Strona 2 z 2

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 08 cze 2023, 16:26
autor: Flora Wilson
Oczywiste że miała rację, w końcu jako jedyna z Wilsonów trafiła do Ravenclawu a to świadczyło o nadprzeciętnej inteligencji i mądrości życiowej automatycznie. Może czytanie wskazówek socjalnych nie było na jej liście umiejętności, ale jeśli chodziło o przyjaciół, była na nich tak wyczulona że wyłapywała naprawdę dużo. No z Ryśkiem to była trochę nowość, od kiedy Tosiek się na nich obraził, ale jest tylko określona ilość razy jaką możesz przy drugiej osobie dosłownie wyjść ze swojej skóry i połamać wszystkie kości, zanim was to zbliży.
- Dobra uspokój się panie cenzorze, proszę się nie wpierniczać w moją wolność słowa, wszystko po kolei - pacnęła go po rękach i zabrała swoją różdżkę, bo co to za naruszanie prywatności, prawie jakby ją po stopach posmyrał a to poważne przekroczenie koleżeńskiej granicy - Oczywiste że myśli o pójściu dalej, jest zraniona. Może nawet chce się odegrać - jakim cudem ona, mająca dosłownie JEDNĄ sztukę doświadczenia wiedziała więcej niż ten niby inteligentny chłopak? Miłość sprowadzała go do poziomu ameby o ujemnym sprycie, jakby napisała to co polecił już dawno Suzka by się zorientowała kto pyta.
- Aktualnie nie masz prawa głosu. Zjebałeś, Baizen i to nie ona ma się interesować tylko Ty - zmrużyła lekko oczy bo zaczynał jej działać na nerwy, ta nowo odkryta pewność siebie sprawiała że miała ochotę dać mu plaskacza na otrzeźwienie, ale w przeciwieństwie do niektórych panowała nad swoimi odruchami.
- Uspokój się i słuchaj uważnie bo dwa razy nie powtórzę. Ewidentnie nadal jej na tobie zależy, ale to Ty byłeś stroną porzucającą i ona chce chronić swoje serce, nawet jeśli to oznacza Malfoya - czuła niesmak w ustach wypowiadając to nazwisko, typ był serio jakiś taki oślizgły - Dlatego zamiast stawiać żądania, do których nie masz prawa, jedyne co możesz zrobić to zacząć ją zdobywać - uhuhuh w jej głowie pojawił się plan. Może odrobinę szatański. Bo co było główną bronią Abraxasa? Podryw. No to Rysiu teraz musi stanąć w szranki.
- Musisz zacząć od subtelnych znaków że Ci zależy, może ja wspomnę że pytałeś i że jesteś smutny. Może Lestrange coś też zrobi - postukała się palcem po brodzie mentalnie notując kolejne punkty planu - Musisz zostać kontrą dla tego blondasa, gdzie on wygląda jak dobre rozwiązanie krótkoterminowe, ty jesteś facetem z którym się żeni - wstała aż z łóżka i maszerowała przed Richardem dając mu kolejne instrukcje. W końcu jej wiedza z romansideł się przydawała!
- A w tym samym czasie musisz zarzucać wędkę żeby i fizycznie Cię chciała. I ani jednego złego słowa na temat wyborów Su i tego co z kim robi, straciłeś ten przywilej - zastrzegła z groźną miną by zaraz zatrzeć ręce w knujący sposób - A potem... Potem potrzebujecie punktu kulminacyjnego. Jakie miejsce jest dla was jako pary ważne? - jak tylko je wskazał, zabrała się za pisanie, a każde mruknięcie ze strony krukona kwitowała warknięciem. Trybiki w jej głowie kręciły się z oszałamiającą prędkością.
Su,
Dawno nie tańczyłam, byłoby dobrze gdzieś wyjść, tym razem z partnerką(!). Ale to jak Ty masz tak wyglądać to ja potrzebuję ubrania, ale dopiero po pełni. Co Ty na to żebyś poszła ze mną do ciucha w Hogsmeade, tego koło Mostku Zakochanych?

Widziałam się z Richardem, pytał nawet o Ciebie ale powiedziałam tylko że czujesz się całkiem dobrze i jesteś już w Hogwarcie. Na razie jest zamknięty w Skrzydle i wzdycha smutno. Na moje to żałuje swojego idiotycznego pomysłu więc może nie ma co tak całkiem zapominać?

