Strona 1 z 2
Micah i Lukrecja - 12.2022
: 02 cze 2023, 11:54
autor: Micah Peverell
~
Come Get Her
Mężczyzna w
czarnej, opinającej się koszuli wyszedł z loży dla VIPów jednego z najpopularniejszych londyńskich klubów nocnych w Soho. Otarł spierzchnięte usta kciukiem, ignorując wychodzącą za nim kobietę, która z wyraźnym oburzeniem poprawiała swoją podwiniętą miniówę. Buzował w nim alkohol połączony z lekarstwami, które przypisywał mu na ledwo zaprzyjaźniony psychiatra... Na koncentrację. Dzisiejszego wieczoru nie przejmował się konsekwencjami tego zakazanego duo, bowiem zbliżał się jego najgorszy koszmar - święta Bożego Narodzenia. Sztuczne uśmiechy, obdarowywanie prezentami osób, które już miały wszystko, ale wciąż im było za mało, docinki braci dotyczącego młodego, cofniętego psychicznie braciszka... Tak, Micah wyobrażał sobie, że bycie w spektrum autyzmu wśród czystokrwistych czarodziejów jest czasem gorsze niż bycie charłakiem.
Spokojnym krokiem, niezdradzającym stan jego upojenia, poszedł w kierunku baru. To jego wina, że nie miał już co pić. Dziesięć minut temu warknął do ochrony, że jeżeli ktokolwiek wejdzie do jego sali z zewnątrz to mają prawo strzelić mu/jej w kolano. Dotyczyło to również kelnerów. Niestety jego dzisiejsza ofiara okazała się jednak zupełnie nie tym czego szukał. Chciała... Rozmawiać.
- Long island ice tea - złożył zamówienie, kładąc mugolskie bankoty na ladzie. Oparł się tyłem o stołek, patrząc w kierunku falującego tłumu na parkiecie.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 02 cze 2023, 12:35
autor: Lukrecja Lubieniecka
- Long island ice tea - słysząc zamówienie mężczyzny stojącego obok, mimowolnie parsknęła. W jej świecie mężczyźni pijali głównie wódkę, alternatywnie whiskey, jako dowód nowo mody z zachodu. Może więc dlatego zamówił sobie drinka? Bo byli na tym przeklętym zachodzie, który z definicji miał być nieznośnie zepsuty i niepoprawny. Dla Lukrecji był jednak w sam raz. Multikulturowość Londynu zapewniała jej całkowitą anonimowość. Wszechobecne tłumy dawały jej poczucie niewidzialności, a ona bardzo lubiła być niewidzialna- niemalże tak samo mocno jak widzialna. Teraz jednak była tu po to, żeby tańczyć do utraty tchu i pić do utraty pamięci. Potem spokojnie wróci do ciszy swoich czterech ścian, by odpokutować te hulanki, przez zaśnięcie na środku salonu. Taki miała plan. Nie najgorszy prawda? Zwłaszcza że zbliżały się święta Bożego Narodzenia i niekończący maraton przygotowań do "Dziadka do orzechów". Ciężko określić, co irytowało ją bardziej- świadomość, że najbliższy czas utknie na scenie, w roli której nienawidzi czy nieunikniona kolacja z ojcem, pełna niemych wyrzutów i pasywno-agresywnych pytań dotyczących przyszłości. Lu nie znosiła rozmawiać o przyszłości. Ledwo doceniała swoją teraźniejszość, więc po co wyprzedzać fakty?
- Szkocką na lodzie - zamówiła wystarczająco głośno, żeby usłyszał to też ten mężczyzna stojący z boku. Kiedy na nią spojrzał, posłała mu delikatny uśmiech i nonszalancko odrzuciła do tyłu swoje włosy. Burza loków była jednym z elementów kamuflażu. Tak samo jak wysokie szpilki i złota satynowa sukienka na cienkich ramiączkach, która w niektórych kręgach mogłaby śmiało uchodzić za piżamę. Taka jednak była teraz moda. I nikt w tej modzie nie spodziewałby się kiedykolwiek spotkać Lukrecji Lubienieckiej, która do teatru na próby przychodzi w garniturze lub garsonce.
