Strona 2 z 2
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 09 sie 2023, 22:44
autor: Aaron Matluck
Flora na chwilę też opuściła tą planetę i zajęła się swoimi własnymi przemyśleniami. Nie dziwiło go to jakoś bardzo, skoro cokolwiek się jej przytrafiło pchnęło ją do tego by nauczyć się walczyć. Z tego co mówił mu Elijah, młoda Wilsonówna należała raczej do tych osób które miałyby problem zranić muchę, więc w jej przypadku taka zmiana to było coś poważnego. Zastanawiał się przez chwilę czy powinien dać znać jej siostrze. Logika to właśnie nakazywała, z drugiej jednak strony nie byłoby to najmądrzejsze posunięcie. Między młotem a kowadłem. Chociaż znając życie i tak to wszystko co planowała Flora pewnie się wyda i gorsze od Azkabanu będzie to co zgotuje im Hannah. Słysząc jej wyjaśnienie jak natrafiła na tą tajemniczą, mityczną komnatę której pewnie szukało już wielu uniósł nieco brew do góry.
- Wiesz, ja słyszałem, że otaczają nas jaszczuroludzie, ale nie wiem czy będę się rzucał na każdego przechodnia zrywając mu twarz. Jeżeli chcesz zrekrutować więcej osób to musisz bardziej uziemić tą wersję historii.
Powiedział wzruszając ramionami. Póki co brzmiało mu to na plotkę pokroju "znajomy znajomego powiedział mi, że...". Nie chciał umniejszać jej desperacji, bo widział, że nie żartowała, ale jeżeli miałby wybrać się z powrotem do Hogwartu "po godzinach pracy" żeby szukać sali zabaw Salazara Slitherina, to przydałoby się mieć nieco pewniejsze źródło niż zasłyszane plotki i dziennik w języku którego i tak nie rozumie. Nie będzie jej ciągnął za język licząc na to, że jednak nie kłamie. Zawsze był łatwowierny. Wysłuchał z uwagą tego co miała do powiedzenia na temat łowców. Czyli łowcy to po prostu amatorzy polowania na wilkołaki, które nie stosują się do zasad. Już miał nadzieję, że to coś bardziej wyszukanego, ale miało to sens, że zostali wezwani tej felernej nocy do szkoły.
- To będzie relatywnie proste. W Miodowym wystarczy coś wysadzić, podpalić czy cokolwiek podobnego i podczas ogólnego chaosu dostać się na zaplecze. W szkole będzie gorzej, ale moja przyjaciółka może być inspiracją - wypuść zwierzęta z zagród w pizdu. Sporo osób będzie musiało ich szukać jak się rozpierzchną po terenie.
Tworzenie dywersji było dość proste jeżeli chodzi o żywe istoty. Gorzej będzie z duchami i tutaj miał w głowie tylko to, że będą musieli liczyć na szczęście, że akurat nie będą się pałętać po korytarzach. Może jakiś będzie akurat obchodził Dzień Śmierci i wszyscy będą zajęci... Wychylił butelkę gdy tylko znalazła się w jego zasięgu pociągając kolejny spory łyk. Nie był mocnym zawodnikiem do picia. Wstawiał się szybko, ale ten stan utrzymywał długo przed całkowitym zerwaniem taśmy. Tym razem nie było inaczej, a lekkie odwodnienie i fizyczne zmęczenie na pewno nie pomagały. Widząc jednak tempo Flory czuł, że nie tylko on będzie niedługo bawił się wyśmienicie. Przez myśl przemknęło mu tylko zapytanie do samego siebie czy ma cokolwiek co może posłużyć jako dwa łóżka jeżeli zwyczajowa granica przesunęła się niezwykle niskiej ilości alkoholu.
- Spoko, do miękkiej żelki Ci daleko. Mimo wszystko, jesteś na sterydach. Chociaż w tempie jakie mamy, oboje będziemy miękkimi żelkami na koniec tego dnia.