Po raz kolejny powtarzam że ja tej jaszczurce nie ufam za grosz, może to znak że faktycznie wolę kobiety, ale typ jest jakiś taki NIE. Ale stoję murem za każdym wyborem, żeby nie było.

U mnie spoko, już w pełni śmigam i nadrabiam zaległości przed egzaminami. Nadal nie wiem czy uczelnia mnie przyjmie, bo przecież widzą spis, ale nie zaszkodzi mi się przygotować. Zamierzam przebić Lestrange'a chociaż w jednym przedmiocie bo mnie już denerwuje chachmęcąc książki z biblioteki.
Nadal nie wierzę że to tak oficjalnie. Znaczy jej ojciec nie może wiedzieć, obawiam się że skończyłabym jako trofeum. Ale nadal!

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 08 cze 2023, 19:53
autor: Suzanne Castellani
No jasne! Oczywiście, że pójdziemy! Bo przecież nie pójdziesz w tych ogrodniczkach upapranych. Są urocze, bardzo ale nie na imprezę!

Tak, żałuje? To dobrze. Niech wie co stracił, ja postanowiłam brać życie pełnymi garściami, póki je mam. Nawet przedłużyłam włosy i mi całkiem ładnie! I inni tez mówią, że ładnie. Wiesz, potrzebuje trosze podbudowania siebie po tym wszystkim.

Odnośnie Malfoya, nie mam wyjścia, a typ mnie lubi i muszę to wykorzystać, muszę odebrać od niego tego kapitana. Nie odpuszczę po dobroci. Poza tym to miał być moj debiutancki sezon.

Ja się cieszę Flo, że jesteś szczęśliwa! Zasługujesz na to jak nikt inny. Ale przyznam szczerze, że na początku byłam pewna że do siebie nie pasujecie, bo ona taka chyba teoche mroczna jest ale teraz… nie No super! Jak pójdziemy na te ciuchy to wybierzemy Ci coś ekstra seksi żeby ją trochę zaskoczyć, co? Chyba sama tez coś takiego kupię, potrzebuje zmienić trochę swój image z wiecznej dresiary na nieco właśnie taki kobiecy.

Już się nie mogę doczekać, chcesz jeszcze tortu? Wcinam 3 kawałek i myśle, że zaraz pęknę. Ale on jest taki pyszny!

