Re: Ognisko z kiełbaskami
: 08 lis 2023, 14:33
G widziała w jakim stanie są ci panowie i tylko prychnęła pod nosem kręcąc z rozbawieniem głową. Jak dzieci. Chociaż tak, przecież byli tylko szalonymi nastolatkami z mnóstwem rozterek życiowych zwłaszcza tych sercowych. A Edwards kochała wbijać kij w mrowisko i patrzeć jak świat płonął, dlatego wspomniała o Monice i Zenie. Była wredną żmiją, więc mogli się tego po niej spodziewać.
Amortencja rozpylana przez Gryfonkę działała dosyć mocno, bo Georgina czuła pewną błogość spoglądając na dziewczynę i ten sam rozanielony wzrok przerzuciła na Brandona przekrzywiając nieco głowę. Wilson jej w ogóle nie interesował w tym momencie, mógł stać, mógł zniknąć ale się odezwał przekazując w jej dłonie butelkę z trunkiem więc stał się jej chwilowym obiektem zainteresowania.
- Mam mocniejszą niż Ci się wydaje Wilson, zawsze możemy się przekonać kto odpadnie pierwszy - powiedziała wyzywająco i się oblizała zanim zatopiła swe usta w słodkim acz nieco palącym trunku. Tego jej było trzeba w ten chłodny już wieczór mimo, że jej plecy były ogrzewane przez buchające za nią ognisko wywołane przez jednego ze ślizgonów. Miała ochotę się rozerwać dzisiejszej nocy i czuła, że to towarzystwo też spragnione jest by nuda zniknęła tak szybko jak trzeźwy umysł Edwards, która po raz trzeci wzięła łyk z butelki a w tym momencie Vittoria wyczarowała małe małpeczki którą G szybko przejęła w rękę.
- Myślę, że przyda się na jakąś czarną godzinę, gdy magicznie to wyparuje, albo skończy w moim żołądku - stwierdziła i przekazała większą butelkę dalej w obieg. Blanta nadal trzymała w dłoniach i już go miała odpalić gdy zobaczyła jak Vittoria zbliża się do niej i wpija się swoimi ciepłymi, słodkimi ustami. Ślizgonka początkowo wydała się zaskoczona jednak unosząca się wokół amortencja sprawiła, że szybko jej dłoń wplotła się we włosy dziewczyny oddając pocałunek z należytą intensywnością, gdy się jednak od siebie oderwały, śizgonka uśmiechnęła się półgębkiem do niej a jej źrenice wręcz płonęły odbijającym się światłem z ogniska czując przyjemne ciepło rozlewające się w podbrzuszu.
- Tylko Ty tak umiesz dobrze całować czy to wasza rodzinna zaleta? - zapytała unosząc ciemną brew do góry i wyplatając dłoń z kosmków dziewczyny przeniosła wzrok na pozostałą dwójkę i przekazała Brandonowi odpalonego już blanta - tak jak obiecałam, poczęstujcie się, to całkiem niezły towar - dodała szczerząc się i odrzucając na plecy swe czarne loki.
Amortencja rozpylana przez Gryfonkę działała dosyć mocno, bo Georgina czuła pewną błogość spoglądając na dziewczynę i ten sam rozanielony wzrok przerzuciła na Brandona przekrzywiając nieco głowę. Wilson jej w ogóle nie interesował w tym momencie, mógł stać, mógł zniknąć ale się odezwał przekazując w jej dłonie butelkę z trunkiem więc stał się jej chwilowym obiektem zainteresowania.
- Mam mocniejszą niż Ci się wydaje Wilson, zawsze możemy się przekonać kto odpadnie pierwszy - powiedziała wyzywająco i się oblizała zanim zatopiła swe usta w słodkim acz nieco palącym trunku. Tego jej było trzeba w ten chłodny już wieczór mimo, że jej plecy były ogrzewane przez buchające za nią ognisko wywołane przez jednego ze ślizgonów. Miała ochotę się rozerwać dzisiejszej nocy i czuła, że to towarzystwo też spragnione jest by nuda zniknęła tak szybko jak trzeźwy umysł Edwards, która po raz trzeci wzięła łyk z butelki a w tym momencie Vittoria wyczarowała małe małpeczki którą G szybko przejęła w rękę.
- Myślę, że przyda się na jakąś czarną godzinę, gdy magicznie to wyparuje, albo skończy w moim żołądku - stwierdziła i przekazała większą butelkę dalej w obieg. Blanta nadal trzymała w dłoniach i już go miała odpalić gdy zobaczyła jak Vittoria zbliża się do niej i wpija się swoimi ciepłymi, słodkimi ustami. Ślizgonka początkowo wydała się zaskoczona jednak unosząca się wokół amortencja sprawiła, że szybko jej dłoń wplotła się we włosy dziewczyny oddając pocałunek z należytą intensywnością, gdy się jednak od siebie oderwały, śizgonka uśmiechnęła się półgębkiem do niej a jej źrenice wręcz płonęły odbijającym się światłem z ogniska czując przyjemne ciepło rozlewające się w podbrzuszu.
- Tylko Ty tak umiesz dobrze całować czy to wasza rodzinna zaleta? - zapytała unosząc ciemną brew do góry i wyplatając dłoń z kosmków dziewczyny przeniosła wzrok na pozostałą dwójkę i przekazała Brandonowi odpalonego już blanta - tak jak obiecałam, poczęstujcie się, to całkiem niezły towar - dodała szczerząc się i odrzucając na plecy swe czarne loki.