Strona 2 z 2
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 19 lip 2023, 21:59
autor: Rhinna Hamilton
Hamilton szła cały czas przed siebie, choć jej krok był coraz mniej pewny. Nie czuła się w ogóle pewnie. Coraz bardziej się bała, że chodzenie w bieli, gdzie nikogo nie było i nie mogąc nic dostrzec oznacza tylko jedno. W końcu do jej uszu dobiegły jakieś ciche piski. Zatrzymała się raptownie, kierując głowę w ich kierunku. Rozejrzała się, a po drugiej swojej stronie zauważyła zarys drzwi do Tajemniczej Komnaty. Zawahała się. Ciekawość, co znaczyły te piski ją mocno dręczyła, ale Tajemnicza Komnata zawsze kojarzyła jej się z bezpieczeństwem, radością i ciepłem. To było dla niej jedno z najbardziej bezpiecznych miejsc. Musiała wiedzieć, co znajduje się po drugiej stronie. Ruszyła w stronę Tajemniczej Komnaty.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 5:59
autor: Mistrz Gry
Gdy Rhinna zbliżała się do drzwi, coraz więcej szczegółów szkolnej ściany, na której znajdują się magiczne drzwi, majaczyło się w oddali. Jak każde miejsce w Hogwarcie, to też było niepozbawione obrazów, ale były to jedynie puste ramy. Dziewczyna doszła w końcu do drzwi i nie słysząc już nic więcej w oddali, nacisnęła klamkę. Nie potrzeba było w danej chwili żadnej magicznej inkantacji by dostać się do środka Tajemniczej Komnaty. Mimo to, jej wnętrze wydawało się na pozór dokładnie takie, jak zapamiętała Gryfonka.
Dopiero po chwili dostrzegła postać skuloną pod kocem przy kominku. Była ona jednak zbyt drobna, żeby z tej odległości ją zobaczyła.
- Czego tu szukasz? - usłyszała pytanie w swojej głowie.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 9:46
autor: Rhinna Hamilton
Zblizając się do drzwi coraz bardziej miała wrażenie, że znajduje się szkole, w tym dokładnym miejscu, gdzie znajduje się Tajemniczy Komnata. Wszystko zaczynało wyglądać tak, jak na korytarzu, za wyjątkiem tych pustych ram. Nie do końca jej się to spodobało, ale odważnie chwyciła klamkę dłonią i otworzyła drzwi.
Wchodząc do środka, rozejrzała się. Nie wiedziała co prawda do końca, czego się spodziewała, co miała zobaczyć, ale czuła się naprawdę jak w szkole. Kątem oka dojrzała postać skuloną pod kocem, ale nim zdołała się ruszyć w jej stronę, uslyszala głos w swojej głowie.
Zatrzymała się i zamyśliła na kilka sekund. Czego tutaj szukała? Dlaczego wybrała, by iść w stronę Tajemniczej Komnaty, a nie szukać źródła pisków, które słyszała. Musiała bardzo dokładnie przeanalizować swoje nastawienie w tym momencie, by nie palnąć jakiejś głupoty. Hamilton z reguły wpierw mówiła, potem myślała - i to często był błąd, bo tak samo było z działaniem. W koncu wyprostowała się i spojrzała niego w górę, szukając wzrokiem jakiegoś punktu zaczepienia. Jeśli nic nie znajdzie - będzie mówić w eter, zerkając na postać pod kocem.
- Zaginionej, zgubionej i na pewno przestraszonej części mnie. To jedno z miejsc, gdzie czuję się najbezpieczniej w szkole i nie tylko. Myślę... Myślę, że mogę ją tutaj znaleźć. - uśmiechnęła się delikatnie. - Chciałabym ją odzyskać, mocno do siebie przytulić, zapewnić, że jest już dobrze. Że wszystko będzie w porządku.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 12:53
autor: Mistrz Gry
Dziewczyna nie mogła odpowiedzieć bardziej poprawnie. Właśnie o TO tym dziwnym zaświatom chodziło. Chciały by poczuła się pewnie siebie i bezpiecznie. Do tej pory czuła się zagubiona, a w tym pomieszczeniu - to uczucie kompletnie zniknęło. Może czasem będzie powracać, kiedy w końcu odzyska przytomność, ale na pewno nie w takim samym stopniu, jak to czuła po tym traumatycznym wydarzeniu z Ihorem.