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 08 cze 2023, 21:23
autor: Richard Baizen
Richard przyglądał się nagle wojennie nastawionej dziewczynie, jakby nie do końca jej poznawał. W pierwszym momencie miał ją zaatakować za to, co mu mówiła, bo JEGO TEŻ RANIŁO TO, ŻE ZRANIŁ SUZANNE. Ale nie. Jedynie kilka razy otworzył usta i jakby chciał coś powiedzieć, ale tak do końca nie wiedział, co właściwie. Po prostu jej przerwać monolog, narzuć swoją wolę i z tego by był zadowolony, o. Właśnie tak. Ale Florka nie pozwalała mu nawet na piśnięcie w czasie, gdy uczyła go, jak zagadywać kobietę. Jemu jakoś wydawało się, że źle w te klocki nie działał, ale słysząc to, co ona mu proponuje, unosił wysoko brwi chwilami, a potem znów marszczył je z niezadowoleniem, jak tematycznie doczepiał się ich Malfoy. Pieprzony tleniony kutas. Niech spierdala na tej swojej miotle.
Spojrzał po Skrzydle Szpitalnym powolnie, ale potem znów spróbował zerknąć na Pergamix, którego Wilsonówna pisała i pisała i pisała.
- Weź, co Ty jej tam piszesz? - Szybko oddał jej pismo, bo po kilku zdaniach już go reszta tak nie interesowała. - No, to jest nasze miejsce. - Zastukał w miejsce, gdzie ona pisała o Mostku Zakochanych. - Tam mamy swoją kłódkę... Mieliśmy? Muszę sprawdzić, czy ona mnie w ogóle jeszcze kocha. - Teraz tego na pewno nie zrobi, bo nie wyjdzie z zamku. Natomiast może skupić się na tym, co było mówione i poniekąd pisane.
- Może powinienem znaleźć Malfoya i połamać mu ręce... - Bąknął do siebie, a w chwilę potem pokręcił głową. - Nie no, nie mam powodu. Ale może jednak? - Mieszał się w swoich planach dość intensywnie, a teraz jeszcze spojrzał na Wilson i zmrużył oczy.
- Wiesz, że zrobiłaś się jakaś taka... Hop do przodu? - Prychnął, rozbawiony, a potem rozłożył bezradnie ręce. - To nic złego, po prostu wiem, kto będzie mnie bronił, jak Suzka będzie chciała mi jednak przypadkiem spuścić łomot. - Przypadkiem, bo na pewno celowo by tego nie zrobiła. Richard uznał, że nowa-usamodzielniona-Florka jest bardzo spoko. - Dzięki, że pisałaś i.. no, że jesteś. Dobra z Ciebie koleżanka. - Stwierdził pogodnym tonem, ale wyglądał jednak na zamyślonego. Bo był! Jemu trybiki intensywnie pracowały w głowie w kwestii Castellani. I jakby wykrakał, pojawił się kolejny pergamix. Tym razem nie robił maniany i poczekał grzecznie, aż Krukonka otworzy go. Zerknął jej przez ramię, momentalnie marszcząc brwi. Skupił się na pojawiających się słowach.
- Jak stracił... Ja ją po prostu chciałem uratować przed przemianą w wilkołaka, przede mną, przed tym, w co się zmieniam i co? Tak mi wyszło, że ją Greyback ugryzł. - Spojrzał na Wilsonównę z nową porcją złości, jaka w nim narosła, pospiesznie przesuwając palcami po swoich włosach. - Powinienem był ją... Arghhhh.. - Zezłościł się nie na żarty. Opadł na łóżko i zaczął żywiej oddychać, łapiąc się obiema dłońmi za skronie. Rzucił gniewnym wzrokiem po suficie. - I pierdolony Abraxas jeszcze. Wybiję mu zęby. - O, tak sobie teraz zaplanował grzeczny pan Baizen.

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 09 cze 2023, 23:38
autor: Flora Wilson
Ruda momentami chowała twarz w dłoniach jakby usiłowała przekazać wizualnie że musi współpracować z debilem. Przecież to było takie oczywiste! Zajęła się jednak pisaniem bo zbyt długi czas oczekiwania między pergamixami mógłby się wydać podejrzany. Słysząc o łamaniu rąk spojrzała tylko na Ryśka z politowaniem, oboje wiedzieli że nie byłby w stanie tego zrobić. Mimo że z ich dwojga ona faktycznie miała na sumieniu odebranie komuś życia to też nie wyobrażała sobie podejść do typa i go skrzywdzić, nawet jeśli kojarzył jej się z glonojadem albo czymś jeszcze mniej apetycznym.
Skończyła pisać, posłała pergamin w świat i ponownie skupiła swoją uwagę na aktualnie bezmózgim krukonie. Musiała kiedyś serio poprosić Persheusa żeby przestał tak aktywnie używać ich współdzielonej komórki mózgowej bo ile można ogarniać głupotę Tośka i Bajzla. Skupiona na ratowaniu jego związku z Su nawet nie zauważyła kiedy temat zmienił adresata.
- Hop do przodu? - wyszczerzyła zęby rozbawiona - Tak się dzieje kiedy ktoś nie ma już tajemnic. I udane życie seksualne - nie planowała tego jako przytyku, faktycznie uważała że to prawda i od tego zaczęła się jej przemiana. Fajnie byłoby wierzyć że to tylko dzięki uczuciom którymi obdarzała Elektrę ale nie oszukujmy się, to siedemnastolatka. W dodatku z wilkołaczym libido.
- Kto powiedział że jej nie pomogę? - przewróciła oczami - Żartuję. Nie ma za co Richard, jesteś w jakiś sposób częścią rodziny więc to oczywiste.
Spokojnie otworzyła kolejny pergamix, z uśmiechem wczytując się w jego treść. W końcu faktycznie uwierzyła w plan Suzki odnośnie Abraxasa, choć nadal typowi nie ufała. Wydawało się jednak że ślizgonka faktycznie ma głowę na karku i nie da się tak łatwo omotać. Nie potrafiła ukryć rozczulenia tą częścią o Fyodorovej, szczególnie że sama czasem martwiła się o ich kompatybilność. Ale podobno przeciwieństwa się przyciągają.
Suzka,
To super, jesteśmy umówione!