Rzucił z rozbawieniem spoglądając na Wilsonównę słysząc jej pytanie odnośnie kłamania.
- Bardzo losowe pytanie, ale hm... Wydaje mi się, że idzie mi całkiem nieźle. Oczywiście nie tym, którzy mnie znają. Wtedy jestem jak otwarta książka, ale inni myślę, że wierzą w co mówię, a pytasz bo...?
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 10 sie 2023, 20:58
autor: Flora Wilson
Zmarszczyła brwi i westchnęła ciężko. Jako osoba silnie wierząca z kompletnie losowe popchnięcia losu, jej całe życie najlepszym ku temu dowodem, uważała że czasem instynkt dobrze podpowiada komu zaufać. Pewnie też dlatego wiedziała żeby do Aarona napisać, ostatecznie nawet w po rozstaniu z Hanką nigdy nie dał im powodu by wątpić w swój charakter. Nie mogła nic powiedzieć Suzanne, a tym bardziej Baizenowi, Elijah był zbyt daleko by się przydał poza tym występował teraz w pakiecie ze swoją ślizgonką. Wyłamując palce obróciła się bardziej w kierunku chłopaka i z nachmurzonym obliczem zaczęła tłumaczyć.
- Ta dziewczyna, której ojciec jest łowcą... To moja dziewczyna - brzmiało to jak wstęp do jakiegoś niskolotnego romansidła dla nastolatek, ale brnęła dzielnie dalej - Ona... znalazła tą komnatę. Nie powiedziała mi o tym co tam jest, jedyne co to byłam świadoma że ma z tej wyprawy nietypowego zwierzaka, może nawet bardziej chowańca, węża Arisa - upiła kolejne łyki czując że koniecznie musi czymś zajmować ręce żeby nie zaczęły się trząść. Doszła do tej trudnej części opowieści i nawet nie wiedziała jak to ubrać w słowa.
- Widzisz... Tu jest pies pog... No może lepiej nie. Ta dziewczyna to Elektra Fyodorova. Na tyle na ile rozumiem to po balu Malfoy zabił Arisa i w jakiś sposób ona też tam trafiła i wtedy go zaatakowała. Posłała po mnie patronusa i dotarłam tam kiedy jeszcze żył ale moje zaklęcia były za s-słabe - oddychała płytko czując, że emocje które tak długo i skutecznie trzymała na wodzy kłębią się gdzieś pod powierzchnią, znów czuła zapach krwi w nosie - Mówiła że nie była świadoma tego co robi, powiem szczerze byłam w zbyt dużym szoku by zastanawiać się czy wierzę. Potem jedyny raz kiedy miałam okazję z nią rozmawiać to było w pociągu, w przedziale byli z nami aurorzy - zamknęła oczy chcąc sobie przypomnieć ze szczegółami. Niemal czuła pod palcami dłonie puchonki i czuła na sobie znowu spojrzenia otaczających ich ludzi. Przełknęła ślinę i kontynuowała dzielnie.
- Wydawało się że jest wszystko normalnie, dopóki nie powiedziała mi że coś jej siedzi w głowie i że to to "coś" było odpowiedzialne za to wszystko. I może bym uznała że to wymówka, gdyby nie to że potem... - wiedziała że zaraz zabrzmi co najmniej nieprawdopodobnie - Potem to coś zaczęło mówić przez nią, Aaron. Tyle już nad tym siedziałam, że znam te słowa na pamięć. Ja jestem narzędziem tego, który wieki zbierał moc by powstać z martwych. Ja jestem jego różdżką, jego oczami, jego umysłem i siłą. Gdy czaromagiczny artefakt znajdzie się w jego posiadaniu, nadejdzie czas zagłady, jakiego żaden czarodziej ni czarownica nie widzieli nigdy wcześniej. I oczy miała dziwne, nie swoje. Potem wyrwała się na chwilę z tego i powiedziała, że komnata to klucz i żebym wróciła na poddasze, tam gdzie po raz pierwszy się... spotkałyśmy - chrząknęła niezręcznie - Następnego dnia zapisałam się na wolontariat w cieplarniach by mieć dostęp do szkoły i znalazłam tam dzienniki wszystkich domów. Udało mi się zawinąć ten Slytherina ale jeszcze nie rozkminiłam jak go otworzyć - zatkała twarz Ognistą boleśnie świadoma jak dużo informacji właśnie wyjawiła, chociaż część i tak zachowała dla siebie. Szczególnie tą o trzech duszach i wężomowie.