- Zły dzień? - zagaiła niewinnie, bo może i jej plan na dzisiejszy wieczór nie zakładał podrywania kogoś przy barze, ale od tego są plany, żeby je odpowiednio modyfikować. Zwłaszcza jeśli w planie może znaleźć się odrobina zapomnienia w ramionach niedorzecznie przystojnego mężczyzny.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 02 cze 2023, 12:53
autor: Micah Peverell
Zamówienie znajdującej się niedaleko kobiety nie umknęło jego uwadze. Mógłby na wiele sposób jej wytłumaczyć, dlaczego wybierał sponiewieranie mieszanką pięciu różnych trunków zamkniętych w jednym, słodkim drinku, ale jej niepozostawiająca wiele do wyobraźni kreacja zupełnie pochłonęła męskie myśli. Jego kącik ust drgnął w lekko zirytowanym geście, który dla postronnego mógł uchodzić za jakiś rodzaj półuśmiechu. Gdy dostali swoje zamówienia, niewiele myśląc, zamienił się szklankami z Lukrecją. Jej przysunął dzbanek mocnego koktajlu, a sam wychylił szklankę szkockiej, nie dając jej pola do zareagowania. Po chwili znów odwracał się w kierunku baru by tym razem zamówić podwójną rudą.
- Bywało gorzej - odparł wymijająco, nie kryjąc swojego spojrzenia uciekającego w dół jej dekoltu. Nawet nie wiedział kiedy stanął blisko kobiety, oceniając swoje szanse przy tej wyróżniającej się z tłumu burzy loków.
- Drinki są mało męskie? - zapytał nagle wprost, licząc na to, że to dziwne zainteresowanie jej osobą jest odwzajemnione.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 02 cze 2023, 20:14
autor: Lukrecja Lubieniecka
W chwili, w której przeniósł na nią spojrzenie niemalże czuła, jak rozbiera ją wzrokiem. Jego zainteresowanie było wprost namacalne, a kąciki jej ust wygięły się w jeszcze szerszym uśmiechu. Jej spojrzenie przeanalizowało sprawnie jego dłonie- żadnych oznak posiadania żony. I dobrze. Żonaci mężczyźni byli niezwykle problematyczni, a panna Lubieniecka nie znosiła problemów. Może dlatego, że nie potrafiła sobie z nimi najlepiej radzić. Radziła sobie jednak bardzo dobrze w ich unikaniu. Może nie idealnie. Gdyby radziła sobie idealnie, zauważyłaby, że jeden z jego sygnetów wręcz krzyczy Peverell. Ale tego nie widziała. Widziała za to tak wyraźnie, że dzisiaj posmakuje jego ust, że aż zastanawiała się, czy jednak nie jest jasnowidzką.
Już sięgała po swoją szkocką, kiedy on był szybszy. Wypił całą zawartość jej szklanki, podczas gdy ją zostawił z dzbankiem mieszanki, która doprowadziłaby ją do wymiotów szybciej niż dwie butelki zwykłej szkockiej. Lukrecja nie mieszała alkoholi, tak jak nie mieszała wzorów w swojej garderobie.
- Bywało gorzej.
I znów prychnęła z rozbawieniem, bo oto trafił jej się prawdziwy rarytas: mężczyzna bez chęci do rozmowy. Dość już miała tych wszystkich "opowiedz mi coś o sobie" gadek, które owszem, prowadziły do przyjemności, ale niebywale okrężną drogą. Nie zamierzała się też zwierzać przypadkowym typom w barze, bo umówmy się... jej tutaj nie powinno być. Męża znajdzie jej zapewne ojciec tuż po dwudziestych pierwszych urodzinach, więc lepiej będzie, jeśli zrobi wszystko, aby podtrzymać mit o wiecznej dziewicy.
- Drinki są mało męskie?