Jak najbardziej jestem za zmianą stylu, już pal licho zerwanie ale idziemy na studia! (Ja chyba) Może nie planuję sama żadnych drastycznych zmian w wyglądzie ale na pewno nam obu na zdrowie wyjdzie trochę więcej pewności siebie. Ostatnio zaczęłam to praktykować i wydaje mi się że są same plusy.

No i dobra, skoro masz plan to ja za nim stoję. A jak trzeba go postawić do pionu to zawsze mogę, albo może lepiej Elektra bo ma przeszkolenie i potrafi być groźna.

Nie wiem jak chcesz tego dokonać ale jestem pewna że ja i seksowna nie idziemy w parze. Wyglądam jak drugoroczna!

Jakbyś dała znać o torcie ZANIM zjadłam dwie porcje obiadu... Podziel się ze swoją drużyną.
Posławszy wiadomość podniosła wzrok na krukona i westchnęła.
- Nie wiedziałam o ugryzieniu, na pewno jest przerażona - między jej rudymi brwiami pojawiła się zmartwiona kreska - Ktoś powinien z nią być w czasie pełni, ale nie wilkołak - zacisnęła wargi myśląc nad rozwiązaniem ale nie miała żadnego na tą chwilę. Uznała że to problem przyszłej Florki i znów skupiła się na Rysiu.
- Tłumaczę to po raz ostatni - maszerując przed łóżkiem gestykulowała żywo - Ona EWIDENTNIE nadal Cię kocha. Dlatego używa Malfoya. Dlatego chce zmian w wyglądzie i dodatkowej pewności siebie, choć tego nigdy za wiele - wskazała groźnie palcem - Nie łamiemy mu rąk ani nie wybijamy zębów. To tylko udowodni że nie dbasz o jej uczucia.

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 10 cze 2023, 7:32
autor: Suzanne Castellani
Flo,
Tobie za wiele nie potrzeba ale tak musimy w końcu ściągnąć z Ciebie to widmo wiecznej drugorocznej, myślę, że trochę tu odsłonimy, trochę przykryjemy, jakiś makijaż wjedzie i zobaczysz, że Elka oszaleje i Cię chyba nie wypuści ze schowka na miotły.
Myślę, że jak coś się stanie złego to pierwsza się o tym dowiesz, Lauren to przepadła z Twoim bratem już chyba na dobre.

Jakbyś była jeszcze u Richarda to... to powiedz, że wiggenowy jest tam gdzie go schowaliśmy. Sprawdzałam, nikt go nie zajumał a może mu się przydać na pełnie i w sumie Tobie też. Ja nie umiem przez tą rękę w sokoła więc no...
Pilnujcie się tam proszę, mam nadzieję, że tym razem wszyscy wyjdziemy... wyjdziecie z tego cało.

Ale serio się przecukrzyłam, już czuje, że mi boczki rosną.