- Właśnie taki miałam plan, żeby w szkole jedna osoba wypuściła stworzenia do lasu, wtedy dużo osób zajmie się ich ganianiem - zgodziła się zadowolona że też wpadł na ten sam trop - A wybuch w Hogsmeade albo samym Miodowym też brzmi dobrze, trzeba to dobrze przeprowadzić. Mam aktualnie jedną osobę która zna dobrze lochy, która z kolei zna kogoś od stworzeń - wyliczała na palcach - Przydałby się ktoś dodatkowy kto umie walczyć, oprócz Ciebie jeśli w ogóle chcesz nadal wziąć w tym udział - spojrzała na niego niepewnie tymi swoimi chmurzastymi oczami i buzią wiecznego dziecka, teraz wybitnie zmęczonego i nieco brudnego. No pożałuj jej Matluck, trzeba jej trzech dusz!
- I dlatego potrzebuję kogoś kto umie kłamać, to co Ci powiedziałam to nie są informacje które powinni mieć wszyscy.
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 10 sie 2023, 21:41
autor: Aaron Matluck
Gdy Flora zaczęła swoją opowieść, z początku trudno było powiedzieć, czy źródło o komnacie było faktycznie pewne czy też nie, ale gdy brnęła w nią dalej i dalej były Gryfon czuł zimny dreszcz przechodzący elektryzująco przez jego ciało. Zareagował mechanicznie nie chcąc przekraczać bariery której nie powinien i położył jej dłoń na ramieniu słysząc jak mówi i oddycha coraz szybciej. Zupełnie się jej nie dziwił. Ładunek emocjonalny idący za wszystkim co ją spotkało w tak krótkim czasie.. Tajemnicze komnaty, pytong z lochów który nie mógł być niczym dobrym skoro pochodził z komnaty Slytherina, śmierć ucznia, brak możliwości ratunku i utrata partnerki, nieważne czy przelotnej czy też nie.
- Ja pierdolę Flora.
Powiedział spokojnym głosem gdy skończyła streszczenie pierwszych odcinków serialu "Hogwart - Twoje źródło traumy i pojebanych akcji" nie mogąc zebrać się na nic bardziej błyskotliwego. Z reguły miał wrażenie, że ma odzywkę na każdą sytuację, ale tym razem było tego nieco za dużo. Ale przynajmniej znał postać Elektry, przyjaciółka Hannah. Jakim cudem wplątała się w takie bagno? Jeżeli faktycznie znalazła komnatę, to jakieś gówno musiało ją opętać i trzeba tylko trzymać kciuki, że przesłuchujący ją dojdą do tego na własną rękę, a ta nie będzie usychała w Azkabanie za coś co na 90% nie było jej winą. Trzeba zostawić margines na to, że jednak jest psychopatką wygłodniałą krwi, ale wolał widzieć świat przez różowe okulary. Ale taka dziwna magia to norma na terenie tej szkoły. Sam zamienił się ciałami z inną osobą i trafiał do dziwnych miejsc, których istnienie trudno było wyjaśnić, więc opętanie było na szczycie listy rzeczy które mogły się przydarzyć Fyodorovej.
Ognista powoli się kończyła, więc wstał z ziemi pozwalając by kolejna porcja niestrzepniętego kurzu opadła na ziemię i chwycił z pobliskiej szafki drugą i ostatnią butelkę jaką miał która mogła trzepać zmysły.