- Najwidoczniej tak, skoro zdecydowałeś się na moją szkocką - odbiła szybko piłeczkę z szelmowskim uśmiechem. - Dobrze, że byłam tuż obok. Kryzys męskości zażegnany - kiedy na blacie pojawiły się dwie nowe szklanki, zwinnie sięgnęła po swoją i opróżniła ją duszkiem w ten sam sposób, co on wcześniej.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 02 cze 2023, 22:18
autor: Micah Peverell
Do żonatego mężczyzny było mu bardzo daleko. W ogóle nie wybierał się w te rejony, ale plus dla Lukrecji, że zwracała na takie rzeczy uwagę. Jego osobiście nie interesowało, czy kobieta z kimś jest, czy nie... Jeśli była chętna i piękna - nie bawił się w moralność by odmówić wspólnej zabawy. To nie on zdradzał.
Dostali kolejną kolejkę whisky i nawet chciał wznieść jakiś toast lub po prostu stuknąć się (to na pewno) szklaneczką, ale dziewczyna go ubiegła. Uniósł jedną brew do góry. Była szybka i bystra. Bardzo gładko mu odpowiedziała, co średnio mu się spodobało. Należał do typu analizatora. Wolniej ubierał myśli w słowa i pod tym kątem przegrywał ze sprawnymi negocjatorami. W takich sytuacjach na pomoc mu przychodziła ciężka łapa Gabriela i ciężki portfel.
- Znam lepszy sposób na poprawienie kondycji mojej męskości - odparł, wypijając swój alkohol i odstawił ciężko puste naczynie na blat. Jeśli wcześniej czuł się pijany to teraz zaczynała się prawdziwa zabawa. Wystawił rękę w kierunku blondynki w wyzywającym geście. Sprawdzał ją. Czy pójdzie za nieznajomym, który tak intensywnie się w nią wpatruje?
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 03 cze 2023, 11:08
autor: Lukrecja Lubieniecka
Bursztynowy płyn przepalał jej podniebienie i przełyk, zostawiając po sobie przyjemne uczucie ciepła i lekką słodycz na końcu języka. Czy była pijana? Jeszcze jak. Ciężko jej było nawet określić, która to była kolejka dzisiejszego wieczora, ale to nie miało najmniejszego znaczenia na parkiecie, na którym do tej pory brylowała. Nie czuła się pijana, chociaż niewątpliwie jej umysł działał już inaczej, a krok zmieniał się w bardziej chwiejny, niż by tego chciała. Wciąż jednak była samoświadomą jednostką ze swoim własnym systemem decyzyjnym. Szkoda tylko, że jej system decyzyjny utonął bezpowrotnie w błękicie jego tęczówek. Czerń jego źrenic zdradzała, że jej chce i mogłaby przysiąc, że jej własne oczy wyglądały podobnie. Pożądanie zbierało się w podbrzuszu, domagając się dotyku jego wielkich dłoni.
- Znam lepszy sposób na poprawienie kondycji mojej męskości.
Och, niewątpliwie.
Jego wyciągnięta dłoń była niemym zaproszeniem, ale zanim ją wzięła podeszła bliżej i stanęła na palcach, aby dosięgnąć jego ucha.
- Tylko pod warunkiem, że mnie zerżniesz, a nie zarżniesz - jej głos był już niższy i lekko bardziej chrapliwy niż wcześniej. Może i psuła mu teraz polowanie, ale niewątpliwie ona też polowała na niego. Chociaż przez wypite procenty to polowanie było niezwykle krótkie. Grunt, żeby było owocne.