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 10 cze 2023, 18:30
autor: Richard Baizen
To są emocje! Richard, chociaż nie przyznałby się za żadne skarby świata w tym momencie, był obecnie rozjechany bardziej, niż dziewczyna przed okresem. Jego myśli, po tych kilkunastu minutach z Florką, ganiały po osobie Suzanne, jakby dziewczyna miała nigdy więcej na niego przychylnie spojrzeć. A teraz, jak już sobie uzmysłowił, co to znaczy właściwie, to on wcale tego nie chciał. I w te pędy by najchętniej napisał do Suzki, co zresztą zaraz może i zasugeruje, ale pierw skupił się na słowach rudej.
Uniósł wymownie brwi, uśmiechając się przelotnie.
- Dobrze dla Ciebie, Flor. Tylko tak dalej. Nie przepadam za Fyodorovą, ale jak Ciebie uszczęśliwia to nawet będę się starał gryźć w język, jak ona będzie gadała trzy po trzy. - Bo wiedział, że Elektra taka łaskawa już nie będzie. Ta dziewczyna powinna nosić kaganiec, a jest w Hufflepuffie. To aż strach, jak bardzo lojalna musiała być wobec swoich moralnych wytycznych. W jaki sposób ona i Wilsonówna się spiknęły nie wiedział, ale to musiało być na serio mocne przyciąganie przeciwległych biegunów. Krukonka czytała Pergamix od Suzanne, a Richard pod nosem mruknął:
- Może i ja powinienem do Su napisać? Spytam czy idzie na bal... Pewnie idzie... Jak pójdzie z Malfoyem to... - Podniósł wzrok na koleżankę i nagle zamilkł, jakby w duchu cedził, co wtedy zrobi Abraxasowi. Zerknął jednak w stronę pisma siostry swojego niegdysiejszego przyjaciela (bo już nie wiedział, na czym stoi z Anthonym) i uniósł wymownie obie brwi. - Ej, nic o mnie nie napisałaś. Weź tam... W kolejnym... Napisz coś jej. - Posmutniał chyba bardziej, niż chciał, zdając sobie dość mocno sprawę, jak bardzo oddalił się od swojej czarnuli. A przecież mógł to zdecydowanie inaczej rozegrać! Zły na siebie, pufnął ciężko.
- No... Na początku myślałem, żeby być obok w klatce, ale jeśli, daj słodka Roveno, ona się nie zmieni to moja przemiana nie będzie miłym i dobrym widokiem po tym, co się stało w Zakazanym Lesie. - Ale tak, jak i Flora, on nie wiedział, kogo zaoferować na miejsce obok być-może-nowego-wilkołaka. To będzie ciężka pełnia.
Spojrzał na chodzącą Florę i pokiwał powolnie głową.
- Dobrze, ale CO JA W TAKIM RAZIE MOGĘ ZROBIĆ TERAZ, ŻEBY JEJ POWIEDZIEĆ, ŻE MI ZALEŻY? - Pacnął ręką tę drugą. - Dałem jej prezent na siedemnaste urodziny, tort wysłałem, co widać, że pasowało i jej i Tobie. Oblizał się pospiesznie i teraz spojrzał na kolejny Pergamix, jaki stworzył się przy rudowłosej.
- Spytaj co mógłbym dla niej zrobić... - Poruszył dłonią w powietrzu, jakby miało to nakręcić spiralę przykręcającą go do Suzanne ponownie.

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 12 cze 2023, 18:56
autor: Flora Wilson
Uśmiechnęła się ciepło w podziękowaniu za tak łatwą akceptację, ale długo zmiana tematu się nie utrzymała bo jednak najważniejszy był tu problem ślizgońsko-krukońskiego związku. Westchnęła i pozbierała się w sobie żeby mu nie lutnąć bo zapętlił się jak stara płyta. Usiadła koło blondyna i zastanowiła się jak to przekazać żeby załapał ale przy tym nie zaczął znowu lamentować że go Su już nie kocha.
- Możesz spytać - uznała że może to nie zaszkodzi, ale pod pewnymi warunkami - Nie wspominaj o Malfoyu. I nie próbuje jej mówić w czym, z kim i kiedy ma iść - przy ostatnich słowach jej oczy zwęziły się do wąskich szparek i wyglądała całkiem groźnie. No ale mało co ją wkurzało bardziej niż takie zarządzanie. O wilku mówiąc, zaraz i ją usiłował sterować mówiąc jej co pisać. No tak się Baizen nie bawimy. Temat pełni jednak skutecznie rozwiał jej irytację.
- To zły pomysł, myślę że ostatnie czego ona teraz potrzebuje to którekolwiek z nas w swojej włochatej wersji - dyskusyjne, bo Richard był włochaty w obu, ale na potrzeby chwili nazwa się nadawała - Może poproszę Elektrę żeby z nią posiedziała - myślała na głos, ale dźwięki jakie wydał z siebie krukon powiedziały jej wszystko - No dobra, to nie poproszę. Ale zaproponuję. A po drodze może Lauren się odklei od Tośka w końcu i pomoże Su.
Szanowała wybór swojego brata, bo jej przyszła bratowa była miliard razy lepszym człowiekiem od niego. Problem taki że oboje gdzieś wcięło w momencie kiedy wymusili na nim tojadowy, ale jaki mieli wybór? Patrzeć jak debil trafia za kratki? Ostatecznie na dobre to wyszło bo przynajmniej żadnego z nich nie było w Zakazanym w czasie ataku, a Tony bez eliksiru mógłby równie dobrze dołączyć do strony wroga i zaatakować którekolwiek z nich. Zamiast tego zabrał swoją urażoną dumę i zniknął Florze z oczu, kompletnie. Nawet jak chciała nie była w stanie go znaleźć.
Nowy pergamix pojawił się koło nich i Wilsonówna spokojnie siegnęła po niego i zaczęła czytać. Prychnęła cicho na jego naciski, ale złamała się trochę widząc tą smutną minę zbitego szczeniaka.
- Chcesz żebym i ja została odcięta od źródła? Wybadam co możesz zrobić ale nie może się domyślić że tu siedzisz obok i wszystko czytasz - pokręciła głową niecierpliwie i zaczęła odpisywać.
Suzka,