- Brzmi to na jakiś nowy koniec świata, a Ty będziesz Potterem tej opowieści. Gratuluję.
Zaśmiał się pod nosem wiedząc, że rudowłosej na pewno nie jest do śmiechu. Alkohol widać działał coraz mocniej, a ta butelka którą miał w ręku była ostatnim gwoździem do tej trumienki. Ale skoro i tak przesiadywał w opuszczonym budynku dość często to mógł w pełni przyjąć styl życia bezdomnego i zachlać się w trupa zasypiając na ziemi prawda?
- Wiem, że pojedynek który widziałaś, może zakrawał o walki starców, ale Logan nieźle walczy. Na pewno go przekonam.
Rzucił od niechcenia wracając na ziemię siadając obok dziewczyny. Odkorkował kolejną butelkę, wypił spory łyk myśląc, że przepijanie wodą nie byłoby takim złym pomysłem, ale szkoda miejsca w brzuchu.
- Jestem zbyt ciekawski i prawdopodobnie głupi by Ci nie pomóc. Twój sekret jest ze mną bezpieczny. A skoro pewnie umrzemy szukając tego magicznego i złowieszczego zombiaka to przynajmniej możemy sobie pozwolić na jeden wieczór resetu.
Podał butelkę Wilsonównie. Na pewno była w 100% skupiona tylko i wyłącznie na dążeniu do odkrycia tajemnicy i uratowania swojej dziewczyny, więc może krótka zmiana tematu na lżejszy pomoże?
- Czyli ty i Fyodorowa co? Proszę proszę. Długo jesteście razem?
Zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy. Jego życie uczuciowe pokryło się pajęczyną, więc przynajmniej mógł poplotkować o innych.
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 11 sie 2023, 18:44
autor: Flora Wilson
Jej mina wyrażała więcej niż tysiąc słów, ale i tak zwokalizowała swoje zdanie na temat tego całego bagna w którym się aktualnie znajdowała. Z dodatkiem nietypowej dla siebie kąśliwości, co wręcz wyglądało komicznie pochodząc z ust takiego chochlika.
- No co ty kurwa nie powiesz. Ja już nawet nie pierdolę do tego wszystkiego - niekoniecznie był to jej największy problem, ale jednak przyzwyczaiła się do pewnego poziomu życia i w jakiś idiotyczny sposób skupianie się na tym konkretnym braku, a nie emocjonalnej pustce było łatwiejsze. Wystarczająco często budziła się w nocy z koszmarów z Elektrą w roli głównej. Głównie dlatego mało kiedy szła spać inaczej niż napruta, no z wyjątkiem ostatnich dni bo była tak zmęczona że nawet alkohol jej nie był potrzebny. Padała na łóżko twarzą i po prostu śliniła się przez sen w poduszkę zanim ktoś zdążyłby powiedzieć "Quidditch". Nawet nie zauważyła że Suzka od jakiegoś czasu praktycznie mieszka u Richarda.
- Nawet mnie nie denerwuj, Weasley. Czy może Hermiono? Jak tam twoje zdolności umysłowe? - pokręciła głową - Oficjalnie zostaję starą panną bo nie chcę wiedzieć co się stanie z kolejną osobą która się ze mną zwiąże. Przynajmniej zamianę w potwora można wykluczyć bo ten element mitologiczny już odhaczony na liście. Jakbym miała rodziców to może gdzieś by się dało jeszcze znaleźć kompleks Edypa czy coś ale na szczęście i to można skreślić jako nie do zrobienia, chociaż zawsze mogę zacząć lecieć na Castellaniego, w jakimś stopniu to figura ojcowska, nie? Pozwolił mi u nich mieszkać. Na pewno coś jeszcze pominęłam - chyba się z niej ulało rozgoryczenie tym wszystkim i w końcu zdała sobie sprawę z tego że może Aaron niekoniecznie się na to pisał. Z winną miną i brzdęknięciem odstawiła na bok pustą butelkę i odetchnęła głęboko.