Podała mu dłoń i delikatnie ją ścisnęła w geście przyzwolenia. I to właśnie klasyczny przykład młodej i nieodpowiedzialnej Lubienieckiej. Mógł być każdym. Mógł być właśnie tym typem, który ją rozczłonkuje, by potem powoli gotować i spuszczać w klozecie. Mógł być też chodzącą mieszanką chorób wenerycznych. Mógł też być szaleńcem, który zacznie ją po wszystkim prześladować. Na pewno jednak nie był dżentelmenem. Te oczy dostał w prezencie od samego Belzebuba, a powszechnie wiadomo, że Belzebub nie zmarnowałby ich na grzecznego chłopca.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 03 cze 2023, 22:00
autor: Micah Peverell
Po plecach mężczyzny przebiegł przyjemny dreszcz. Na moment zamarł, otwierając szerzej oczy, kiedy niemal dotknęła swoimi wargami ucha czarodzieja. Totalnie go zaskoczyła. Znowu. Przez moment nie był pewien kto kogo tutaj uwodzi, ale ten stan upojenia w którym się znajdował, miał te plusy, że wcale nie miał potrzeby nad się nad tym głęboko zastanawiać. Mimo to dotarł do niego przebłysk świadomości, kto w tym rozdaniu ma przewagę. Zamruczał groźnie, łapiąc dziewczynę za nadgarstek dłoni, którą chwilę lekko przytrzymał. Gdyby tylko wiedział, że spotka tu jeszcze taką przebiegłą lisiczkę, nie napiłby się tych ostatnich dwóch szklanek rudej. Nie oznaczało to jednak, że nie zamierzał stanąć na wysokości zadania. Obiecał sobie, że cokolwiek by się nie stało, pupa Loczka długo nie zapomni dzisiejszej nocy.
Pociągnął dziewczynę za sobą do przeszklonej weneckimi lustrami loży, którą wcześniej zajmował. Ochroniarze przepuścili go w wejściu bez słowa, a Micah znów im powtórzył instrukcje: nikogo nie wpuszczać, pod żadnym pozorem. Lubieniecka mogła się teraz domyślić, że facet, którego sobie obrała za dzisiejszą ofiarę musiał wydać fortunę, żeby mieć swój własny pokój w takim klubie. Również gdyby planował morderstwo... Raczej obyłoby się to bez świadków, a tak się składało, że sporo spojrzeń odprowadziło ich w to miejsce.
Pomieszczenie z zewnątrz byłoby prawie niewidoczne, gdyby nie goryle na wejściu. Natomiast w środku... Wszystko było widać. Tak jakby nadal znajdywali się na środku sali i tańczyli z dzikim tłumem. Dźwięk muzyki był jednak znacznie wyciszony. Dudnienie basów ledwo wyczuwalne. Znajdowała się tutaj skórzana kanapa ciągnąca się w literę U, a pośrodku stół z nową butelką szampana zanurzonego w lodzie oraz czyste kieliszki. Obsługa miała jasne zalecenia i posprzątała tu w czasie, kiedy zamienił te parę zdań z Lukrecją przy barze.
Drzwi się za nimi zamknęły, a facet nie tracąc czasu, zniwelował dzielący ich ciała dystans i niemal przyszpilił blondynkę do szkła plecami. Jego dłonie wylądowały na jej talii, przesuwając się po niej wygłodniale w dół.
- Ostatnia szansa na ucieczkę... - wyszeptał, przyglądając się jej twarzy. - Mam Cię zerżnąć? - Spodobało mu się to słowo w jej niewinnie wyglądających ustach.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 05 cze 2023, 0:49
autor: Lukrecja Lubieniecka
► Pokaż Spoiler
Kiedy zacisnął dłoń na jej nadgarstku, wiedziała już, że wygrała. To złowrogie mruknięcie, które wydobyło się z jego warg, sprawiło, że drgnęła lekko, bo pożądanie w jej podbrzuszu eksplodowało. Nigdy się tak nie czuła, nigdy też się tak nie zachowywała. Pewnie będzie leczyć po tym spotkaniu kaca moralnego, dłużej niż by tego chciała. Jednak to są problemy przyszłej Lukrecji i szczerze wierzyła, że tamta sobie da radę. Ta tutaj potrzebowała, żeby ten oto pomiot Belzebuba wziął ją choćby na umywalce w najbliższym kiblu. Ba! Mógłby ją wziąć nawet i na tym barze, jeśli się nie krępował. Ona zdecydowanie się nie krępowała. Miała wrażenie, że jej ciało od lat nie należy już tylko do niej.