Nie powiem że by mnie taki obrót sprawy smucił. Bądź świadoma że przed Tobą nie lada wyzwanie!
Mogę spytać Elektrę czy nie posiedzi z Tobą w czasie pełni, powiem żeby zostawiła bronie w dormitorium ale jednak to zawsze jest dodatkowe wsparcie. Przemyśl to.

Dzięki, dam mu znać. Mam wrażenie że wszyscy chcemy tą pełnię przetrwać jak najszybciej, personalnie planowałam znaleźć wygodny krzaczek i przeleżeć pod nim całą noc ewentualnie podziwiać niebo na jakiejś ładnej polance. Nigdzie nie planuję chodzić po lesie, tyle tylko ile trzeba żeby nikt się na mnie nie natknął. Richarda zmuszę do tego samego więc o nas się nie martw.

Jakbyś hipotetycznie chciała komuś pokazać że Ci bardzo zależy to co być zrobiła?

PS Masz latynoskie korzenie to na pewno zamiast w boczki idzie w tyłek i to tylko na plus.
PS2 Odpisz jakbyś wcale tego nie czytała, ale Richard siedzi obok i ostatnie pytanie jest od niego. Ewidentnie Cię kocha i chce odzyskać, a ja jestem miękką kluską i zgodziłam się pomóc.
Wszystko oprócz ostatniego zdania napisała pod okiem krukona. Dopiero kiedy była zadowolona z reszty wiadomości, wstała i udając że po raz kolejny czyta treść, ukradkiem dodała PS2 wyjaśniające Suzanne sytuację. Na tym etapie ta odrobina szczerości mogła zadziałać pozytywnie, może nawet uruchomić komunikację między tą dwójką. A co zadziała lepiej niż rady które sama zainteresowana da temu smutasowi?

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 12 cze 2023, 19:48
autor: Suzanne Castellani
Flo,

Czyli widzę, że Richard Ci już wypaplał o tym co mnie czeka, on to wszystko wszystkim papla nooo…
Ale nie, ma być przy mnie dwóch nauczycieli myślę, że się nawet nie zgodzą żeby ktoś był przy mnie. Ale dziękuje za troskę, próbuje być dobrej myśli.

Ja nie jestem typem romantyka na codzień ale takie małe gesty są bardzo rozczulające i łapią za serduszko, mimo że połamane. I chyba przede wszystkim rozmowa, dużo rozmowy, bo przecież ja lubię gadać ale wiesz tu chodzi o czynne słuchanie drugiej osoby a nie tylko przytakiwanie. I przytulanie i głaskanie po włosach… i ja nie wiem w sumie, bo to ciężkie pytanie, czasami chyba lepiej wprost powiedzieć a nie owijać i kombinować.
Ale ja teraz chyba chce trochę spokoju, odpoczynku od tego wszystkiego, skupić się muszę na tej pełni, później na to żeby reka wyzdrowiała i muszę wrócić do gry szybko bo oszaleje jak nie zacznę treningów pożądnych No i będę próbować przemienić się w sokoła, bo jeszcze mi się nie udało od tego co się stało.

Ale wsparcie mentalne byłoby super, może trochę mnie to podbuduje.


P.S. No właśnie powiem Ci ze tyłek to mogłabym mieć ciut większy :) nie lubię dziewczyn ale Twoja Elka ma boskie uda… no zazdroszczę ich strasznie.