- Przepraszam, mam jakieś niejasne wrażenie że Potter znosił to lepiej... Albo brakowało mu samoświadomości - wyszczerzyła zęby w nędznej próbie rozładowania sytuacji. Gdy wspomniał o Loganie pokiwała głową po prostu się zgadzając. Ostatecznie co to za różnica? Ich wszystkich zdrowo popierdoliło.
- Nie mi oceniać, jak mówisz że daje radę to daje. Złota Trójca trzymała się w małym gronie ale ja bym powiedziała że im więcej chętnych tym lepiej. Większe szanse na przeżycie czy coś. Tyle że trudniej będzie nas przemycić - na pewno osoba robiąca zadymę ze stworzeniami miała z nimi nie iść bo nie tak łatwo przetransportować się do lochów od zagród. Zależnie od planu co zrobić w Hogsmeade to też może być problemem.
- Na razie i tak zostaje problem dziennika, ale dopóki nie wiem co w nim jest nie chcę żeby ktokolwiek więcej wiedział. Użyj informacji jak ci odpowiada, wyłącz z nich Elektrę, a najlepiej też tą całą przemowę złola - już miała się znowu zasępiać ale razem z nową butelką Ognistej nadeszło rozluźnienie tematu. Sama siebie zdziwiła tym jak chętnie odpowiedziała na pytanie.
- Człowiek by pomyślał, że jak dziewczyna na którą lecisz od piątej klasy pewnego dnia ściąga z ciebie ubrania to dobrze, nie? Zaczęło się jakoś w kwietniu, ale tak serio można mówić o związku dopiero w maju po ataku wilkołaków. Czaisz że strzeliła we mnie strzałą? Niespecjalnie co prawda, chwilę wcześniej rozkminiła że to ja i że jestem z tymi dobrymi no ale i tak - bez pardony podniosła t-shirt i pokazała Matluckowi bliznę na brzuchu - Obroniłam ją tamtej nocy - na moment przez jej twarz przeszedł cień - A potem nie miałyśmy też jakoś dużo czasu razem bo zaraz był bal i ta cała akcja. Czasami... Czasami się zastanawiam czy robiłabym to wszystko gdyby nie chodziło o nią i gdzieś w głębi mam nadzieję że tak. Ale nie wiem. Ostatecznie kilka miesięcy w wieku siedemnastu lat to też nie miłość na śmierć i życie? Czy ja w ogóle jestem wystarczająco dobrym człowiekiem na Harry'ego Pottera?
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 11 sie 2023, 22:06
autor: Aaron Matluck
- Nie ty jedna dziewczyno.
Powiedział wznosząc toast za brak pieprzenia. Nigdy maszyną poszukującą dziewczyn nie był, przygodne seksy to też nie w jego stylu dlatego pozostał celibat z wyboru albo i jego braku. Czy mocno go to godziło? Nie jakoś nadzwyczajnie, ale czasem druga osoba obok na pewno byłaby bardzo przyjemną odskocznią od tracenia rozumu, które ostatnio pojawiało się nieco częściej niż chciałby przyznać. Ale nie wypada nawet o tym myśleć w obecności siostry jego byłej i po opowieści takiej jaką usłyszał przed chwilą... Wtedy niekontrolowanie parsknął śmiechem.
- Książki służą mi tylko jako podpórki pod chyboczące się łóżko. Wierz mi, nie polegaj na mnie jeżeli chodzi o umiejętności umysłowe. Daj mi perukę z włosów Wilsonów i mogę być Weasleyem.
Skwitował rozbawiony nim rozpoczęła wywód na temat staropoanieństwa, swoich wątpliwości i dalszych kroków. To wszystko brzmiało na papierze jak prosta sprawa. Małe zamieszanie w dwóch miejscach, szybki przerzut ludzi do zamku, trucht do piwnicy i tadam - legowisko śmierci na wyciągnięcie ręki. Jak wyjdzie naprawdę, tego nie wiedział nikt, ale na pewno zdarzy się milion rzeczy niespodziewanych i nic z tym nie będą w stanie zrobić.