Poszła za nim posłusznie do sali pełnej luster weneckich, która dawała poczucie prywatności, choć jednocześnie dawała złudne wrażenie publiczności. Perwersyjnie, ale przecież była artystką. Pozorna publiczność, tak samo jak prawdziwa była jej chlebem powszednim, więc skoro on lubił tak, to ona nie zamierza stawiać większych oporów. Cóż... w zasadzie to nie zamierza w ogóle protestować.
Dlatego kiedy jej wiecznie rozpalone plecy (niech was szlag suki z Beauxbatons), poczuły chłodną fakturę szkła, z jej ust wydobyło się mimowolnie jęknięcie ulgi. Kojące zimno na chwilę uśmierzyło ból, który był z nią od tak dawna, że nie potrafiła już bez niego funkcjonować. Zamknęła z przyjemności oczy.
Mam Cię zerżnąć?
Coś znów zacisnęło się w jej podbrzuszu, a wargi wygięły się w chytrym uśmiechu. Otworzyła oczy, by w jasnym świetle jeszcze raz ocenić jego twarz. Niewątpliwie mordę to mu sam Michał Anioł wyharatał. I te oczy. I ta dżentelmeńska iluzja, że może się jeszcze wycofać.
- Poproszę - wyszeptała, zanim jej wargi spotkały się z jego wargami w głodnym pocałunku, w którym zarówno on jak i ona walczyli o swego rodzaju dominację. On chciał zerżnąć ją, ona chciała zerżnąć jego. Dlatego jej dłonie zaczęły rozpinać guziki jego koszuli mniej więcej w chwili, w której on opuścił ramiączka jej jedwabnej sukienki, która opadła zgrabnie w dół, kiedy na chwilę opuściła ręce. Miała na sobie jedynie majtki i pas do pończoch, bo przez głęboki dekolt nie mogła sobie pozwolić na stanik. I fakt, że była oparta o tę przeszkloną ścianę, był dla niej niezwykle wygodny, bo nie widział, że lalka, którą dostał do zabawy, jest zepsuta. I moralnie i fizycznie. Chociaż jej uszkodzoną moralność miał już szansę poznać.
Oplotła go jedną nogą w pasie, przysuwając się bliżej, by czuć jego gotowość. Jej ruchy zrobiły się zdecydowanie bardziej nerwowe i niecierpliwe, kiedy ściągnęła z niego koszulę i opuszkami palców badała fakturę jego skóry. Był ucieleśnieniem grzechu głównego o nazwie Pożądliwość. Zjechała dłońmi w dół, by rozpiąć pasek jego spodni. Nie miała w planach zabaw oralnych. Potrzebowała go poczuć w sobie już, teraz, zaraz.
-Weź mnie - nawet jej szept był już mokry. I błagalny.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 05 cze 2023, 22:20
autor: Micah Peverell
► Pokaż Spoiler
Spragnione usta mężczyzny pocałowały Lukrecję gwałtownie i głęboko. Jej chrapliwy głos zadziałał na niego jak miękki kocyk na nóżki ułożone na podnóżku fotela. Chwilę temu nie zdawał sobie nawet z tego sprawy, że będzie tak pragnął ją posiąść. To miał być wieczór prostych, niewymagających podbojów, gdzie niezobowiązująco się upodli. Jak na razie wszystkie warunki się odhaczały, ale dlaczego miał wrażenie, że się myli? Coś było nie w porządku, ale na razie nie poddawał się tej myśli. Skupił się całkowicie na pragnącej jego dotyku kobiecie.
Wargi Micah zaczęły się przesuwać po łabędziej szyi. Musiał odgarnąć pukle loków z drogi i nie odmówił sobie delikatnemu pociągnięciu za włosy, żeby wydała z siebie ten charakterystyczny jęk. Kiedy zsunął z niej tą śmieszną halkę, którą nazywała sukienką, mruknął coś chrapliwie, patrząc bez cienia wstydu na dwa sterczące sutki. Może i chwilę je podziwiał, ale to był dosłownie ułamek sekundy, bo zaraz później wessał je do swoich ust, podciągając teraz Lubieniecką za uda do góry. Jeśli chciała go poczuć, to właśnie teraz wbijał się niecierpliwie w dzielący ich materiał.