Suzek

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 12 cze 2023, 20:55
autor: Richard Baizen
Richard wydawał się trochę, jak zaklęty. Jego ślepia szczeniaczkowały co trochę na przemian z gniewnym wilczym wzrokiem, co dawało mu nieco komicznego wyrazu. Raz wkurwiony do granic możliwości, raz znów potulny i zastanawiający się nad sensem życia bez pewnej ciemnowłosej Ślizgonki. Gdyby tylko mógł to by sobie włosy teraz z głowy powyrywał, ale nie lubił siebie samego łysego. I zbliżał się bal.
- A może ją po prostu zaproszę na bal... Nie, nie, nie, to głupi pomysł, ona się nigdy na to na pewno nie zgodzi. - Sapnął niepewnie, marszcząc znów brwi z niezadowoleniem. Przesunął palcami po swoich skroniach, jakby myślenie o tym, co zrobić w stronę dziewczyny było o milion razy cięższe, niż zaawansowana numerologia z rachunkami różniczkowymi prawdopodobieństwa życia lub śmierci. A on takich wyliczeń nie lubił. I to bardzo.
Temat Anthony'ego wydawał się głębszy, niż jezioro, które otaczało z jednej strony Hogwart. Krukon był zmęczony tym, co jego kumpel odwalał, a jakoś nie miał po prostu siły... Znów podawać mu rękę. Każdy miał swoje limity i chyba tym razem Baizen nie będzie pomocny w stosunku do farbującego się (sic!) Wilsona.
- Dobra, niech tak będzie. - Przytaknął, uznając, że ruda wie, co robi. A przynajmniej wiedziała więcej, niż on sam. To dziwne, ale od momentu, jak zostawił bezczelnie Ślizgonkę, wydawał się błądzić po omacku, jakby nigdy nie umiał rozmawiać z dziewczynami. A przecież potrafił! Niedostępny Baizen, który ledwo co na kogoś spojrzy łaskawie nadal miał ten niecny czar! Tylko nie w stosunku do swojej obecnie-byłej-partnerki. Ta to mu zerowała umysłową inteligencję do zera. Albo i niżej. Mameła się robił okropna, jak tylko o Castellani myślał.
Widział, jak Florka odpisuje swojej koleżance.
- Cieszę się, że się zbliżyłyście. - Przyznał zgodnie z prawdą, chociaż nie jemu przecież było blisko do oceniania, czy Suzka miała się z kim kolegować czy nie. Czasem jednak miał wrażenie, że jego luba jednak jest zbyt samotna, niż by chciała. Westchnął cicho, a gdy dała mu zajrzeć do pergaminu przed dopisaniem ostatniego elementu, uśmiechnął się krótko i skinął głową.
- Świetnie, dzięki. A w kwestii pełni... - Krukon podniósł się i powolnie przeciągnął. Jeszcze trochę a dostanie jakichś odleżyn i wtedy będzie dopiero problem. - To ja wiem, że spędzę ją na skraju lasu... Nasłuchując. - Zagryzł nerwowo dolną wargę, spoglądając przez okno, do którego podszedł. Będzie słuchał czy Suzanne Castellani przechodzi przemianę, która odmieni jej życie w nie do końca dobry sposób. I czy przeżyje tę noc. Oparł czoło o chłodną szybę. Ten dzień był mniej przychylny pogodowo do pozostałych. Widać było widmo nadchodzącego białasa na nocnym niebie. Przynajmniej on to czuł. Gdzieś pod skórą.
- Flor. - Zaczął, obracając się w miejscu, ale tutaj pergamix znów się objawił przy dziewczynie. Uśmiechnął się krótko, nie podejmując tematu, który mu przyszedł do głowy. - I co napisała? - Tak, był ciekawy i musiał wiedzieć, co może zrobić by to kompletnie bezsensowne nieporozumienie, jakim nazwałby zostawienie jej, powoli usuwać z jej głowy.