- Flora, będzie dobrze. To nie jest coś co damy radę zaplanować. Dziennik to temat na kolejne dni, a sama powiedziałaś, że potrzebujemy więcej osób. Jedna - dwie dodatkowe to max. Niby bezpieczniej, ale większe szanse, że czyjeś grube paluszki dotkną czegoś co powinno być zostawione w spokoju i zmienimy się w pieczone pianki. Ale to wszystko to Twoja decyzja. Jak będziesz chciała iść sama, wtedy Cię zatrzymam, bo Hannah by mnie zabiła gdyby się dowiedziała, ze Cię nie dopilnowałem.
Nie miał pojęcia jak wyglądają aktualnie relacje sióstr, ale wiedział, że rodzeństwo Wilsonów mimo dysfunkcji jakie mogły ich otaczać, raczej się wspierało, a szczególnie jedna z nich mogła by go oskórować jeżeli wiedział o niebezpieczeństwie grożącym komuś w tej rodzinie i nic z tym nie zrobił. Dlatego wolał być bardzo stanowczy, że nieważne czy spróbują we dwójkę czy w dwunastkę, on na pewno tam będzie. I tak nie miał nic lepszego do roboty prawda?
- Wszyscy jesteśmy odpustowymi namiastkami bohaterów z orzechem zamiast mózgu i ogromną dozą pecha w życiu.
Odpowiedział bez namysłu słysząc jej ostatnie pytanie. Może i zabrzmiało to nieco smutno, ale alkohol coraz sprawniej odklejał go od rzeczywistości. Na tyle mocno, że tak głupia rzecz jak brzuch Wilsonówny wprowadziło go w stan zakłopotania. Przecież to nic sprośnego, ale były gryfon poczuł ukłucie... Czegoś w głowie. Wstyd? Szczególnie, że pierwszym odruchem jaki miał to była chęć dotkniecia blizny. Jest coś w tym, że jak człowiek widzi ranę innej osoby to od razu chce jej dotknąć. Każdy tak ma, prawda?... Prawda?
- Ekspertem od miłości jak wiesz nie jestem, ale powiem Ci jedno. Jak już myślisz, że kogoś kochasz, to oddasz za tą osobę i życie jeżeli będzie trzeba. Nawet jeżeli to przelotny romans czy szybki seks, który obudził w Tobie te emocje, to nie są one głupie. Także miałaś kilka miesięcy seksu i związanych z tym uczuć i chcesz pomóc tej osobie która to w tobie obudziła. To normalne. A teraz nie zadręczaj się każdego dnia tylko daj sobie trochę żyć. Pewnych rzeczy nie przyspieszysz, a nie biegnij w stronę śmierci na pełnym gazie.
Wyrzucił z siebie potok słów które czasem brzmiały tak jak powinny, a czasem zlewały się w jedną całość. Kolejny łyk ognistej, kolejna fala ciepła, kolejna blokada upadła. Jeszcze chwila i zacznie mówić stanowczo za dużo i stanowczo bez sensu. To był chyba jego łabędzi śpiew madrości tego wieczoru i będzie tylko gorzej.
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 13 sie 2023, 17:15
autor: Flora Wilson
No proszę, oto dwójka kompletnych frajerów, którzy wyruszą ratować świat nawet bez perspektywy, że w domu czeka na nich... ktoś. Im więcej się nad tym zastanawiała tym bardziej uświadamiała sobie, że nawet gdyby Elektra wróciła, to żadna z nich nigdy nie mówiła o przyszłości. Tak jakby nie spodziewały się że tam dotrą. Mówiły o tym że Flora pójdzie na studia, że Fyodorova nie jest pewna czy iść na aurorstwo czy może wrócić do ojca i zostać pełnoprawnym łowcą, ale nigdy nie poruszały tematu ich związku. Może to od początku było skazane na niepowodzenie?
