnia szansa na kontakt przez długi czas i chociaż serce jej podpowiadało żeby wykorzystać tą chwilę na górnolotne wyznania miłości i oddania, wyjątkowo posłuchała swojej głowy, która nigdy jej nie zawiodła w podbramkowych sytuacjach. I mimo że miała pamiętać dotyk lodowatych dłoni Elektry, jej spojrzenie i każde jedno słowo które wypowiedziała, w tym momencie zbierała informacje nawet nie biorąc pod uwagę że może widzą się po raz ostatni. W końcu celem tego wszystkiego było jej ocalenie, a nie pożegnanie.
- Dokładnie, ciągle mnie zaskakiwał kiedy szłam pod twój Pokój Wspólny - obie wiedziały że ta sytuacja nie miała miejsca, ale jak nigdy kłamstwa gładko przechodziły przez gardło rudzielca. Czy była typem dziewczyny który zaplanowałby ucieczkę z więzienia z miłości? Odpowiedź wciąż brzmiała nie, ale ewidentnie moralna grenica tego co była w stanie zrobić bezpowrotnie się przesunęła. Kiedyś Flora nie byłaby w stanie ukrywać czegoś przed aurorami, kłamać i zwodzić. Ze smutkiem patrzyła jak Fyodorova ogląda jej dzieło, wiedząc że teraz sprawia ono ból ale w przyszłości stanie się niezastąpioną pamiątką po przyjacielu. To czego się nie spodziewała, to głos z dna siódmego kręgu piekła Dantego, który wydobywał się z ust jej dziewczyny. I te dziwne piaskowe oczy... Aurorzy przez chwilę usiłowali rozdzielić dłonie siedemnastolatek ale nie zdołali bo palce Elektry wpiły się w drobne piegowate dłonie byłej krukonki.
- Kto Elektra? - bezradnie kręciła głową, ale jakaś trzeźwa i odporna na panikę część jej mózgu zapamiętywała każde ze słów które wypowiedziała blondynka. Miała je powtarzać w kółko przez następne godziny, a nawet dni aż upewni się że je idealnie pamięta, ze strachu nie zapisując ich na żadnym papierze.
Wciąż klęczała z otwartymi z szoku ustami, szarymi oczami wpatrując się osłupiała w dziewczynę i jej zobojętniałą minę. Ile z tego było faktyczną Elektrą a ile tym... KIMŚ? Jak długo nie była w pełni sobą. Ile z ich związku było faktycznie ICH? Na te pytania raczej nie miała możliwości uzyskać odpowiedzi jeszcze długo, może nigdy. Ale to co mogła zrobić to pomóc przywrócić jej wolność, a do tego celu musiała wrócić do zamku. Tyle zrozumiała na pewno, licząc że ta ostatnia wskazówka, choć przekazana przez tą pół-Elektrę, wciąż jest czegoś warta.
- Pamiętam, to miejsce nie będzie już takie samo - aurorzy wyczuli że najwyraźniej nic przydatnego już nie uzyskają z tego spotkania, podciągnęli ją więc do góry rozdzielając ich dłonie. Flora spojrzała na swoje dostrzegając ślady paznokci i siniaki w kształcie palców Rosjanki. Miało to zniknąć do jutra, ale teraz było dowodem że to wszystko działo się naprawdę.
- Wszystko będzie dobrze, jakoś. Nie trać we mnie wiary - zdążyła jej jeszcze powiedzieć zanim została wyprowadzona. Jeśli wcześniej pusty przedział był zbawieniem, teraz okazał się problemem bo dał dwójce aurorów prowizoryczny pokój przesłuchań gdzie przemaglowali ją na wszystkie strony sprawdzając czy wie cokolwiek na temat tego dziwnego wybuchu. Nie musiała kłamać, nie miała pojęcia. Czy Elektra kiedykolwiek eksperymentowała z czarną magią? Nie miała pojęcia. Czy wie gdzie jest ta Komnata? Nie ma pojęcia. Planowała się tego wszystkiego dowiedzieć, ale na ten moment mogła skorzystać ze swojej nieświadomości by ochronić się przed ich interogacją. Nawet wtedy gdy weszli do jej umysłu.
Na peron dotarła już znowu wpadając w kojącą obojętność, jej umysł regenerujący się po tej ingerencji w prywatność, ciało wciąż w szoku. I pierwsze co zrobiła to poszła do baru. Musiała wymyślić jak wrócić do zamku. No i dwie dusze do znalezienia.