Gryfonka się przesunęła, a spod kocyka wyszła tym razem szczęśliwie niezdeformowana istota, która wyglądała dokładnie tak jak fretka, w którą nauczyła się zamieniać, podczas swojego animagicznego treningu.
- Skąd to przekonanie? - ten głos nie wydobywał się z pyszczka zwierzęcia, ale znów go usłyszała w myślach. Widocznie w ten sposób będzie się komunikowała ze swoją zwierzęcą postacią. Zanim jednak zdążyła odpowiedzieć, lekko piskliwy, ale wciąż jej głos, kontynuował:
- Skąd wiesz, że będzie dobrze? Nikt tego nie wie.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 13:14
autor: Rhinna Hamilton
Tyle rzeczy działo się dookoła, w tyle naprawdę niebezpiecznych sytuacji Rhinna wpadła na przestrzeni tych kilku ostatnich lat, że nie mogła mieć pewności, co przyniesie chociażby jutro. Przecież sama nie do końca była pewna, czy aby na pewno jeszcze żyje. Nawet w tym momencie.
Miała dziwne wrażenie że to, co się zadziało tych parę chwil wcześniej dało jej jasno do zrozumienia, że jest w stanie sobie z tym poradzić. I tak naprawdę zawsze była, tylko za bardzo się bała. Nie wierzyła w siebie - i na pewno nie zacznie nagle uważać się za alfę i omegę. To nie ten typ. Jednak dochodziło do niej coś ważnego. Skierowała swoje spojrzenie na stworzenie, które ukazało się jej oczom i uśmiechnęła się. Chwilę trwało, zanim odpowiedziała. Ale była pewna swojej odpowiedzi.
- Nie mogę być pewna, czy będzie dobrze. Ale wiem, że będę do tego dążyć. Długi czas się obwiniałam o to, co się stało, ale... Teraz rozumiem, że to nie moja wina i nie powinnam traktować tego w ten sposób. Przeżyłam. I chcę dalej żyć. I wiem, że mam w sobie odwagę, by było dobrze. Ale potrzebuję do tego każdej części mnie, zwłaszcza tej, która zgubiła się podczas ostatnich wydarzeń. Wtedy będę mogła wrócić do swojego prawdziwego ja, tej odważnej Rhinny, która chce pomagać ludziom i nie boi się własnego cienia. - przymknęła powieki, uśmiechając się szerzej. W tym pomieszczeniu miała wrażenie, że może wszystko. Ale prawda była taka, że nie tylko w tym pomieszczeniu. To nie była kwestia tylko Tajemniczej Komnaty - to wszystko mogła, bo była sobą.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 13:27
autor: Mistrz Gry
- W jaki sposób? - nie odpuszczało zwierzątko. Sprawdzało ją. Nie chciało się na razie do niej zbliżyć, co było widoczne w jej postawie. Fretka siedziała z podkulonymi nóżkami i bacznie ją obserwowała, a końcówka ogonka, drgała nerwowo.
- Potrzebuję konkretnego zapewnienia, a nie czegoś co Ci się teraz wydaje, że się stanie... - To zdanie nie zabrzmiało niemiło. Zdradzało jedynie faktyczny brak wiary stworzonka w jej zapewnienia. W jej oczach, które wyglądały jak czarne perełki, można było też dostrzec coś jeszcze - odrobinę ciekawości i strach.
- Te ostatnie ataki histerii... Boję się o nas. A co jeśli byłoby Ci lepiej bez tchórzliwej fretki?
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 13:36
autor: Rhinna Hamilton
To było ogólnie dobre pytanie. Hamilton zamyśliła się, spuszczając spojrzenie w dół, na chwilę patrząc w podłogę. W końcu przymknęła powieki i wzięła głębszy wdech.
- Nie mam konkretnego zapewnienia. Tak jak powiedziałaś - nikt nie wie, czy będzie dobrze. Ale wydarzenia sprzed paru chwil, gdy zebrałam się na odwagę i pobiegłam za Ihorem, nie chcąc dopuścić, by skrzywdził kogoś ważnego dla mnie, było dla mnie naturalne. Nie zastanawiałam się długo. To byłam prawdziwa ja. Ta, która pobiegła do Zakazanego Lasu, słysząc krzyki i nie wiedząc, co tam spotka. - uchyliła powieki i skierowała na fretkę spojrzenie. Uśmiechnęła się do niej delikatnie, ale bardzo ciepło, a w jej oczach pojawił się błysk. W końcu można było dostrzec w nich odwagę i pewność siebie.