Roześmiała się rozładowawszy nieco emocje nie mogąc uwierzyć że w ogóle o tym rozmawiają. Zupełnie inaczej to wyglądało kiedy omawiało się Złote Trio na lekcjach, a inaczej kiedy samemu znalazło się w środku kompletnie nierzeczywistych wydarzeń. Czy dla tamtych też to wszystko wydawało się tak beznadziejne i trudne? Czy przygotowanie do jednej rzeczy tak samo zajmowało tyle czasu i tworzenie planów zamiast je rozwiązywać to dokładało problemów? Jakim cudem robili to wszystko jeszcze PRZED ukończeniem szkoły?
- Ale nie gramy w szachy, jestem w tym tragiczna - uprzedziła z góry - Cholera, powinnam kupić okulary?
Wspomnienie Hannah przywróciło na jej twarz poważniejszą minę, czuła się trochę winna z powodu rozluźnienia ich kontaktów, najpierw całkiem wycofała się z życia społecznego by potem być zbyt zajęta by chociaż poinformować siostrę że spotyka się z jej przyjaciółką. Anthony był ostatnio tak odklejony że nie miała pojęcia gdzie aktualnie przebywa, ostatnia rozmowa z Leslie to była kłótnia, a Charlie i jego stuprocentowe gryfoństwo, niegdyś takie urzekające, powodowało u niej lekkie mdłości.
- Wiesz że nie jesteś za nas odpowiedzialny, prawda? Wiążąc się z moją siostrą nie zaadoptowałeś całego klanu Wilsonów nawet jeśli trochę to tak wyglądało - szturchnęła go lekko w ramię - Hanka przyjęła rolę opiekuna naszej chmary ale nie musisz brać na siebie jej złości jeśli coś mi się stanie z mojej własnej głupoty, szczególnie że zerwaliście już jakiś czas temu - brakowało jej trochę tamtych czasów, nawet jeśli wtedy tego nie doceniała. Zdziwiło ją jak ciepłe uczucia żywiła do byłego gryfona mimo trwającego już jakiś czas niemal kompletnego braku kontaktu.
- Przynajmniej nie powiedzą potem że nigdy nie żyliśmy - uniosła butelkę w geście toastu za odpustowych bohaterów, upiła trochę i oddała w ręce Aarona, chociaż jej uśmiech wydawał się nieco bardziej ponury niż pełen nadziei. Kiedyś jej główną motywacją było pomaganie ludziom, chciałaby wierzyć że to wciąż była główna siła która nią kieruje, ale nie mogła nie czuć się samolubna zbierając ludzi na wyprawę z powodu jednej osoby. Powinna sobie powtarzać, że może w ten sposób pomogą wielu innym i kiedyś w końcu w to uwierzy, nie było to jednak łatwe kiedy jak na razie skala była dość mała. Niby celem było to by ją całkiem zniwelować zanim urośnie, ale kto wiedział czy faktycznie to co opętało puchonkę było w ogóle związane z atakami Greybacka i całą resztą chaosu który roztaczał się w magicznym świecie.
- No i właśnie dlatego jesteś mi potrzebny, żebym może ewentualnie nie wbiegła w śmierć jak w ścianę na pełnym pędzie - podniosła się na nogi i otrzepała tyłek - Dobra, zwijamy się bo jutro muszę wstać rano - zatrzymała się jeszcze na moment i mimowolnie wybuchnęła śmiechem, może nieco nerwowym i pijackim, ale szczerym.
- Czy ty czaisz, że my w jakiś sposób mścimy śmierć Malfoya ze wszystkich ludzi? Kto by pomyślał.
