Rhinna Hamilton - animagia?

Wiek:
17
Data:
15 cze 2006
Genetyka:
Animag
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Student (I rok)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
Włos z ogona jednorożca, akacja, 10”, giętka
Zamożność:
klasa średnia
Stan cywilny:
Moim Romeo Nevan
Rhinna Hamilton
Posty: 653
Rejestracja: 26 lut 2023, 17:14

Rhinna otworzyła oczy. Wszystko przez chwilę wydawało mocno rozmazane. Nie potrafiła w pierwszym momencie powiedzieć, gdzie jest. Nawet nie do końca pamiętała, gdzie była przed chwilą... To było dziwne doświadczenie.
Uniosła do góry głowę i rozejrzała się dookoła, gdy jej wzrok się wyostrzył. Poznawała to miejsce. To cholerne miejsce, gdzie trwała przez około dwa tygodnie, a ostatnio dość często nawiedziało ją we śnie. Kanały pod Nokturnem. Kojarzyły jej sie tylko z jednym. Ale gdy zaczęła rozglądać się dokładniej, coś było inaczej. Wszystko wydawało się takie duże, wysokie i długie... Spuściła wzrok, kierując go na swoje łapki.
Łapki?
Dopiero teraz do niej doszło, że była pod postacią fretki. Od czasów odbicia jej nie mogła się przemienić w zwierzątko, a tu proszę. Może coś się zmieniło? Może jej umysł w końcu zaakceptował to, co się stało? Stanęła na dwóch tylnich łapkach, wyprostowana i uniosła w górę nos. Wąchała. Nie wiedziała, czy powinna się ruszyć, czy to bezpieczne stać w miejcu. Nasluchiwała.
Give light

and people will find the way.
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48

 ! Wiadomość z: Mistrz Gry
Rhinna pod postacią fretki mogła niemal poczuć znajomy odór kanałów, w których była niegdyś przetrzymywana. Zapach stęchlizny, grzyba i może rozkładających się szczątków szczurów, które tu żerowały, sprawiły, że poczuła nieprzyjemny uścisk w gardle. Przez długie minuty, które ciągnęły się w nieskończoność, słyszała tylko kapanie wody z rur i choćby nawet chciała - nie mogła poruszyć się z miejsca. Miała tylko świadomość tego, że coś lub ktoś... nadchodzi.
W oddali, zaczęła słyszeć czyjś niski głos i odgłos szurania czegoś ciężkiego. Na razie zniekształcony, wydawało się, że śpiewał dziecięcą rymowankę. Ale czym był bliżej, Gryfonka mogła zacząć rozpoznawać poszczególne słowa:
- Chcesz... wody? Może - trochę - wody? Chcesz... wody? Może - trochę - wody?
W końcu zza rogu wyszła wysoka postać. Mężczyzna miał wilczą maskę na twarzy, ale jego potargane, siwe włosy, rozpoznała by wszędzie - to Ihor. Na ramieniu miał wielki, płócienny worek, który ciągnął po ziemi. Jego zawartość pozostawała na razie zagadką. Wilkołak się zorientował, że dziewczyna nie śpi, ale zamiast doskoczyć do niej i ją złapać, wypuścił z rąk materiał worka i roześmiał się paskudnie.
- Może trochę wody, kochana freteczko?
Dopiero teraz Hamilton zorientowała się, że znowu jest w klatce.
Wiek:
17
Data:
15 cze 2006
Genetyka:
Animag
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Student (I rok)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
Włos z ogona jednorożca, akacja, 10”, giętka
Zamożność:
klasa średnia
Stan cywilny:
Moim Romeo Nevan
Rhinna Hamilton
Posty: 653
Rejestracja: 26 lut 2023, 17:14