- Przepraszam, że pozwoliłam Ci być samej. Nie będzie mi lepiej bez tchórzliwej fretki. Bez Ciebie nie mogę być sobą, jesteś częścią mnie, jesteś moją odwagą i kimś bardzo dla mnie ważnym, dzięki któremu życie nabiera większego sensu. Dosyć tych ataków histerii, ataków paniki. Chcę zawalczyć o lepsze jutro. Pomożesz mi?
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 13:49
autor: Mistrz Gry
Słowa Gryfonki widocznie działały na nią kojąco. Z każdym jej zdaniem, przyglądała jej się z coraz większym zainteresowaniem i powoli przestawała się trząść. Niby Rhi nie miała gotowego planu działania, ale czuć było od niej bijącą siłę, że przynajmniej zamierza przestać się nad sobą użalać, a wziąć w garść i pójść dalej. Fretka czuła się tutaj bezpiecznie. Miała swój pokój i kocyk... Obawiała się go opuścić. W końcu łatwiej jest się schować, niż stanąć do walki, czyż nie? Ale jednak... brakowało jej czegoś. Brakowało jej w tym wszystkim życia.
- Strach... Strach również jest bardzo ważną emocją - odparła po chwili zadumy. - Potrzebujemy nauczyć się nad nim panować. Razem. W sumie... kto Ci w tym lepiej pomoże, niżeli ekspert od bania się?
Gdyby zwierzęta potrafiły się uśmiechać, prawdopodobnie tak by teraz wyglądały jak ta fretka. Jej pyszczek rozpogodził się i wysunął w kierunku Rhinny.
- Pomogę Ci, ale pod jednym warunkiem - zestrzygła uszami, zanim dała się jej przytulić. - Przestaniesz przepraszać za to, że jesteśmy. Dumne, odważne, ale czasem płochliwe i delikatne... Kiedy się cieszysz, boisz, złościsz i jesteś zmęczona - to wszystko jest ważne. To Twoje uczucia. Zaakceptuj je wreszcie... wtedy mnie odnajdziesz.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 27 lip 2023, 13:58
autor: Rhinna Hamilton
Skinęła parę razy głową. Strach również był bardzo ważny. Tak naprawdę każda emocja była ważna - bez jakiejkolwiek mogło dojść do zawahania pewnej równowagi. Poczuła jak radość ją wypełnia po wypowiedzeniu słów przez fretkę.
- Nikt mi w tym lepiej nie pomoże, nie widzę innej opcji. - przechyliła delikatnie głowę w bok, nie spuszczając spojrzenia z fretki.
Pod jednym warunkiem? Rhinna zawahała się przez moment. To brzmiało dość... Cóż, ostatnimi czasy bardzo dawała w kość wszystkim dookoła. Przepraszając, że przeżyła. Że dalej żyje, jak gdyby nigdy nic. I wszyscy jej mówili, że nie powinna tak mówić. Jak widać, nawet fretka postanowiła zwrócić na to uwagę. Widocznie to ją chwilę kosztowało. Po krótkiej chwili jednak skinęła głową.
- Przestanę. Masz rację, to nie jest rozwiązanie. Muszę zaakceptować wszystkie swoje uczucia, wszystkie, nie tylko te radosne. I muszę częściej zwracać uwagę na swoją osobę i być dla siebie kimś ważnym.
Re: Rhinna Hamilton - animagia?
: 07 sie 2023, 20:15
autor: Mistrz Gry
Fretka podniosła się na nogi i niepewnie podeszła w kierunku dziewczyny. Jej dłoń automatycznie powędrowała w kierunku jej pyszczka, a kiedy dotknęła miękkiego futerka wizja się zakończyła. Gryfonka została wciągnięta w magiczny wir, który podniósł ją wysoko w przestworza. Okazało się, że nad nimi unosiły się chmury, a tuż za nimi było ciemne, ale gwieździste niebo.
Rhinna obudziła się w trakcie nocy. Zdezorientowana, osłabiona, ale w końcu nie telepały nią drgawki spowodowane gorączką. Fizycznie dojdzie do siebie w ciągu jednego dnia, a psychicznie... czuła swoją przemianę. Przemianę, która dawała nadzieję i sprawiała, że czuła spokój.