Re: Aaron i Flora 7.07.2023 - szkolenie
: 13 sie 2023, 20:37
autor: Aaron Matluck
Parsknął niekontrolowanie śmiechem na myśl o partii szachów, a szczególnie gdyby stawka była tak wysoka jak wtedy kiedy protoplaści bohaterskich uczniów musieli mierzyć się ze swoim pierwszym prawdziwie namacalnym złem. Aaron by skłamał gdyby nie przyznał, że niejednokrotnie przed snem marzył o byciu takim Potterem. No może minus morderstwo rodziców i ogólna beznadzieja jaka potem go prześladowała, ale jednak zapisanie się na kartach historii i bycie żywą legendą, to coś o czym wiele dzieciaków marzy. Teraz gdy faktycznie pakował się w coś co faktycznie mogło go przerastać wiedział, że te marzenia to bzdura. Trochę adrenaliny na pewno działa na człowieka pobudzająco, ale jednak gdzieś należy nakreślić granicę...
- Tylko znajdź swój styl. Jakieś może z holo szkłami? Podobno mugole za takimi szaleją, a będziesz wyglądała jak prawdziwy psychopata ładujący się w nieznane.
Skwitował jej pytanie odnośnie okularów. Wtedy weszła na poważniejsze tony które on sam sprowokował mimo wszystko, ale za długi, alkoholowy język pokrzyżował mu plany czystego relaksu i teraz musiał się z tym jak widać zmierzyć. To co mówiła Flora miało wiele sensu.
- Wiem, że nie jestem, ale... Sam nie wiem. Może nigdy nie byliśmy najbliższymi przyjaciółmi, ale mój mały mózg traktuje Cię jak kogoś bliskiego. Ciebie i Hankę, niezależnie od wszystkiego. Cała reszta waszego szalonego klanu na pewno nie przekonałaby mnie do tego by rzucać się w paszczę czegokolwiek co na nas czeka.
Wzruszył ramionami czując szturchnięcie. Tamte czasy były dużo niewinniejsze, pełen dziecięcej nadziei i dużo prostsze. Teraz musieli radzić sobie z wchodzeniem w dorosłość, edukacją kierunkującą resztę ich życia i zacząć myśleć o mieszkaniach, rachunkach, zakupach... A do tego sami wrzucają sobie tajemnice do tego worka. Ile by dał by wrócić do momentu w którym pierwszy raz przekroczył próg Hogwartu czując tą niesamowitą ekscytację, poznając nowych ludzi i oddając się przyjemnym aktywnościom. Złapał za butelkę i w milczeniu powtórzył gest toastu upijając ostatnie spore łyki. Bomba zegarowa zwana urwanym filmem właśnie uruchomiła swój licznik i faktycznie musiał wracać do domu zanim będzie za późno.
- Spoko. Rozwalimy tą ścianę Wilson.
Powiedział przyglądając się kątem oka jak dziewczyna zaczyna się zbierać by udać się do domu. Czuł ogólne zmęczenie, które nie ustępowało mimo znieczulenia, a wręcz z każdą chwilą się nasilało. Nie chciał przeżywać kolejnego poranka, bo ten będzie najgorszym doświadczeniem od wielu miesięcy. Po chwili jednak jęknął i wstał podpierając się o podłogę.
- Nie mam pojęcia kim był ten chłopak personalnie, ale mam nadzieję, że będzie nam szykował ucztę w zaświatach. No i robimy to dla Twojej gorącej kochanki.
Stwierdził z uśmiechem tocząc się powoli w stronę swoich rzeczy. Kontemplował przez chwilę czy nie lepiej będzie się jednak przespać tutaj, ale gdy wstanie otoczony kurzem, brudem i ogólnym rozpieprzem to na pewno nie podziała dobrze na jego samopoczucie... Zebrał co dał radę i wraz z rudowłosą ruszyli do wyjścia. Gdy znaleźli się w miejscu w którym ich drogi się rozchodziły wystawił w jej kierunku pięść przybijając żółwia.
- Do zobaczenia Wilson na kolejnym treningu. I.. Jesteśmy w kontakcie. Powodzenia.
Powiedział na odchodne, odwrócił się na pięcie i ruszył w swoja stronę.
ztx2