W pierwszym momencie czuła się jak zaklęta. Prócz wyciągnięcia szyi w górę nie mogła nic zrobić, jakby jej ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie była tylko w stanie wymyślić, dlaczego. Zwłaszcza, gdy do jej świadomości zaczęło dochodzić, że nie jest tutaj sama - a mimo to jej ciało nie chciało z nią współpracować. Słysząc jakiś zniekształcony głos, nastroszyła uszami, próbując wyłapać jakiekolwiek słowa. Wody...?
Z szybko bijącym sercem i narastającym strachem w ciele wpatrywała się przed siebie, jakby oczekiwała nadejścia niebezpieczeństwa. Tu nie mogło być bezpiecznie - to nadal były kanały, w których była przetrzymywana. A widząc wychodzącego mężczyznę zza rogu, poczula zimny pot na karku. Z twarzy niestety nie była w stanie go rozpoznać, ale ogólną sylwetkę i włosy potargane we wszystkie strony świata rozpozna wszędzie. Ihor Hradievny, jej oprawca. Zadrżała, otwierając szeroko oczka i zamarła. Nawet w pierwszym momencie nie zauważyła płóciennego worka - dojrzała go dopiero w momencie, gdy mężczyzna go upuścił. Przez parę chwil przyglądała się workowi bojąc się, co takiego mogło być w środku, ale gdy mężczyzna roześmiał się i skierował bezpośrednio do niej następne słowa, udało jej się przesunąć spojrzenie na wilkołaka. Jej ciało teraz zdołało się poruszyć, jakby odzyskala nad nim władzę, jednak nie na wiele się to zdało - od razu poczuła, że nie jest w stanie się cofnąć i uciec, coś ją blokowało. Rzuciła rozpaczliwe spojrzenie dookoła siebie, a widząc, że znów jest w klatce, zapiszczała dość głośno, przez parę sekund obracając się we wszystkie kierunki, jakby szukała jakiegoś wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. W końcu wróciła spojrzeniem do mężczyzny, cofając się od niego na taką odległość, na jaką tylko mogła i wyszczerzyła zęby. Nie da się ponownie od tak, zamierzała walczyć, jeśli tylko będzie mogła.
Give light

and people will find the way.
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48

 ! Wiadomość z: Mistrz Gry
Hradievny podszedł do klatki z dziewczyną w jej zwierzęcej formie. Oczy, które na nią spojrzały z malutkich dziurek maski były czarne i puste. Przejechał długim pazurem po szczebelkach jej klatki i zaintonował nowe słowa do tylko sobie znanej melodii:
- Był raz sobie... Zły Wilk... A czerwony kapturek... szybko się skrył! Jak nie dmuchnął... jak nie chuchnął... - wariował, dmuchając jej swoim cuchnącym oddechem, prosto w jej pyszczek. Worek się nagle poruszył, a mężczyzna zamarł. Obrócił się w jego kierunku, mówiąc cicho do siebie.
- A tak.. tak tak... taak - podszedł skulony do wielkiego wora - Co mam kupić jeśli wszystko masz, żadna martwa rzecz nie określi nas...
Brzmiał jak totalny psychol. To nie był ten sam Ihor, który był wtedy w kanałach, ale jego dużo gorsza i koszmarniejsza maska z sennych marów, które nawiedzały Rhinnę. Nagle kopnął w swoje zawiniątko, a te wydało zduszony jęk. Wykręcił znowu łeb w stronę klatki, śpiewając głośniej: Jak wywołać uśmiech na twarzy Twej, jaki prezent uszczęśliwi Cię... CO-TO-JEST?
Ostatnie słowa wymruczał, nagle trzymając ją w mocnym uścisku, z którego nie mogłaby się samodzielnie wyrwać.
- Należy to do ciebie przez całe życie, ale inni używają tego częściej niż ty. CO-TO-JEST?
Klatka zniknęła. Stał lekko pochylony nad worem, trzymając fretkę za luźną skórę na karku i czekał na jej odpowiedź. O dziwo - mogła do niego przemówić pod swoją zwierzęcą postacią.
Wiek:
17
Data:
15 cze 2006
Genetyka:
Animag
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Student (I rok)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
Włos z ogona jednorożca, akacja, 10”, giętka
Zamożność:
klasa średnia
Stan cywilny:
Moim Romeo Nevan
Rhinna Hamilton
Posty: 653
Rejestracja: 26 lut 2023, 17:14

Nie spuszczała z niego wzroku. Bała się potwornie tego człowieka, a raczej tego, kogo miała przed sobą. To ta mroczniejsza wersja Ihora, prosto z jej snów. A raczej koszmarów sennych. Słuchała jego słów, starając się wyłapać wszystko, co mówi. A nuż będzie to coś ważnego? Wbiła się ciałkiem w tylne kraty, gdy ten przejechał pazurami po klatce. Starała się wymyśleć jakiegoś rozwiązanie z tej sytuacji, ucieczkę, ale coś jej nie szło, nie potrafiła zebrać całkowicie myśli do kupy.
Gdy męzczyzna kopnął worek, a to wydało zduszony jęk, Hamilton wzdrygnęła się mocno. Skierowała na worek zaskoczone spojrzenie. Starała się domyśleć, co takiego może się znajdować w worku, ale chyba za bardzo bała się dojść do porozumienia z własnymi myślami. Owszem, przeszła jej jedna konkretna rzecz, ale... Szybko ją odrzuciła. Nie było opcji, to na pewno nie była prawda.
Wystarczyło jedne przymknięcie powiek, by nagle z klatki znalazła się w jego mocnym uścisku. Zamarła, spodziewając się znów odczuć ból w żebrach. Nie poruszała się za bardzo, nie chcąc go zezłościć. Jego zagadka wywołała zaskoczenie na jej twarzy, które tylko się powiększyło, gdy odkryła, że może mówić.
- Co... - zawahała się. Trybiki w jej głowie szybko pracowały, nie chciała przesadzić i denerwować Ihora. Zamrugała oczkami i wbiła w niego spojrzenie. - ...moje imię..! - powiedziała, gdy już udało jej się jakoś dojść do porozumienia ze swoimi myślami. Nie wiedziała, czy to dobra odpowiedź - a nawet, jeśli by była dobra, to czy Ihor ją uzna.
Give light

