Re: Hogsmeade, 29 czerwca 1859
: 09 lut 2024, 19:00
Najważniejsze było to, że chłopak po jakimś czasie się uspokoił. Rhi nie wybaczyła by sobie tego, jeśli Wilowi by się cokolwiek stało. Głównie dlatego, że - pomimo chęci pomagania wszystkich i ochrony innych ludzi - traktowała Gryfona jak młodszego brata i naprawdę nie chciała, by cokolwiek mu się stało. Posłała mu ciepły uśmiech, gdy już dał radę normalnie funckjonować.
- W sumie, to znakomity pomysł, by się wysuszyć. - mruknęła cicho, machnąwszy różdżką i rzucając na siebie zaklęcie suszące. Przynajmniej nie będzie czuła, jak ciążą jej ciuchy, nawet, jeśli miała ich mało na sobie.
Gdy ruszyli się z miejsca, rzuciła Lumos i delikatnie zmrużyła powieki, próbując wyostrzyc trochę wzrok. Nie czuła się tutaj pewnie, musiała to przyznać. Ale tylko do siebie, choć wzdrygała się delikatnie co jakiś czas, mając wrażenie, że coś ich obserwuje... A pochwili usłyszała jak coś przemyka w ciemności. Przystanęła momentalnie.
- Cśś. - mruknęła cicho, nasłuchując. A gdy jej oczom ukazały się pająki, skrzywiła się wymownie. - No nieeee, znów pająki...! - mruknęła z cichym wręcz lamentem. Przecież ledwo co wydobrzała po pozbyciu się tych stworzeń z lochów! Pająki były dwa, więc każde z nich mogło się skupić na jednym. - Musimy uważać. Biorę większego. - odsunęła się delikatnie od Wila, robiąc mu miejsce i sobie również i rzuciła dwa zaklęcia w stronę większego pająka. Nie poszło idealnie, można śmiało powiedzieć, że udało jej się to tak zwanym rzutem na taśmę...
Rzuty - kostki na atak i kostki na obrażenia
- W sumie, to znakomity pomysł, by się wysuszyć. - mruknęła cicho, machnąwszy różdżką i rzucając na siebie zaklęcie suszące. Przynajmniej nie będzie czuła, jak ciążą jej ciuchy, nawet, jeśli miała ich mało na sobie.
Gdy ruszyli się z miejsca, rzuciła Lumos i delikatnie zmrużyła powieki, próbując wyostrzyc trochę wzrok. Nie czuła się tutaj pewnie, musiała to przyznać. Ale tylko do siebie, choć wzdrygała się delikatnie co jakiś czas, mając wrażenie, że coś ich obserwuje... A pochwili usłyszała jak coś przemyka w ciemności. Przystanęła momentalnie.
- Cśś. - mruknęła cicho, nasłuchując. A gdy jej oczom ukazały się pająki, skrzywiła się wymownie. - No nieeee, znów pająki...! - mruknęła z cichym wręcz lamentem. Przecież ledwo co wydobrzała po pozbyciu się tych stworzeń z lochów! Pająki były dwa, więc każde z nich mogło się skupić na jednym. - Musimy uważać. Biorę większego. - odsunęła się delikatnie od Wila, robiąc mu miejsce i sobie również i rzuciła dwa zaklęcia w stronę większego pająka. Nie poszło idealnie, można śmiało powiedzieć, że udało jej się to tak zwanym rzutem na taśmę...
Rzuty - kostki na atak i kostki na obrażenia