Re: Suzanne - Flora (i Baizen zza ramienia) - Skrzydło Szpitalne

: 13 cze 2023, 22:36
autor: Flora Wilson
- Nie chcę rozbijać Twojego bąbelka ale poważnie wątpię żeby się zgodziła. Może da ze sobą zatańczyć? - ta druga opcja wydawała się wysoce prawdopodobna, bo z pergamixów Suzanne wyczuwała, że ta wcale nie była już tak negatywnie do krukona nastawiona. Ośmieliłaby się nawet stwierdzić, na podstawie ostatniego w szczególności, że ciemnowłosa wręcz chce żeby coś zrobił, cokolwiek, by zakopać tą przepaść którą między nimi wykopał. Niezły dysonans jej robił, gdzie z jednej strony miała ochotę pomóc, przytulić i poklepać po pleckach, a z drugiej musztrowała go jak w wojsku usiłując doprowadzić do porządku chłopię o szczenięcym spojrzeniu i problemach z temperamentem.
Uniosła głowę znad pergamixu zdziwiona.
- No jakoś tak wyszło przez Lauren. No i twoje paplanie, nadal nie dostałeś wcirów za zdradzanie moich tajemnic - pogroziła mu palcem i wróciła do skrobania odpowiedzi, nieświadomie przygryzając końcówkę pióra którym pisała. Pewnie kiedyś przypomni sobie w odpowiednim momencie o tym że wygadał się o jej wilkołactwie, może nawet faktycznie będzie jej się chciało spełnić groźbę. Ale Flora już taka była, że o złości zapominała w pięć minut.
- Możesz dać jej kwiatki... Jakie kwiatki ona lubi? Zasyp ją nimi - jakby nie znał odpowiedzi to musiałaby mu faktycznie przyłożyć w potylicę, po takim czasie powinien to wiedzieć, szczególnie że w przeciwieństwie do związku jej i Elektry, Su i Richard głównie rozmawiali. No może i Flora ze swoją nową pewnością siebie wydawała się wiedzieć o czym mówi, ale wkraczali na drogę romansu wyższego stopnia wtajemniczenia, a ona nawet nie była na jednej prawdziwej randce!
- Nic nie usłyszysz, obłożą ją zaklęciami, a my nie możemy nic więcej już ryzykować. Zabieram Cię w odpowiednie miejsce, choćby siłą - w tym momencie jej spojrzenie przekazywało że absolutnie nie żartuje i zaciągnie go tam za ogon jak będzie trzeba - I przeżyjemy tą pełnię, podręcznikowo Baizen. Jak ci źle to mogę załatwić jakąś dużą kość żebyś miał co mamlać - miała chody u nauczyciela ONMS bo dała mu kiedyś poeksperymentować na kawałkach swojego futra. Czego się nie robi dla Z z przedmiotu który kompletnie nie wchodzi do głowy.
- Nie pozwolę ryzykować zdrowia i przyszłości żadnego z was, jesteście moimi głupkami do opieki i teraz wszystko się rozchodzi o przeżycie tego ostatniego miesiąca a potem dostanie się na studia - co jej przypomniało o pewnym temacie - Gadałeś ze swoim tatą? Jakie mam szanse na uzdrowicielstwo? - miała plan B, C i nawet D ale wciąż trzymała się planu A w nadziei że jednak nie odrzucą jej tylko i wyłącznie ze względu na genetykę. Kolejny pergamix skutecznie ją rozproszył, bez słowa oddała go do przeczytania Richardowi wiedząc że już jaśniejszych instrukcji nie dostanie i napisała szybką odpowiedź.
Su,

On jest paplą, musimy się z tym pogodzić. Jakbyś miała jakiekolwiek pytania to uderzaj śmiało, ale mam nadzieję że nie będziesz potrzebować bo nic się nie wydarzy. Jakbyś jednak chciała potrzymać za rękę kogoś komu nie płacą to wiesz gdzie uderzać.

Treningi to wiesz, kwestia fizyczna. A z animagią sobie poradzisz, nie mam wątpliwości. Rozpracowałaś to raz, czym jest blokada przy tylu latach nauki? Jak trzeba to i ja się nad tym pogłowię, choć myślę że to bardziej kwestia emocjonalna niż techniczna. A to na pewno możesz pokonać, jesteś twardzielką.

Całusy i przytulasy,
Flo

PS Nie tylko uda ma boskie, potwierdzam
- No to już wiesz co robić - wyszczerzyła zęby - Będę się zbierać - nawet nie wiedzieć kiedy rzuciła zaklęcie kopiujące na górę notatek od Persheusa i teraz zgarniała je do torby i układała w stosik do zabrania.
- To moja zapłata, ani słowa na ten temat - uniosła brwi czekając na komentarz po czym podeszła szybko do krukona i jakimś cudem, ze swoją posturą, zamknęła go w niedźwiedzim uścisku - Będzie dobrze Bajzlu, będzie dobrze - a potem zgarnęła swoje zdobycze i opuściła Skrzydło Szpitalne nucąc pod nosem.

/zt