and people will find the way.
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48

 ! Wiadomość z: Mistrz Gry
Kiedy fretka odpowiedziała prawidłowo, maska z twarzy mężczyzny zniknęła i spojrzał na nią smutnym spojrzeniem, jakby go co najmniej zbiła.
- To ty, to ty, to ty, Twoje imię to Ty.
Upuścił ją a pazurami obu rąk zaczął rozrywać worek, warcząc przy tym jak dzikie zwierzę. Z każdym uderzeniem odkrywał coraz więcej nagiego ciała dziewczyny. Jej ludzkiej formy. Kiedy w końcu była całkowicie na zewnątrz, Rhinna mogła dostrzec, że jej twarz nie była do końca ludzka. Miała malutkie oczy fretki i wystające z policzków wąsiki, które wyglądały jak jakaś chora hybryda. Jej ciało nie zachowywało się też normalnie. W końcu uwolnione, skuliło się na czterech odnóżach i wydało z siebie zwierzęcy pisk.
Nagle rzuciło się do ucieczki, a wilkołak zawył do księżyca. Ruszył w pogoń za dziewczyną, zostawiając tutaj zdezorientowaną fretkę, w której znajdywała się jaźń Gryfonki.

Możesz się teraz ruszyć. Zadecyduj, czy czekasz na powrót Ihora, czy biegniesz na pomoc swojemu zniekształconemu ciału.
Wiek:
17
Data:
15 cze 2006
Genetyka:
Animag
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Student (I rok)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
Włos z ogona jednorożca, akacja, 10”, giętka
Zamożność:
klasa średnia
Stan cywilny:
Moim Romeo Nevan
Rhinna Hamilton
Posty: 653
Rejestracja: 26 lut 2023, 17:14

Hamilton w duchu odetchnęła. Udało jej się odpowiedzieć dobrze na zagadkę, ale to wcale dobrze nie świadczyło - to był istny szaleniec, mogło się wszystko zadziać. Mógł równie dobrze stwierdzić, że za poprawną odpowiedź postanowi jej zrobić krzywdę. Gdy upadła na ziemię, udało jej się upaść na łapki, przez co nie musiała szukać spojrzeniem Ihora. Patrzyła ze zgrozą w oczach, co robi - jak rozrywa worek.
Jej oczom ukazało się jej ciało, ale jego kształt i wygląd spowodował u niej przerażenie. Przez kilka chwil nie mogła się ruszyć, wpatrywała się tylko ze zgrozą w oczach w to, co widziała. Te oczka, te wąsy... Wzdrygnęła się, gdy ciało skuliło się na czterech odnóżach i wydalo z siebie zwierzęcy pisk.
To, co się stało później zadziało się tak szybko, że Rhi w pierwszym momencie całkowicie nie zajarzyła, co się tak naprawdę zadziało. Jednak widząc, jak Ihor rusza za jej ciałem - bo to chyba było cały czas jej ciało, albo tak jej się zdawało - coś w niej pękło. Ruszyła szybko za nimi, chcąc w jakiś sposób powstrzymac Ihora. Popodgryzać go, wspiąć sie na jegeo cialo i ugryźć gdzieś wyżej.
- Zostaw ją! Słyszysz?! Zostaw! - korzystając z tego, że mogła mówić, chciała wprowadzic troche zamieszania. Tym razem nie zamierzała ot tak się poddać.
Give light

and people will find the way.
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48