Znów ten głos. Źrenice Peverella zwężyły się jak u kota. Jakaś część jego chciała się jeszcze pobawić, posmakować jej, wypróbować... Ale nie był w stanie się powstrzymać przed spełnieniem lubieżnego życzenia tej lisicy. Pozwolił sobie jedynie na "zerknięcie" palcami w okolice jej cipki, ale kiedy napotkał jedynie ciepło i wilgoć, wszelkie łańcuchy go wypuściły.
Pozbawiony Boga w sercu pomiot rozerwał materiał majtek. Wyciągnął penisa z bokserek i wszedł w nią bez zbędnej delikatności. Podtrzymywał ją teraz oburącz pod udami, a plecy i pośladki dziewczęcia wbijał w szybę, za którą rozciągał się tłum pochłoniętych tańcem ludzi. Oni również zaczęli się rytmicznie poruszać.
- Kurwa - jęknął, czując jak idealnie ją wypełnia. Pasowała do niego. Jej cycki do niego pasowały. Jej czerwone usta... Pocałował je niemal boleśnie, przygryzając dolną wargę Lu.
Re: Micah i Lukrecja - 12.2022
: 06 cze 2023, 0:24
autor: Lukrecja Lubieniecka
► Pokaż Spoiler
Poczuła charakterystyczne szarpnięcie włosów, a z jej warg wydobył się mimowolny jęk. Tak bardzo go pragnęła, że aż czuła pustkę w podbrzuszu, która boleśnie domagała się wypełnienia. Wypita szkocka skutecznie przytępiła intuicję, która wrzeszczałaby wniebogłosy w chwili, w której zauważyła mężczyznę z gustownymi sygnetami. Gdyby była trzeźwa, nigdy nie znalazłaby się w tej sytuacji. Bez większego problemu rozpoznałaby w nim wroga, którym oczywiście był. Zamiast tego błagała go o penetrację. Ojciec osobiście by ją zabił gdyby się tylko dowiedział.
Odgięła do tyłu głowę, dając mu swobodny dostęp do swojej szyi. Jej piersi idealnie pasowały do jego dłoni, jej usta do jego ust i wszystko pozornie wydawało się nader idealne. Zbyt idealne. Zwłaszcza kiedy pomiot Belzebuba zdarł z niej majtki. Jednym-kurwa-ruchem. To był moment, w którym prawdopodobnie zadurzyła się w nieznajomym panie-Long-island-ice-tea. Chwilę później był już w niej. Głęboko, ale nie za głęboko. Idealnie gruby, by sprawić, że czuła się pełna. Znów mimowolnie jęknęła, a na jej twarzy wymalowało się błogie zaskoczenie. Rozsunęła uda jeszcze bardziej, żeby wpuścić go jeszcze dalej. Oto uroki niezwykle gibkiego ciała. Nie przejęła się tym, że wszedł w nią bez gumki. Brała eliksiry przed i po i gdyby była taka potrzeba, piłaby je też w trakcie. Na szczęście nie musiała. Była stałą pacjentką w Mungu, więc nie obawiała się zdrowotnych konsekwencji swojego szaleństwa. W sumie to nie spodziewała się żadnych konsekwencji. Dlatego z rozchylonymi szeroko nogami wychodziła mu biodrami naprzeciw raz za razem. Nie zwracała uwagi na całe ich otoczenie. Utonęła w błękicie i czerni jego oczu, a jej cały świat zamknął się w odczuwaniu jego w sobie.
Brał ją bez zawahania, mocno i zapalczywie. Jej palce zacisnęły się na jego włosach, a kiedy ją całował czuła, że brakuje jej tchu. Mimo to jedna z jej dłoni zjechała na jego szyję, prowokacyjnie zaciskając na jego krtani.
- Szybciej - jęknęła pomiędzy kolejnymi pchnięciami, rzucając mu przy tym wyzwanie. Nie zamknęła oczu nawet na sekundę, kiedy jej ciałem wstrząsnął orgazm. Przygryzła wargi, chcąc zachować całą kaskadę dodatkowych dźwięków tylko dla siebie.