 ! Wiadomość z: Mistrz Gry
Pogoń trwała w najlepsze, ale w końcu gołe ciało dziewczyny znalazło się w pułapce. Wyjście znajdywało się wysoko w górze, a studzienka była mosiężna i zbyt ciężka, żeby pokurczone i wychudzone ręce były w stanie ją podnieść. Nie potrafiła nawet doskoczyć do drabinki, która była przytwierdzona nad jej głową, ale drapała zaciekle połamanymi paznokciami kamienną ścianę, jakby chciała wykopać sobie drogę dalej. Ihor znalazł się zaraz przed swoją zdobyczą i zawarczał zwycięsko. Wtedy jego uwagę odwrócił głos Rhinny. Ledwo zwrócił uwagę na fretkę, ale to wystarczyło by jej zniekształcona, ale waleczna sylwetka, rzuciła się na wilkołaka.
Finalnie, obie jej postacie rzuciły się na mężczyznę z zębami. Gryzły, drapały, a w końcu rozszarpywały. Gryfonka nie panowała nad swoim zwierzęcym instynktem, mogła tylko myśleć o zemście za to wszystko, co jej zrobił. Jej ludzkie ciało nagle wyrwało mu serce z piersi. Ociekało ono szkarłatną krwią, ale samo było poczerniałe i pomarszczone. Wtedy... spojrzały sobie w oczy.

To moment, w którym prawdziwa Rhi, uwięziona między snem a jawą, ocknie się na moment. Będzie miała gorączkę, mówiła nieskładnie i ponownie bała się o swoje życie. Po piętnastu minutach, znowu odpłynie i znajdzie się w kolejnym bardzo realistycznym śnie.

Białe pomieszczenie. Hamilton jest w swojej dziewczęcej postaci, nie ma już ani wąsów, ani ogonka... Wszystko jest w normie.Nie dobiegają do niej żadne dźwięki. Nie ma tu... Nic?
Wiek:
17
Data:
15 cze 2006
Genetyka:
Animag
Krew:
Półkrwi
Zdrowie:
100
Zawód:
Student (I rok)
Pozycja w quidditchu:
Ścigający
Różdzka:
Włos z ogona jednorożca, akacja, 10”, giętka
Zamożność:
klasa średnia
Stan cywilny:
Moim Romeo Nevan
Rhinna Hamilton
Posty: 653
Rejestracja: 26 lut 2023, 17:14

Nie mogła pozwolić, by Ihor skrzywdził jej drugą ją? Jej ciało? Czy to ważne, co dokładnie? To coś na pewno było z nią związane. Więc musiała ją chronić.
Gdy tej dziwnej hybrydzie udało się powalić wilkołaka z jej pomocą, Hamilton przestała nad sobą panować. W jej głowie były najciemniejsze myśli, najgorsze było to, że właśnie kogoś zabijała - i nawet jeśli to było tylko w jej głowie, to było straszne. Faktycznie, niejednokrotnie myślała, że dobrze by było, gdyyb Ihor pożegnał się z tym światem. Pozostawił w niej wiele szram, które dopiero teraz miały się zaleczyć i zniknąć, ale jednak... To nie ona miała być jego oprawcą. Według tej delikatnej strony Rhinny. Ta ostrzejsza, drapiąca i gryząca w tym momencie ciało wilkołaka strona zamierzała się go pozbyć w najgorszy sposób. Dlatego nawet nie drgnęła, gdy jej zniekształcona hybryda po prostu wyrwała mu serce. Gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, Rhi poczuła, jak znów odleciała.

//odegranie gorączki i majaków będzie podczas innej sesji

Hamilton znów otworzyła oczy. Ta biel dookoła ją w pierwszym momenci oślepiła. Gdy już przyzwyczaiła się do bieli, rozejrzała się dookoła. Było cicho, nic nie dojrzała.Czy ona właśnie... umarła? Spojrzała w górę, a po chwili ruszyła wolnym krokiem przed siebie.
- Ha-halo? Jest tu kto? - starała się nie wpadać w panikę.
Give light

and people will find the way.
Wiek:
100
Data:
Genetyka:
Czarodziej
Krew:
Ród szlachecki
Zdrowie:
100
Zawód:
Czarodziej
Pozycja w quidditchu:
Różdzka:
Zamożność:
Stan cywilny:
Mistrz Gry
Posty: 271
Rejestracja: 03 kwie 2023, 20:48

 ! Wiadomość z: Mistrz Gry
Szła dalej, nic nie widząc i nikogo nie słysząc. Nie była w stanie określić ile musiała przejść, żeby w końcu usłyszeć jakieś ciche piski z oddali. Mogła pójść w ich kierunku, albo je zignorować, bo w przeciwnym kierunku dostrzegła znajomy zarys drzwi do Tajemniczej Komnaty.
Zablokowany

Wróć do „Retrospekcje”